Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Bydło>Aktualności branżowe>

Nieszczęśliwe krowy nad Biebrzą

Obrazek

W majowym wydaniu zamieściliśmy reportaż pt. „W okowach Biebrzy”. Po publikacji spłynęło do nas sporo ważnych sygnałów z terenu. Zgłębiamy więc kontrowersyjny temat dzierżaw łąk od BPN.

Andrzej Sawa1 sierpnia 2019, 08:00
Po jednej stronie rzeki chłopskie obory, po drugiej łąki i pastwiska Biebrzańskiego Parku Narodowego. Jesteśmy w Brzostowie w gminie Jedwabne w powiecie łomżyńskim (woj. podlaskie), przy brodzie. Tędy w sezonie pastwiskowym jeszcze kilka lat temu, kiedy było więcej wody,  krowy co ranek same płynęły wpław przez Biebrzę, by się napaść, a wieczorem tak samo wrócić na udój. Nurt najpierw przecinała krowa-przewodniczka, a za nią karnie całe stado. Jakże widowiskowa krowia przeprawa rozsławiała wioskę i niczym nieskażone środowisko biebrzańskiej doliny, a władze parku chełpiły się nią w materiałach reklamowych. To już historia, bo krowy gnieżdżą się już po oborach, a parkowe łąki gniotą ratraki biznesmenów, którzy zjawili się tu, gdy weszły unijne dopłaty rolno-środowiskowe, głównie „Ptaszkowe”.

Mleczna konieczność

Z ustami pełnymi ekologicznych frazesów napychają kieszenie z puli, jakie na rolnictwo sypie nam Bruksela. Tylko z chłopskich łąk, których jest mało i stale ubywa, zbierane jest siano, którego domaga się bydło nie tylko do pyska, ale i ściółki. To właśnie tradycyjny wypas i sianokosy, kultywowane przez wieki na zabagnionych łąkach, stworzyły i utrzymywały środowisko dla unikatowej już fauny.

Do tego zdjęcia (powyżej) pozują rolnicy, którym krowy – jeszcze do niedawna pieczołowite piastunki tamtej, uciekającej już przyrodniczej symbiozy – do dzisiaj utrzymują rodziny. Bez mleka Brzostowo i sąsiednie, równie peryferyjne Pluty, nie mają racji bytu. W pierwszej wiosce na 25 siedlisk 16 żyje z mleka, reszta to emeryci. W oborze każdego z nich zwykle stoi od 20 do 30 dojnych krów plus przychówek. Przeciętne gospodarstwo liczy 15–20 ha własnej ziemi plus sąsiedzkie dzierżawy. Biją się między sobą o każdy hektar. Za 1 ha ziemi głównie V klasy wołają po 80 tys. – pod kukurydzę i zboża. I znajdują nabywców. Za Biebrzą mają na własność średnio po 4 ha łąk – łącznie około 200 ha. W prywatnym obrocie za 1 ha takiej łąki płacą po 15 tys. zł, ale park ma prawo pierwokupu i oferuje, a potem kupuje nawet po 6 tys. zł. Potem puszcza spółkom w dzierżawę. W ten sposób państwowe już, chronione połacie, z dopłatami pod ptaszka, wymykają się rolnikom przez palce.

Na ściółkę i paszę

Chłopskie łąki na terenie parku również uczestniczą w programach rolno-środowiskowych, głównie „Ptaszkowych”. Do 1 ha przysługuje od 890 do 1350 zł unijnej dopłaty plus obszarówka i ONW, w zależności od pakietu. Nie wolno jednak ich nawozić, stosować ś.o.r., można je kosić tylko w wyznaczonych, opóźnionych terminach. – Siano jest marne, ale brakuje nam ściółki i paszy dla zasuszanych krów i jałowizny oraz pastwisk. Zwiększamy obsadę obór, żeby się utrzymać – wołają chórem rolnicy.

– Łąki chcemy kosić od środka, żeby ptaki mogły uciec w trakcie sianokosów. Mamy znacznie lżejszy sprzęt do zbiorów od potężnych ratraków. Lata są coraz suchsze, ciągniki dadzą radę – deklaruje Janusz Rogiński z Brzostowa, który na 16 ha pola w całości obsiewanego kukurydzą utrzymuje 27 dojnych krów. Siano, sianokiszonkę i słomę musi kupić.

– W rzeczywistości tylko kilka procent parkowych łąk dzierżawią prawdziwi rolnicy, utrzymujący się z bydła. Reszta jest we władaniu spółek. Dane statystyczne parku nie są rzetelne, bo jeden z wielkich dzierżawców kilka lat temu kupił w okolicy kilkuhektarowe gospodarstwo z siedliskiem, ale nic nie produkuje, tylko formalnie jest rolnikiem – mówi Artur Korytkowski z Plut, który w swoim 15-hektarowym gospodarstwie produkuje mleko od 25 dojnych krów, łącznie utrzymuje 60 sztuk bydła.

Obory pełne krów

Trzy lata temu władze BPN namówiły rolników Brzostowa do zarejestrowania stowarzyszenia „Brzostowo – kraina szczęśliwych krów”, żeby jako zorganizowana grupa przystąpili do przetargu na dzierżawę 82 ha na wypas. Pod tym reklamowym sloganem park reklamuje się do tej pory. – Tylko, że szczęśliwe to one były kilka lat temu, gdy wpław płynęły przez Biebrzę na pastwisko. Teraz stoją głodne po oborach, a park stracił atrakcję turystyczną To krowy gromadziły tłumy, ba, napędzały gości – kpią z polityki parku rolnicy.

Stowarzyszenie liczy 13 czynnych producentów mleka, wypas ma mieć charakter kulturowy, trwać tylko od 1 czerwca do końca września. Stał się możliwy dopiero po ich naciskach na resort środowiska, ale ma szereg ograniczeń i surowych kar. Cenę wywoławczą za 1 ha dzierżawy BPN ustalił na 620 zł/ha.

– Dla przykładu: za nieterminowy skos sankcja 1 tys. zł/ha, za przekroczenie limitu stada na pastwisku należy zapłacić 50 zł od krowy. Nie ma możliwości odwołania się od decyzji, spory rozstrzygać może tylko sąd – wymienia detale z umowy Janusz Rogiński.

– Mamy ostateczny argument w ręku. Dojazd do łąk dzierżawionych przez spółki jest tylko przez nasze działki. Nie puścimy ratraków – grożą rolnicy. Przetarg ma być 15 lipca, to już jego trzecie podejście.

Drakońskie kary

Jak surowy jest park, przekonał się Krzysztof Mocarski, sołtys wsi Pluty, który wydzierżawił od niego w ub.r. 48 ha łąk na siano.
– Jeszcze przed protokołem zdawczo-odbiorczym łąki skosili inni rolnicy, przyłapani na gorącym uczynku przez jego służby. Tymczasem park na mnie nałożył po 1 tys. zł/ha kary, łącznie 17 tys. zł. Następne 10 tys. zł dołożył mi, że rzekomo wykosiłem o 15% powierzchni za dużo – dzień przed zakończeniem umowy, w dodatku 31 grudnia, kiedy łąka była już pod wodą i skuta lodem. Tak władze parku zniechęcają rolników do udziału w przetargach – wymienia absurdy Mocarski. Tak samo ukarany został Korytkowski, który wygrał przetarg na podobną powierzchnię. Razem mają do zapłaty 70 tys. zł. Obaj 4 miesiące temu oddali sprawę do sądu.

W 2017 r. rolnicy ze stowarzyszenia udali się do ARiMR w Łomży z zapytaniem, czy mogą składać wnioski o dopłaty na wyżej wspomniane 82 ha łąk, będących własnością parku, o które formalnie będą po raz trzeci ubiegać się w lipcowym przetargu. W Agencji podkreślili, że zbierają je od dziada pradziada. Usłyszeli, że skoro użytkują, więc im przysługują. W tym czasie był przetarg, w którym o łąki te ubiegało się jeszcze kilka osób. Ostatecznie został on unieważniony po zaskarżeniu go przez stowarzyszenie.

Skrzyżowanie wniosków

– Władze parku oznajmiły, że trzeba czekać na nowy, ale ten się nigdy nie odbył. W tym samym czasie dowiedzieliśmy się, że nastąpiło skrzyżowanie wniosków. Nasz wniosek w Agencji skrzyżował się z wnioskiem żony prezesa spółki z Warszawy, która dzierżawi od BPN wielkie połacie. Okazało się, że jest ona w 5. roku zobowiązania – bez żadnej umowy – oznajmia Mocarski.

Oznaczało to, że przedsiębiorcza kobieta co roku bezpodstawnie mogła inkasować średnio po 2 tys. zł/ha z 82 ha parku. Dawałoby to 164 tys. zł rocznie na czysto, a przez 5 lat – 820 tys. zł.
– Ów obiecany przetarg miał być w końcu sierpnia 2017 r., ale się nigdy nie odbył, tylko władze parku zawarły z bizneswoman ciche tzw. porozumienie w sprawie bezumownego korzystania przez nią z owych 82 ha łąk, żeby oficjalnie zakończyć jej 5-letni cykl rolno-środowiskowy, którego przerwanie oznaczało zwrot 820 tys. zł z odsetkami do Agencji. Wygląda na to, że dokument ten zadziałał wstecz, czego zabrania prawo – uważa rolnik. Jego zdaniem, na terenie parku bez tytułu prawnego spółki użytkują ponad 400 ha, na które ARiMR przelewa dopłaty.


Donos do prokuratury

Rolnicy złożyli doniesienie do prokuratury. Dostarczyli pliki dokumentów. Postanowieniem z 11 czerwca br. Prokuratura Okręgowa w Łomży wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez dyrektora BPN, ARiMR i innych, tj. o czyn z art. 231 § 1, art. 285 § 1 w związku z innymi artykułami Kodeksu karnego. Te same papiery i doniesienie dostarczyli do CBA.

– Spółki tworzą drobniejsze podmioty, a te ubiegają się o jeszcze inne dopłaty, oprócz rolno-środowiskowych, np. dla młodego rolnika, które są wyższe o 175 zł/ha od zwykłej obszarówki, ONW itp. Tworzeni są fikcyjni producenci rolni dla dodatkowych dopłat – uważają rolnicy. Są zdania, że trwa dziwna cisza w tej sprawie, bo lokalnie jest ona znana. BPN i ARiMR nie sprawują należytej kontroli nad kasą wypływającą z terenów chronionych, stanowiących kulturowe dziedzictwo ich przodków i paszowe zaplecze gospodarstw. Na własne oczy widzą, że spółki nie koszą w wyznaczonych terminach lub wcale nie koszą, a biorą dopłaty. Pokazują dokumenty, zdjęcia lotnicze, działki porośnięte trzciną od lat.

Park organizuje przetargi na dzierżawy w formie kopertowo-ofertowej, są one nieograniczone, a spółki są dogadane. System kar umownych – podkreślają rozmówcy – ma zniechęcić miejscowych rolników do dzierżaw. I skutecznie zniechęca. Ale te same surowe kary nakładane na nich nigdy nie są stosowane przez BPN na spółki, dlatego mają one zdecydowaną przewagę nad rolnikami. Wszystko to ma sprzyjać zamknięciu hodowli bydła na terenach parku – kwitują sprawę producenci mleka.

Odmowa dyrekcji

Rozmawialiśmy osobiście z dyrektorem BPN Andrzejem Grygorukiem w siedzibie parku w Osowcu. Treść jego wypowiedzi przesłaliśmy mu do autoryzacji drogą elektroniczną. Nie zaakceptował jej, odpisał, „że tekst jest niezrozumiały i z wieloma błędami merytorycznymi”. Dodał, że nie tylko spółki, ale i wielu rolników złożyło wnioski na dopłaty na grunty będące własnością parku i korzysta z nich bezumownie. Podkreślił, że „powinna być zmiana w ustawie o płatnościach, aby potrzebna była zgoda właściciela w przypadku wypłaty przez ARiMR dopłat rolno-środowiskowych, szczególnie w przypadku korzystania z gruntów Skarbu Państwa i będących w użytkowaniu wieczystym parków narodowych. Ja nie chcę być policjantem ani wrogiem rolników. Ta zmiana zapisu rozwiązałaby wszystkie problemy” – odpisał nam dyrektor. Innych szczegółów naszej rozmowy nie możemy ujawnić właśnie ze względu na brak autoryzacji jego wypowiedzi. Możemy jedynie przyznać, że przyznawał nam rację w wielu aspektach, a przede wszystkim potwierdził wiele zarzutów rolników. Dlaczego zmienił zdanie?   as

Picture of the author
Autor Artykułu:Andrzej Sawa
Pozostałe artykuły tego autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy