Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.plZaloguj
Strona główna>Artykuły>Prawo>Aktualności>

Jan Krzysztof Ardanowski o „Piątce dla zwierząt”: Zostaliśmy oszukani!

Od ponad miesiąca rolnicy protestują przeciwko procedowaniu przez Parlament nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Dwukrotnie przyjechali do Warszawy i dwukrotnie blokowali drogi krajowe w calej Polsce. Czują się oszukani przez rząd PiS. Ale nie tylko oni. Podobnego zdania jest były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Bartłomiej Czekała26 października 2020, 10:12
Byłego szefa MRiRW ze stanowiska w resorcie wyrzuciła właśnie „Piątka dla zwierząt”, kiedy sprzeciwił się ustawie, która pojawiła się nagle i nie była konsultowana ani z nim, ani z rolnikami. Apelował do posłów i senatorów o głosowanie przeciwko tej ustawie, sam też tak zagłosował i w konsekwencji stracił tekę ministra rolnictwa na rzecz Grzegorza Pudy i został zawieszony w prawach członka PiS.

Tuż po ostatnich protestach drogowych rolników redaktorowi naczelnemu top agrar Polska Karolowi Bujoczkowi udało się porozmawiać z Janem Krzysztofem Ardanowskim o wydarzeniach ostatniego, burzliwego miesiąca.

Na pytanie czy czuje się czuje oszukany przez swoją macierzystą partię i prezesa Kaczyńskiego w związku z „Piątka dla zwierząt” były szef MRiRW odparł:

– To jest może złe słowo. Ja uważam, że ta ustawa w takiej wersji nie powinna trafić do Sejmu. I w tym znaczeniu czuję się zawiedziony, że jako autor programu rolnego PiS, programu, którego przez ponad dwa lata realizowałem, w większości opinii rolniczych dominuje ocena, że w miarę sensownie próbowałem to rolnictwo poukładać. Oczywiście to jest system naczyń połączonych i bardzo trudno jest zaspokoić wszystkie potrzeby branżowe, ale jednak, że tego typu ustawa będzie ze środowiskami rolniczymi uzgodniona, konsultowana. Ona dotyczy przecież całego rolnictwa, który jest systemem wzajemnych zależności. Natomiast ta ustawa, której autorem do tej pory nie wiadomo kto jest pojawiła się jednocześnie bez żadnych konsultacji z rolnikami, MRiRW. Dlaczego dla mnie to jest ważne? Ponieważ oczywiście ustawy o ochronie zwierząt trzeba zmienić. Relację między człowiekiem a zwierzęciem, zasady obchodzenia się ze zwierzętami muszą być jakby na nowo omówione, ponieważ również świat się wokół nas zmienia. Pojawiają się nowe wrażliwości. Jednocześnie zwierzęta pozostają w dalszym ciągu jednym z podstawowych produktów rolnictwa. Trudno sobie rolnictwo bez zwierząt wyobrazić – mówił Ardanowski.

Jak dodał, w MRiRW trwają prace od wielu miesięcy nad poprawieniem tej ustawy, nad wprowadzeniem zasad również i czipowania zwierząt, czyli określenia obowiązków właścicieli zwierząt. Dla wszystkich zwierząt, nie tylko wybranej grupy. Określeniem ewentualnych interwencji społecznych, czy w ogóle jest to potrzebne.

– Ja uważam, że to państwo powinno działać. Więc tych spraw było bardzo dużo. Powołałem pełnomocnika ds. ochrony zwierząt, bardzo kompetentnego, Pana Kurkowskiego, który nie jest żadną moją tubą, nie mówi moim głosem. Z wieloma jego poglądami nie do końca się zgadzam. Ale jest człowiekiem obiektywnym, który próbuje zrozumieć – i robi to dobrze – interesy rolników i jednocześnie zna organizacje prozwierzęce. Więc, powinno się z tych wszystkich prac skorzystać, nic takiego nie uczyniono. W związku z tym jest uzasadnione pana twierdzenie, że w jakiś sposób środowiska rolnicze, w tym ja zostaliśmy oszukani – podkreślił były szef MRiRW.

Karol Bujoczek zapytał także ministra Ardanowskiego o to, komu zależy na tym, aby wprowadzić zakaz uboju rytualnego i to w takim tempie i takim bałaganie?

– Ja przypomnę, że zostałem ministrem rolnictwa żeby ratować wizerunek PiS na wsi, który gwałtownie zaczął się psuć (nie chcę wspominać poprzednika). Jako człowiek rozumiejący sprawy wsi, jako jeden z rolników, jako ten, który nie jest anonimowy wśród rolników, tylko w różnych swoich działalnościach, czy to społecznych, czy również jako doradca Lecha Kaczyńskiego zajmowałem się sprawami rolnymi. Kiedy poproszono mnie o to, zaproponowałem premierowi – i on to zaakceptował – tzw. Plan dla wsi, który jak to niektórzy prześmiewczo mówią był ogłaszany w różnych miejscach dla rolnictwa charakterystycznych - w stodole u jednego rolnika, na polach. Tak żeby pokazać, że sprawy wsi są również dla premiera, kierownictwa PiS ważne. Tam zaproponowałem, że jednym z elementów rozwojowych rolnictwa będzie rozwój hodowli bydła mięsnego i połączony z nim w pewnym sensie rozwój hodowli owiec, produkcji jagnięciny. Przede wszystkim miało to dotyczyć obszarów górskich, które trzeba do rolnictwa przywrócić, trzeba je ratować. To zostało zaakceptowane i padło, że PiS odchodzi od chorego pomysłu wprowadzenia zakazu uboju rytualnego. Tak, takie deklaracje padły. To nie były moje gołosłowne deklaracje, tylko deklaracje kierownictwa PiS, premiera, że na tych dwóch filarach w najbliższych latach będziemy się opierać, że na tych dwóch filarach będziemy rozwijali rolnictwo. – mówił z rozżaleniem Ardanowski

Jak zauważył, w programie rolnym, nigdzie nie jest wpisane wprowadzenie zakazu uboju rytualnego, czy likwidacja jakichś części rolnictwa, choćby tego sektora zwierząt futerkowych.

– Więc ta ustawa idzie przeciwko programowi rolnemu PiS, programowi dzięki któremu wieś poparła Prawo i Sprawiedliwość w wyborach parlamentarnych i poparła prezydenta. Jak można nie dotrzymać słowa? Ja spotkałem się z zarzutem nielojalności. Lojalność to postawa moralna, dotrzymywania słowa, realizacji powiązań, które się przyjęło. Ja mogę powiedzieć, że to PiS okazało się nielojalne wobec polskiej wsi, a nie ja – podkreślił były szef resortu rolnictwa.

OBEJRZYJ PONIŻEJ CAŁY WYWIAD!

Picture of the author
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy