Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Bydło>Bydło mięsne>

Odszkodowanie nie przysługuje jeśli wilk zaatakował nocą?!

Obrazek

Z obecnego prawodawstwa w zakresie ochrony przyrody wynika, że jeśli do ataku wilka na zwierzęta gospodarskie dojdzie od zachodu do wschodu słońca rolnik nie uzyska odszkodowania. PZHiPBM apeluje o zmianę przepisów do ministra Kurtyki. Niektórzy rolnicy mieli naprawdę przykre doświadczenia... 

Dorota Kolasińska9 marca 2021, 18:55
Wilki zaznaczają swoją obecność prawie w całym kraju. Są regiony, w których wilków jest zdecydowanie za dużo, stwarzają realne zagrożenie dla zwierząt gospodarskich, a co gorsza dla ich właścicieli. Do ataków na stada bydła dochodziło już na Mazurach, Mazowszu oraz Podkarpaciu. Niebawem rozpocznie się sezon pastwiskowy, a rolnicy zaczynają się martwić o swoje zwierzęta, które przebywają na łąkach 24 godziny na dobę.

W związku z tym, że problem zaczął narastać Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego zwrócił się do Ministra Klimatu i Środowiska Michała Kurtyki o zmianę przepisów, z których wynika, że Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez wilki poprzez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, jednak jedynie w określonych przypadkach hodowcy mogą liczyć na odszkodowanie.

– Oględziny i szacowanie szkód oraz ustalenie wysokości odszkodowania i jego wypłaty dokonywane jest przez właściwego regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Zgodnie z obowiązującym prawem odszkodowania nie przysługują, jeżeli szkoda wyrządzona przez wilki powstała od zachodu do wschodu słońca, a zwierzęta pozostawały bez bezpośredniej opieki – zaznacza Jacek Zarzecki. Podkreśla, że przepis ten jest sprzeczny z zasadami wypasu zwierząt gospodarskich w tym szczególnie bydła mięsnego, które jest wypasane często przez kilka miesięcy w roku . W tym czasie zwierzęta przebywają na pastwiskach przez 24 godziny na dobę i nie są zaganiane do budynków na okres nocy.

– Literalne podejście do tego przepisu może spowodować pozbawienie rolników odszkodowań za poniesione straty. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji gdy wiele gospodarstw rolnych utrzymujących bydło realizuje program poprawy dobrostanu co wiąże się z utrzymywaniem krów mamek wraz z cielętami na pastwiskach przez minimum 140 dni w roku – zaznaczył prezes Zarzecki. 

Warto podkreślić, że w niektórych rejonach kraju wilki atakowały wypasane bydło cyklicznie, co spowodowało, że wielu hodowców zrezygnowało z hodowli. 



– Od blisko roku jednak sytuacja się zmieniła diametralnie, a ataki wilków są coraz częstsze i występują praktycznie w każdym regionie kraju. Rolnicy zwracają uwagę na fakt, że odszkodowania pokrywają jedynie stratę, a nie refundują w całości utraconych dochodów co ma szczególne znaczenie przy hodowli bydła mięsnego. Specyficzny charakter produkcji powoduje, że zagryzione zwierzę jest jedynym dochodem jakie osiąga gospodarstwo. W tej sytuacji rentowność jest niższa w porównaniu z utrzymywaniem bydła mlecznego i dlatego tak ważne jest racjonalne i zdrowo rozsądkowe podejście organów administracji państwa do kwestii odszkodowań i szacowania strat – zaznacza Zarzecki. 

Środki na skuteczne ogrodzenie


Prezes PZHiPBM zwrócił się z prośbą do ministerstwa klimatu i środowiska o zwiększenie środków w Regionalnych Dyrekcjach Ochrony Środowiska na dofinansowanie zakupów elektryzatorów, fladr do ochrony pastwisk na terenach, gdzie zwiększona jest aktywność wilków. Dodatkowo warto byłoby uruchomić specjalne działania w ramach środków Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na współfinansowanie kosztów budowy ogrodzeń pastwisk w gospodarstwach, gdzie nastąpiły już ataki wilków, a inne metody ochrony nie zdały egzaminu. W piśmie prezes związku zaznaczył, że zasadne wydaje się uruchomienie kampanii informacyjnej, w jaki sposób chronić zwierzęta i gospodarstwa przed atakiem wilków.

– Oczekujemy szybkiego i zdecydowanego działania ministerstwa w tym zakresie co pozwoli na unikniecie konfliktów i powstrzymanie przed ostatecznością czyli  działaniami na rzecz zmniejszenia populacji wilków w Polsce – dodał Zarzecki w piśmie do ministerstwa środowiska i klimatu. 

Straty hodowców są duże


– Coraz częstsze ataki wilków na bydło stały się faktem, niejasne, przestarzałe i nieprecyzyjne przepisy mogą powodować brak odszkodowań z tego tytułu. Skoro ministerstwo chce chronić wilki, to powinno mocniej pomóc rolnikom. Od lat funkcjonują WFOSIGM, które mogą ogłaszać programy wsparcia w tym zakresie. Mamy przykłady ataków na Mazowszu, Mazurach, to zaczyna być coraz częstsze – mówił Jacek Zarzecki w rozmowie z top agrar Polska. Według niego straty hodowców są znacznie wyższe, niż te szacowane przez Oddziały Regionalne Dyrekcji Ochrony Środowiska. 

– Wartości szacowane w zależności od rasy, wieku zwierzęcia, to od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale podkreślam, że to jedynie pokrycie straty. Czyli jeżeli zagryzione zostało cielę w wieku 3 m-cy to rolnik otrzymuje odszkodowanie do wysokości jego wartości w chwili zagryzienia. Nikt nie patrzy na to, że za 4 m-ce to zwierzę byłoby warte dużo więcej, a krowę mamkę trzeba utrzymywać, co jest kosztem nierefundowanym – zaznacza. 

W Polsce przykładów takich sytuacji jest wiele. Czytaj na kolejnej stronie... 


Problem jest poważny


Już cztery lata temu pisaliśmy o problemach z watahami wilków na Podkarpaciu. 
– Wieczorem wataha odseparowała od stada 7 jałóweczek i przegnała je zmyślnie w zakrzaczenia. Całe szczęście, że byłem w pobliżu i dostrzegłem ubytek w stadzie– relacjonuje gospodarz ze wsi Zahutyń w gminie Zagórz (woj. podkarpackie) swoje pierwsze starcie z wilkami, które miało miejsce jesienią 2008 r. Krowy były spłoszone, ryczały. Hodowca zauważył przerwę w elektrycznym ogrodzeniu. Wnet wrócił po ciągnik i właśnie nim wszczął poszukiwania cieląt. Znalazł je po tropach. Zbiły się w kupę, a wokół nich drapieżniki utworzyły krąg. Nie bały się warkotu ciągnika, jego sygnału dźwiękowego, nie odpuszczały.

– Uratowali nas ludzie z wioski, którzy słysząc rejwach przybyli na pastwisko – wilki zwiększyły promień kręgu, nie uciekały jednak, tylko obserwowały z krzaków. Jedna jałówka charczała ze zranioną krtanią, inne były odrapane i pogryzione. Wataha poczuła krew, nie chciała oddać zdobyczy – opowiada rolnik. Ostatecznie pomogła fuzja myśliwego, którego przez telefon wezwał rolnik. Gdy tylko myśliwy wydobył dwururkę, drapieżniki znikły. O tej historii możesz przeczytać TUTAJ. 


Na Mazowszu wilki widywane są coraz częściej i wcale nie w lasach, ale w okolicach gospodarstw, czasami na podwórkach, z wielu z nich giną psy. W powiecie otwockim doszło do zagryzienia na pastwisku tygodniowego źrebaka w czerwcu zeszłego roku. 

– O 7 rano na pastwisku, na którym pasą się konie i krowy mamki charolaise z cielętami pojawiły się trzy wilki. W biały dzień zaatakowały źrebię, rozszarpały je. Konie nie potrafią się bronić, biegają jak szalone. Krowy z kolei zbijają się w kupę, tworzą krąg, zabezpieczając wewnątrz najsłabsze osobniki. Tym razem wilki nie zaatakowały bydła, mimo, że na pastwisku też były cielęta – mówi Bogna Hupa, rolniczka z Mazowsza. Niestety takich przypadków jest coraz więcej, a na wsiach robi się niebezpiecznie.

Zaledwie kilka dni temu doszło do ataku wilków na mężczyzn pracujących w podkarpackim lesie. Bronili się piłami spalinowymi.  We wrześnie ubiegłego roku do zagryzienia kilku sztuk bydła doszło w okolicach Limanowej, a więc w woj. małopolskim. Były także doniesienia medialne o ataku na stado bydła w okolicach Zabłudowa na Podlasiu. W grudniu ubiegłego roku z kolei rolnik poinformował zachodniopomorskie media o zagryzieniu dwóch jałówek w okolicach powiatu szczecineckiego. 

– Wczoraj przed południem wataha zagryzła kolejną jałówkę. Atak nastąpił przed południem 20 m od budynków inwentarskich, przy drodze powiatowej. W międzyczasie jeszcze we wrześniu w ten sam sposób straciłem jeszcze jedną sztukę – alarmuje nasz telefoniczny rozmówca z woj. warmińsko-mazurskiego. Rolnik obawiał się, co będzie dalej z jego stadem. – Bałem się, że wilki dobiorą się do bydła nocującego w wiatach – mówi. Więcej TUTAJ

W woj. lubuskim także były przypadki ataków wilków na stada bydła i koni. Podsumowując, problem nie dotyczy jedynie kilku rejonów kraju, przypadki tego typu zdarzają się coraz częściej, a populacja wilka rośnie... a wraz nią częstotliwość upadków zwierząt gospodarskich. 

dkol


Picture of the author
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy