Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.plZaloguj
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Prawo>Wojna Rosja - Ukraina a rolnictwo>

Transport ukraińskiego zboża przez Dunaj – obiecująca, ale nie wystarczająca perspektywa

Obrazek

Nie zważając na apele dotyczące odblokowania portów morskich i szlaków handlowych Kreml nadal trzyma w oblężeniu ukraińskie porty morskie i krok za krokiem prowadzi świat w kierunku kolapsu żywnościowego.

 
11 czerwca 2022, 13:29
Wcześniej Ukraina przy pomocy infrastruktury morskiej eksportowała ponad 70 proc. wszystkich swoich towarów na ogólną kwotę blisko 47 miliardów USD. Od początku lutowej agresji rosyjskiej wszystkie porty ukraińskie oprócz dunajskich stoją zamknięte. Te ostatnie musiały przyjąć na siebie znacznie większe obciążenie.

Na Dunaju Ukraina ma dwa porty rzeczne – Reni oraz Izmaił. Według danych na koniec pierwszej dekady czerwca zwiększyły one czterokrotnie swoją przepustowość. Odsetek zboża w ogólnej strukturze eksportowanych  towarów wzrósł z 12 proc. w roku ubiegłym do 81 proc. w czerwcu 2022 roku.

Rosną ceny przeładunku zboża i czas oczekiwania na niego

Ukraińskie porty dunajskie skarżą się na brak dostępnej floty do załadunku zboża. Z tego powodu „Ukraińskie przewozy dunajskie” rozpoczęły sprzedaż mocy załadunkowych za pośrednictwem systemu przetargów PROZORRO.

Razem z tym cena przeładunku zboża w portach dunajskich wzrosła czterokrotnie. Przed 24 lutego br cena przeładunku jednej tony stanowiła 5-6 USD, transport do rumuńskiej Konstancy – 9-10 USD. Teraz koszt wynosi od 12 USD za tonę i ciągle rośnie.

Rząd ukraiński poinformował, że pracuje nad rozwiązaniem problemu ze zbyt wysokimi cenami za przeładunek zboża. Jeżeli firmy prywatne nie pójdą na ustępstwa w tym zakresie, to możliwe jest nawet wprowadzenie państwowej regulacji cenowej w tej dziedzinie gospodarki.

Porty europejskie (rumuńskie i bułgarskie) też nie zdołały szybko przestawić się na tak duży ruch i przepustowość. Ukraiński eksport płynie przez Dunaj i Suliński kanał morski (Rumunia). Ruchem tym kanałem kieruje strona rumuńska, która nigdy wcześniej nie miała do czynienia z tak dużą ilością statków. W Rumunii zwyczajnie jest za mało marynarzy-nawigatorów zdolnych do prowadzania statków przez kanał.

Wskutek tego mamy dzisiaj "w korku" blisko 100 statków zarówno ze strony Suliny, jak i w portach ukraińskich. Muszą stać w kolejce po 10 dni i więcej. Stanie w delcie Dunaju kosztuje właścicielom statków blisko trzeci wartości ogólnej kwoty przewozowej co powoduje dalsze koszty.

Jak usprawnić transport?

Strona ukraińska zaproponowała Rumunii kilka wariantów usprawnienia pracy kanału rzeczno-morskiego:

  • wydłużyć czas odprawy statków o dwie godziny (obecnie kanał jest otwarty wyłącznie w porze dziennej);
  • w wypadku „korków” zezwolić na ruch statków w porze nocnej;
  • zwiększyć w bezpiecznych granicach maksymalnie dopuszczoną szybkość;
  • zorganizować odprawę statków jeszcze w czasie stania ich w kolejce, a nie czekać jak one dotrą do portu Suliny;
  • zwiększyć ilość cum w Suline dla kontroli graniczno-celnej do sześciu (obecnie jest ich tylko dwa);
  • zorganizować „wodny przeładunek” w portach Sulina oraz Konstanca oraz na 61 mili rzeki Dunaj w przypadku dostępnych mocy przeładunkowych
W wypadku przeprowadzenia takiej optymizacji przez rzekę Dunaj, Bułgarię oraz Rumunię, Ukraina będzie w stanie eksportować miesięcznie blisko 1,5 milionów ton zbóż. Biorąc do uwagi, że przedwojenny eksport mieścił się w granicach 6,5 milionów ton, i tak jest to mało..

Dlatego cały świat cywilizowany musi dalej skupić się na szukaniu sposobów z odblokowania ukraińskich portów morskich oraz oddalenia widma światowego kryzysu żywnościowego. Inne alternatywy (rzeczna, kolejowa, samochodowa) nie wystarczą.


Kolejki przed portem morskim Sulina od strony Morza Czarnego.

Źródło: marinetraffic

Ważne Tematy