Zaloguj
Strona główna>Artykuły>Uprawa>Rzepak>

Rzepak nawozić z głową

Tej wiosny zastanawiać się będziemy, ile azotu podać rzepakowi i czy jego ceny utrzymają się na wysokim poziomie także w żniwa. O tym m.in. mówili eksperci na webinarium, zorganizowanym przez firmę Rapool i naszą redakcję.

Jacek Daleszyński22 lutego 2022, 12:19

Rzepak dziś jest bardzo opłacalną uprawą. Świadczy o tym chociażby stosunek ceny rzepaku do pszenicy, który wynosi 1 : 2,5. Oznacza to, że nawet przy wysokich nakładach ponoszonych na jego uprawę, jest on bardziej opłacalny niż pszenica – mówił podczas webinarium Andrzej Duszejko, członek Zarządu Rapool Polska. Aktualna sytuacja na światowym rynku to m.in. mniejsze zapasy surowca, praktycznie u wszystkich liczących się graczy w tym segmencie. Oznacza to, że popyt na rzepak nie spadnie, co pozwala też być raczej spokojnym o poziom cen. W Polsce w sezonie 2021/2022 zapasy również będą małe, na poziomie 0,8% w stosunku do potrzeb, co oznacza, że rzepak będzie poszukiwany.


Andrzej Duszejko, Rapool Polska

W niektórych regionach kraju wegetacja rzepaku ruszyła już w połowie lutego. Teoretycznie zatem już wtedy był dobry czas na podanie pierwszej wiosennej dawki azotu, oczywiście z punktu widzenia fizjologii roślin – mówił prof. Witold Szczepaniak z UP w Poznaniu. Przekonywał, że limitujące czynniki, jeśli chodzi o pobranie azotu, to przede wszystkim woda. Nawozy azotowe doskonale rozpuszczają się w wodzie, więc mogą być szybko pobrane przez rośliny. Szybkie podanie azotu na wiosnę ma tę zaletę, że zdąży on się przemieścić w glebie w całą strefę korzeniową. W momencie, kiedy rzepak ma duże zapotrzebowanie na azot, może pobrać ten składnik całą masą korzenia, a nie tylko np. z górnych warstw gleby.

Recepta na azot

– Zaczynamy od potencjału plonotwórczego rzepaku, ale rzeczywistego, a nie życzeniowego. Starajmy się podać na start część azotu w formie azotanowej. Nie silmy się na stosowanie całej wiosennej dawki azotu np. w moczniku, skoro możemy dziś stosować go tylko z inhibitorem, to powinien on być rozsiany kilka tygodni przed ruszeniem wegetacji, co niestety wykluczają przepisy – przekonywał prof. Szczepaniak. Przepisy regulują kalendarzowe terminy stosowania azotu, a powinno być tak, że to stan roślin determinuje termin zastosowania tego składnika. W obecnej sytuacji mamy jedno rozwiązanie: zastosowanie całego wiosennego azotu w dwóch dawkach. Pierwszą podajemy 1 marca, a drugą parę dni później w szybko działających nawozach, jak saletra amonowa, saletrosany czy siarczan amonu.

– Mniejsze nawożenie azotowe można zastosować w nowoczesnych odmianach, które lepiej wykorzystują azot. Starsze genetycznie odmiany na takiej samej glebie i w takich samych warunkach, na wyprodukowanie takiego samego plonu, potrzebowały nawet kilkadziesiąt kg/ha azotu więcej – mówił w debacie Artur Kozera z Rapool. Ważne jest zasobność stanowiska i to, co z azotem dzieje się w roślinie, czyli musi być odżywiony innymi składnikami.


prof. Witold Szczepaniak, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

 Realnie, co podkreślał prof. Szczepaniak, lepiej zmniejszyć dawkę łączną azotu na wiosnę o 30–40 kg, a podać dokładną ilość siarki. Możemy ją również oprzeć na badaniu zawartości siarki siarczanowej w glebie. Niewielu rolników jednak wykonuje takie analizy. Dziś wysokich dawek azotu nie można podawać bez siarki, bo ten azot nie zostanie wykorzystany.

 – Wiosną możemy zastosować siarkę przed azotem, np. w jednowodnym siarczanie magnezu w dawce np. 40–50 kg/ha SO3. Resztę uzupełnić możemy nawozem azotowym z siarką, również w dawce 40–50 kg/ha SO3 – wyliczał prof. Szczepaniak. Podkreślał, że przez liść nie dostarczymy całej siarki

Co pogarsza wykorzystanie N?

– Sama odmiana dobrze wykorzystująca azot to nie wszystko. Trzeba zwrócić uwagę na samą uprawę rzepaku. Czynniki, które wpływają negatywnie na wykorzystanie azotu przez rzepak to:

  • nieodpowiednie rozdrobnienie słomy z przedplonu,
  • zbyt zagęszczona gleba,
  • niedobór siarki, fosforu, boru i molibdenu, szczególnie przy niskim pH gleby,
  • choroby, jak żółtaczka rzepy, sucha zgnilizna, cylindrosporioza czy werticilioza.

 Choroby mogą w znacznym stopniu obniżyć plonowanie rzepaku. Sucha zgnilizna z infekcji jesiennej może zmniejszyć plonowanie o 10–50%, a z wiosennej o 15%. Werticilioza przy 60% porażonych roślin zmniejsza plon o 15–20%, a żółtaczka rzepy może nam zmniejszyć plon nasion o 12–34%. Wybór zatem odmiany z tolerancją na te choroby pozwala ograniczyć straty.


Artur Kozera - Rapool Polska, Jeanne Geissler - Rapool Ring GMBH Niemcy, Karol Bujoczek - redaktor naczelny "top agrar Polska"

 – Tolerancja na zgniliznę twardzikową pojawia się w nowych odmianach, jednak w dalszym ciągu z tą chorobą trzeba walczyć, przede wszystkich środkami ochrony roślin. Choroba ta bowiem w skrajnych przypadkach zabrać może nawet 50% plonu. Każdy procent porażenia zgnilizną twardzikową odpowiada za 0,6–1,5% strat – mówiła ekspertka. Dodała, że hodowla odmian odpornych na tę chorobę jest kłopotliwa, bo odporność ta determinowana jest przez wiele genów. Najnowsze mieszańce mają nieco większą tolerancję na tę chorobę i dodatkowo dają rolnikowi szersze okno na zastosowanie ochrony chemicznej, która na razie jest podstawą w walce z tą chorobą.

 – Jesienią choroby nie wystąpiły w dużym nasileniu. Przykładem jest sucha zgnilizna kapustnych, którą najczęściej podczas jesiennej lustracji spotykałem na pojedynczych liściach. Podobnie było z czernią krzyżowych, szarą pleśnią i cylindrosporiozą – mówił prof. Marek Korbas z IOR w Poznaniu. W przypadku tej ostatniej choroby jesień jest najlepszym okresem do jej zwalczania. Coraz częściej pojawia się też biała plamistość liści, do której zwalczania nie ma zarejestrowanych substancji. Stosowanie jednak np. triazoli do zwalczania innych chorób pozwala nieco ograniczyć tę chorobę.


prof. Marek Korbas, Instytut Ochrony Roślin w Poznaniu

– Z obserwacji przeprowadzonych przez COBORU wynika, że najgroźniejszymi chorobami rzepaku w ostatnich latach były zgnilizna twardzikowa i czerń krzyżowych. Są to choroby groźne, szczególnie na dalszych etapach wegetacji roślin – mówił prof. Korbas. Nie można jednak lekceważyć np. szarej pleśni, która groźna jest wiosną, szczególnie po przymrozkach, kiedy rośliny ulegają uszkodzeniom mechanicznym. Rany bowiem to idealne miejsce wnikania sprawcy pleśni.


Szerszą relację z webinarium przeczytasz w najnowszym, marcowym wydaniu "top agrar Polska".



jd


Picture of the author
Autor Artykułu:Jacek Daleszyński
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Przewiń W GÓRĘ LUB KLIKNIj aby WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ