🔔 Letnia promocja - prenumerata za 1 zł
   

Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Partner portalu

Wywiad z Henrykiem Kowalczykiem, ministrem środowiska

24.01.2018

Drukuj

Wywiad z Henrykiem Kowalczykiem, ministrem środowiska

Pozostało 0% artykułu.
Więcej przeczytasz dzięki prenumeracie lub kupując dostęp.

Masz już prenumeratę lub dostęp?

Możesz już teraz kupić dostęp do wszystkich treści lub do wybranego artykułu

Kup dostęp Kup ten artykuł za 3,69 zł Kup ten artykuł za 0 złpo wyrażeniu zgód

r e k l a m a

Dr Piotr Łuczak, top agrar Polska: Panie ministrze, czy jest pan myśliwym? 
Henryk Kowalczyk: Nie jestem myśliwym, ale rzeczywiście, ilekroć  ktoś z mediów odwiedza mnie w resorcie, często pada takie pytanie. Niektóre portale zrobiły ze mnie myśliwego, pewnie dlatego, że brałem udział w jednym z hubertusów. Przypomnę jednak, że to nie tylko święto myśliwych i leśników, ale również rolników.  

P.Ł.: Polityka klimatyczna, geologia, edukacja ekologiczna, przyroda, leśnictwo, łowiectwo, odpady, ochrona powietrza, ochrona przed hałasem, odory, odnawialne źródła energii – a do tego pozwolenia zintegrowane, systemy środowiskowe i opłaty za korzystanie ze środowiska – to główne obszary ministra środowiska. Całkiem spory zakres zadań!
H.K.: Do Ministerstwa Środowiska przyszedłem, pełniąc wcześniej stanowisko szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. Dlatego nic z zagadnień rządowych nie jest mi obce, także w zakresie środowiska. Ważny jest może nie tyle szeroki zakres zadań, za które odpowiada resort środowiska, ale problemy, jakie są związane z tymi zagadnieniami. 

r e k l a m a

P.Ł.: Od stycznia mamy nową instytucję – Wody Polskie, podległe pana resortowi. Jakie zadania stawia pan przed tą instytucją?
H.K.: Od razu uprzedzę, że resort środowiska nie zajmuje się już wodami. Dział administracji gospodarka wodna został przekazany do Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Śródlądowej, wraz ze wszystkimi kompetencjami i  pracownikami zajmującymi się tym obszarem.

P.Ł.: To rzeczywiście news. Porozmawiajmy zatem o gospodarce łowieckiej: ile mamy dzików w Polsce?
H.K.: Szacunki są różne i nie do końca wiarygodne. Kluczowa nie jest jednak liczba dzików w skali kraju, ale ile z nich przypada na jednostkę powierzchni. Dochodzi do tego, że mamy do 1 dzika/km kw. w kraju.

Polecany artykuł

Będą nowe zasady szacowania strat wyrządzonych przez dzikie zwierzęta

P.Ł.: Czyli nie zgadza się pan z wynikami przegonki z jesieni 2016 r. zarządzonej przez pana poprzednika, która miała wykazać, że jego stany nie są przekroczone? 
H.K.: Na pewno wynik 0,5 dzika na kilometr kw. jest wynikiem nierealnym. Dzików na polach jest bardzo dużo, a ich rozmnażaniu sprzyjają lekkie zimy i dostatek bazy paszowej.

Agrarsklep

top agrar Polska – roczna prenumerata

top agrar Polska – roczna prenumerata

Płacisz tylko

198,00 zł SPRAWDŹ

P.Ł.: Czy zamierza pan zarządzić powtórne liczenie zwierzyny leśnej?
H.K.: Tak, ale po pewnym czasie. Nie chodzi o to, by próbować przykryć dotychczasowe dane nowymi, ale by rzeczywiście przeciwdziałać postępującej pladze afrykańskiego pomoru świń. Wiemy też, że jest przekroczony stan łosi, jeleni, saren i bobrów. 

P.Ł.: Skoro jesteśmy przy zwierzętach chronionych prawem, podległych pana resortowi – czy planuje pan zmianę nadmiernie protekcyjnych przepisów chroniących te gatunki? Czy rolnicy będą mogli np. rozbierać sami tamy i żeremia bobrowe, które wzmagają podtapianie gruntów i uniemożliwiają prace ciężkim sprzętem?
H.K.: Nie zamierzamy zmieniać regulacji. Nie bez powodu są to gatunki chronione. Ale zawsze jesteśmy w stanie skorygować stan zwierzyny na odpowiednie wnioski złożone przez rolników. Zachęcam, by z tego korzystać. Niech rolnicy uruchomią w tym celu swe lokalne organizacje rolnicze.

P.Ł.: Czy metody liczenia zwierząt są wiarygodne? Wszak nie można czekać bezczynnie na śnieg, który pozwala prześledzić migracje zwierzyny.
H.K.: Jeżeli rzeczywiście nie doczekamy się opadów śniegu, trzeba będzie ustalać stany zwierzyny innymi metodami. Jednak wbrew pozorom przeganianie jest jedną z lepszych metod. Oczywiście, nie zawahamy się użyć metod elektronicznych, w oparciu na dronach wyposażonych w kamery podczerwieni. Jednak ta najnowsza technologia ma sens na otwartych przestrzeniach, w tym na polach, ale zawodzi w lesie.

P.Ł.: Skoro mamy przekroczone stany zwierzyny, jakie działania zamierza pan podjąć, by przywrócić właściwą ich relację do naturalnej, leśnej bazy paszowej?
H.K.: Mamy plany łowieckie, których formalne zatwierdzenie podlega pod mój resort. Wystarczy te plany egzekwować. 

P.Ł.: Czy to znaczy, że wcześniej nie były właściwie wyegzekwowane?
H.K.: Trudno mi oceniać, czy koła łowieckie były z nich rozliczane, czy stosowano dla nich różne zachęty. W resorcie jestem od kilku dni (wywiad odbył się 15 stycznia br. – red).

P.Ł.: Czy będzie pan sprawdzać, czy koła wywiązały się z planów odstrzału?
H.K.: Takie jest zadanie resortu. Wystarczy porównać plan łowiecki z planem odstrzału i wyjdzie różnica. 

P.Ł.: Tylko że ciągle nie wiemy, jaki jest stan wyjściowy. Ile zwierzyny biega i żeruje po polach.
H.K.: Ale wiemy, ile miało być zredukowane. A plany są ustanawiane nie na liczbę pozostałej zwierzyny, ale sztuk do odstrzału.

P.Ł.: Jakie działania zamierza podjąć pan w zakresie ASF? Czy jest pomysł za zatrzymanie tej zarazy?
H.K.: Choroby zakaźne i ASF to domena ministra rolnictwa, jemu podlega też weterynaria. Ze swej strony deklaruję daleko idącą współpracę. Przede wszystkim trzeba zredukować populację dzika. Nie czas jednak na szczegóły.
Ponadto instytucja nadzorowana przez Ministerstwo Środowiska  – Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – przeznaczył 5 mln zł  na stworzenie infrastruktury technicznej związanej z przechowywaniem i unieszkodliwianiem tusz dzików. Planowany efekt tych działań to zakup 200–250 chłodni w około 120 lokalizacjach, w których istnieje ryzyko wystąpienia wirusa ASF. Dofinansowywane obejmie m.in. zakup chłodni do magazynowania tusz dzików oraz specjalistycznych środków transportu. Pozwoli to na bardziej intensywne działania zmierzające do ograniczenia rozprzestrzeniania się ASF. 

P.Ł.: Producenci świń z terenów, gdzie choroba jeszcze nie występuje, domagają się pomocy finansowej na bioasekurację – ogrodzenie chlewni, maty dezynfekcyjne. Czy jest szansa, że otrzymają wsparcie?
H.K.: Tam, gdzie choroba nie występuje, gdzie nie ma żadnej strefy, nie będzie szans na uzyskanie pieniędzy. Byłaby to bowiem nieuzasadniona pomoc publiczna, która naraziłaby Polskę na konflikt z Komisją Europejską. 

P.Ł.: Co z zapewnieniem skutecznych mechanizmów zbytu świń w rejonach, w których pojawił i pojawi się pomór oraz wyrównywania cen żywca do wartości rynkowych? Czy budżet państwa jest w stanie wspierać producentów świń dotkniętych chorobą przy zobowiązaniach kredytowych?
H.K.: Pomoc powinna być zróżnicowana. Najłagodniejszą formę musiałaby mieć w strefie żółtej; tu właściwie nie powinno być spadku wartości świń do skupu, ale jeśli takie nastąpią – bo zakłady ubojowe będą grać na zniżkę ceny żywca – państwo powinno wziąć na siebie stabilizację ceny. Szczegóły, jak to powinno funkcjonować, należą do resortu rolnictwa i nie chciałbym wchodzić w jego kompetencje.

P.Ł.: Prawo łowieckie  – czy są pomysły na zmiany, czy będzie konserwacja dotychczasowego systemu?
H.K.: Zmiany z pewnością wymaga naliczanie odszkodowań dla rolników. Obecny system jest jednostronny. Mamy niezdrową sytuację, gdzie myśliwy jest sędzią w swej sprawie w zakresie szkód łowieckich. Będziemy też poprawiać zatwierdzanie planów łowieckich, doprecyzujemy kwestię wejścia myśliwych na teren rolnika w celu polowania. Trybunał Konstytucyjny wspiera stanowisko rolników, by nie można było dowolnie wkraczać na czyjąś własność. Ale przestrzegam przed skrajnościami: całkowite zakazanie wstępu myśliwym przy tak wysokim stanie zwierzyny i tak obróciłoby się przeciwko rolnikom. Konieczny jest kompromis.

P.Ł.: Rolnicy są zaniepokojeni groźbą kar, jeśli będą przeszkadzać w polowaniu. Brakuje też definicji polowania i tego, jak jego fakt ogłaszać.
H.K.: Po pierwsze, myśliwy nie może nałożyć kary. Grzywna byłaby możliwa jedynie wtedy, gdyby rolnik celowo utrudniał polowanie i zastępował drogę myśliwemu. Wówczas mógłby  wezwać on policję. Ale i rolnik ma prawo wezwać stróżów prawa, jeśli ktoś jemu będzie zastępował drogę. Nie możemy dać się ponieść emocjom.

P.Ł.: Skoro sam pan przyznaje, że myśliwy nie może być sędzią w swej własnej sprawie szacowania szkód, czy planuje pan zmienić Prawo łowieckie? Czy będzie powrót do koncepcji PiS, polegającej na udziale budżetu państwa w szacowaniu szkód łowieckich?
H.K.: Taka była koncepcja, i taki pomysł  nadal istnieje. Na razie nowelizacja ustawy Prawo łowieckie jest wciąż w Sejmie. Chcemy, by uspołeczniono komisje szacujące. Oprócz rolnika i myśliwego braliby w nich udział sołtys i przedstawiciel izby rolniczej.

P.Ł.: Izby rolnicze już teraz mają prawo uczestniczyć w szacowaniu!
H.K.: Tak, ale ten udział się tylko dopuszcza,  nie jest on obowiązkowy. Dalej, w procesie odwoławczym w komisji uczestniczyłby dodatkowo  leśnik. Pieniądze na likwidację szkód pochodziłyby z funduszu odszkodowawczego, jakim dysponuje Polski Związek Łowiecki. Jeśli okaże się, że w związku z tymi pracami brakuje pieniędzy na odszkodowania, wówczas włączy się budżet państwa.

P.Ł.: Rolnicy skarżą się na niemożność rozbudowy obiektów inwentarskich i brak społecznej akceptacji w tym zakresie. Czy pana resort przyjdzie im na pomoc?
H.K.: To zadanie złożone, wieloresortowe. Z naszej strony zrobimy, co możliwe. 

P.Ł: Czy planujecie opracowanie norm odorowych tak, by nie ograniczać potencjału gospodarstw rodzinnych, chcących się rozwijać?
H.K.: Może być ona kolejnym ograniczeniem dla rolników. Poczucie zapachu czy odoru jest dość subiektywne. Natomiast przy dużych inwestycjach, wielkoprzemysłowych hodowlach świń, bydła, drobiu – ograniczeniem mogłaby być liczba DJP i odległość od zabudowań. Oczywiście, mowa tu o przekroczeniu pewnej skali, tak by gospodarstwa rodzinne nie były dotknięte tymi regulacjami. W kwestii odorów problemy zaczynają się nie przy stu czy dwustu, ale przy tysiącach DJP.

P.Ł.: Rolnicy od lat czekają na głos rządu, który ujmie się za nimi przed napastliwym tonem ze strony działaczy proekologicznych i mieszczuchów, którzy chcą na wsi pomieszkiwać, blokując inwestycyjne zapędy rdzennych mieszkańców wsi. Czy na takie regulacje można liczyć w tym roku?
H.K.: Czas, by dać w kraju wyraźny sygnał, że rządowi zależy na dobrobycie rolników i rozwijanej przez nich produkcji. Wspiera ona samowystarczalność żywnościową Polski i jest bazą surowcową do produkcji żywności, którą – z takim sukcesem – sprzedajemy za granicę. 

P.Ł.: Czym się pan zajmuje w czasie wolnym, jakie jest pana hobby?
H.K.: Nie narzekam na nadmiar wolnego czasu. Lubię spędzać go z moją rodziną: mam czwórkę dzieci i ośmioro wnucząt. Kiedy one mnie otoczą, zapominam o całym świecie.

P.Ł.: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał dr Piotr Łuczak, top agrar Polska
Fot. Łuczak


Widziałeś już nasze video "Znamy moc naszego Ursusa 1204 de luxe"?

Czytaj artykuły w naszej aplikacji!

Aplikacja TAP jest już dostępna

r e k l a m a

r e k l a m a

więcej artykułów z tej kategorii

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody