Pastwisko a środowisko

Pastwisko a środowisko

Trwają spory dotyczące wpływu hodowli bydła na środowisko. Ci, którzy utrzymują bydło na pastwiskach, bronią swoich zwierząt, które mają być mniej szkodliwe. Naukowcy z wiodących ośrodków badawczych rozwiewają wątpliwości. Na niekorzyść hodowców.

r e k l a m a

Hodowla bydła ma na świecie zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Powody sprzeciwu są bardzo różne, od odczuwania duchowej więzi z krowami, po racjonalne wątpliwości, czy taka forma produkcji żywności może przynieść więcej szkody, niż pożytku.
Po latach zaciętej walki i dyskusji rolnicy z całego świata nie mają już ochoty przyglądać się dowodom na to, czy ich stado szkodzi środowisku, czy nie. W większości ignorują dane. Ci, którzy nadal chcą brać udział w dyskusjach, stwierdzają, że ich bydło, utrzymywane na pastwiskach, ma na środowisko mniejszy wpływ.
Mówi się, że bydło na świecie produkuje więcej gazów cieplarnianych niż wszystkie samoloty i samochody razem wzięte. Na to hodowcy odpowiadają, że może i tak jest w przypadku ferm towarowych, zamkniętych, ale ich bydło na pastwiskowym wypasie charakteryzuje lepsze mięso, dobrostan i mniejszy wpływ na środowisko naturalne. 
Tę śmiałą hipotezę, między innymi, postanowili sprawdzić naukowcy z kilku ośrodków badawczych, znanych między innymi z ogromnego wkładu w rozwój rolnictwa.

O co chodzi?

Pomysł z pastwiskiem jest wbrew pozorom całkiem słuszny. Wypasanie zwierząt jest bowiem jednym ze sposobów sekwestracji dwutlenku węgla. To nic innego jak wiązanie go, prowadzące do zmniejszenia ilości uwalnianego węgla. Sekwestracja stosowana jest np. w fabrykach i ciepłowniach, żeby wyłapywać szkodliwe pierwiastki. 
Co dalej z węglem? Może on trafić do gleby, a w ten sposób zwiększyć jej wartość. Jednym ze sposobów zwiększania materii organicznej jest właśnie pastwiskowanie. Taki sposób ma teoretycznie ogromny potencjał, by wiązać dwutlenek węgla produkowany przez bydło. 

Krowy świata nie uratują

Połączone siły naukowców z uniwersytetów Oxford, Cambridge, Aberdeen z Wielkiej Brytanii, Wageningen z Holandii, szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego i Organizacji Badań Przemysłu z Australii badały to, ile gazów cieplarnianych zostanie, a ile wyjdzie z pastwiska.
Niestety, okazało się, że gleba “wciągnie” tylko 20-60% gazów produkowanych przez bydło, 4-11% gazów od wszystkich zwierząt hodowlanych i 0,6-1,6% całości produkowanych na świecie gazów cieplarnianych. 
Co gorsze, naukowcy dowiedli, że po kilku dekadach gleba osiąga stan “równowagi węglowej” i nie przyjmie ani grama więcej. Badacze stwierdzają również, że deklaracje hodowców, że gazy produkowane przez bydło nie zostawiają tak drastycznego odcisku na środowisku, jak te produkowane np. przez auta, są całkowicie mylne. Wpływ pozostaje taki sam. 

Coraz cieplej

Metan utrzymuje się w atmosferze krócej niż dwutlenek węgla, ale ma szybszy, silniejszy wpływ na efekt cieplarniany, mówią naukowcy. A chociaż nie brakuje niedowiarków, którzy uważają ocieplenie klimatu za mit, to nie należy pozostawać obojętnym na trwające od dziesięcioleci ocieplenie, teoretycznie nieznaczne, ale mające drastyczne skutki na to, co się dzieje z klimatem.
Wnioski są jasne: utrzymywanie bydła na pastwisku nie uratuje planety przed ociepleniem.
Co w takim razie proponują naukowcy? Czy hodowcy zajmujący się bydłem mają dać sobie spokój? Czy to kolejne sposób, by uprzykrzyć im życie?
Nic bardziej mylnego. Tak jak i ostatni, opisany raport, tak i inne doniesienia naukowe doceniają wkład zrównoważonej produkcji wołowiny i mleka w wyżywienie coraz większej populacji świata. Ludzi jest coraz więcej i potrzebują tak wspaniałego, bogatego w wartości odżywcze źródła, jakim są produkty pochodzące od bydła.
Nie należy więc kalkulować, czy hodowla bardziej szkodzi, czy pomaga ludzkości. Naukowcy proponują, by w problem rozwiązać racjonalnie. Po pierwsze, zmniejszyć marnowanie żywności. W ten sposób świat wykarmi większość swoich mieszkańców bez potrzeby tworzenia gigantycznych ferm, z których żywność i tak może być marnowana. 

Następnie należy jak największy wkład włożyć w badania dotyczące zmniejszenia emisji gazów przez bydło, poprzez optymalizację dawek pokarmowych i stosowanie dodatków paszowych, które mogłyby zmniejszyć produkcję metanu i dwutlenku węgla.
Pamiętajmy, że mimo niekorzystnych wyników przeprowadzonych badań, pastwisko nadal może pomóc w pozbyciu się nawet połowy wyprodukowanych gazów.
al na podst. GMN, Grazed and Confused
Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii