Czym żyliśmy w 2016 roku?

Czym żyliśmy w 2016 roku?

Czym żyliśmy w 2016 roku? Poniżej podsumowanie najważniejszych wydarzeń, które miały wpływ na rynek mleka w Polsce.

Tegoroczny rok obfitował w coraz to gorsze wieści z rynku mleka. Każde kolejne notowanie przynosiło spadki cen, aż do niepokojącego przekroczenia psychologicznej bariery poniżej 100 zł/100 kg mleka, jaka nastąpiła w czerwcu br. Mleczarnie płaciły wówczas przeciętnie stawkę 99,97 zł/100 kg białego surowca. Z kolei średnioroczna cena za mleko w skupach (w okresie od stycznia do listopada br., wg GUS) wyniosła 108,88 zł/100 kg. To o 28,61 zł gorsza zapłata niż w rekordowym pod tym względem analogicznym okresie w 2014 r. (137,49 zł/100 kg).

Pakiet, który nic nie zmienił
Całą branżę obiegła dyskusja o możliwych scenariuszach naprawy sytuacji i przeciwdziałaniu niekorzystnym skutkom kryzysu. Zaczęło się od 1,5 gr pomocy/kg mleka sprzedanego w ostatnim roku kwotowym, a więc sezonie 2014/2015. Objęła ona gospodarstwa, które wprowadzili do obrotu przynajmniej 15 tys. kg mleka i w dniu składania wniosku miały przynajmniej 3 krowy w typie użytkowym mlecznym lub kombinowanym. Sprzeciw środowiska hodowców wywołała nie tylko mała stawka, ale i zapis o tym, że pojedyncze gospodarstwo może otrzymać pomoc maksymalnie do 300 tys. kg mleka.

Gorszy popyt na produkty mleczarskie i kryzys na rynku stał się też zaczynem dyskusji o szansach na przywrócenie systemu kwotowania kwot mlecznych, które nie spotkały się z aprobatą KE. Jej przedstawiciele, już od wielu lat zapowiadali nie tylko uwolnienie rynku mleka, ale i z różnego rodzaju dodatkowych interwencji rynkowych.

W obliczu tych zmian w całej Wspólnocie rozgorzały nadzieje związane z tzw. „pakietem mlecznym”, wcielonym w życie jeszcze pod koniec 2015 r. Choć zakładał zawieranie pisemnych umów na dostawy mleka surowego dla nabywców lub przetwórców, które musiały zawierać m.in. cenę do zapłaty za dostawę i ilość mleka surowego, którą można dostarczyć lub która musi zostać dostarczona, wraz z terminem takich dostaw – nie wprowadził on niczego nowego do polskiego sektora produkcji mleka. Wszystko przez to, że z obowiązku zawierania wspomnianych umów zwolnione zostały spółdzielnie mleczarskie, a te przerabiają przecież ok. 75% wyprodukowanego u nas mleka.

Jedyną wiążącą decyzją w ramach wspomnianego pakietu było uznanie organizacji producentów lub ich zrzeszeń uprawnionych do negocjowania w imieniu swoich członków warunków umów na dostawy mleka surowego przez rolnika do przetwórcy lub nabywcy. Zgodnie z założeniem, w ramach ich tworzenia może być realizowane planowanie produkcji i jej dostosowywanie do potrzeb rynku oraz koncentracja podaży i podnoszenie konkurencyjności całego sektora.

Nowe spojrzenie na rynek
W między czasie w krajach UE rozgorzały rozmowy o alternatywnych formach regulowania rynku. Europejska Rada Mleczarska (EMB), opracowała specjalny pakiet regulacji The Market Responsibility Programme. Jego poszczególne etapy (m.in. wspieranie konsumpcji mleka, prywatne przechowalnictwo, premiowanie ograniczania produkcji czy obowiązkowe cięcia podaży mleka o 2–3%) miałyby być wcielane w życie w czasie rynkowej destabilizacji. Jego sukces miał jednak zależeć od respektowania programu przez wszystkie kraje UE, a tak się nie stało.

Tymczasem, holenderski koncern FrieslandCampina doszedł do wniosku, że należy ograniczać dostawy mleka i zaproponował rolnikom specjalny program subwencji. Jego dostawcy otrzymali premię w wysokości 2 eurocenty/kg mleka, jeżeli w okresie 6 tygodni (w porównaniu z okresem referencyjnym) nie zwiększali dostaw mleka. Kto dostarczył więcej białego surowca – premii nie dostał. Z oferty skorzystało 60% dostawców. Firma wypłaciła im w sumie 14,1 mln euro premii i zredukowała tym samym dostawy surowca o ok. 35 mln kg.

Podobny pomysł – choć na mniejszą skalę – wcieliła w życie jedna z największych polskich mleczarni, oferując mniejsze stawki za surowiec dostarczany ponad limit. Rozwinęły się też nowe koncepcje rozwoju sprzedaży. Najbardziej innowacyjne pomysły to program kazeinowy, oraz mleko bez GMO, a także Eko. Liczne zakłady wprowadziły również do swojej oferty mleko i jego przetworów bez laktozy. Wszystkie te pomysły dały podwaliny nowego myślenia o rynku i konsumencie, do którego trzeba wyjść naprzeciw z ofertą.

Redukcja dostaw
Niestety, kryzys – spotęgowany przez konieczność uiszczenia kar za nadprodukcję mleka – trwał w najlepsze. Naciskana przez producentów KE w końcu się ugięła i przeznaczyła na pomoc 500 mln euro, z czego 150 mln na program czasowej redukcji dostaw mleka. W sumie wnioski o dofinansowanie z tego tytułu złożyło w naszym kraju 4545 rolników (3779 w I turze i 766 w II turze). Deklarowane przez rolników zmniejszenie dostaw mleka ma sięgać 54,39 mln kg, zaś w całej Wspólnocie – 1,08 mld kg. Na tyle wystarczyła wspomniana kwota, choć wniosków było dużo więcej (łącznie w UE nieco ponad 58 tys.).

Prawdopodobnie jednak, program tylko w niewielkim stopniu przysłużył się poprawie koniunktury na rynku, która rozpoczęła się stopniową zwyżką cen od czerwca br. Jak w najnowszym raporcie, prognozuje IERiGŻ, ceny skupu mleka w 2017 r. będą nadal rosnąć. W Polsce mają się wahać średnio w granicach 115–121 zł/100 l, a w czwartym kwartale wzrosną do ok. 124–130 zł/100 l. To przełoży się na wyższą ok. 15% średnioroczną cenę skupu niż w 2016 roku, tj. niespełna 125 zł/100 l.

m.jajor

Fot. Jajor

 

Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii