Trzy zabiegi w jednym przejeździe

Trzy zabiegi w jednym przejeździe

Systemy uprawy pasowej polegają na spulchnieniu pasów roli, wprowadzaniu do gleby nawozów i siewie nasion. Niniejszy tekst jest skrótem artykułu jaki ukazał się w "top agrar Polska" 8/2017 od str. 144.

r e k l a m a

Jeśli do zasiania jest powiedzmy 400 ha, to nie da się złapać okienka, aby zrobić to na czas – mówi Wiesław Gryn z Rogowa k. Zamościa. Trzeba mieć sprzęt, który pozwoli wjechać na pole w trudnych warunkach. Warto przyjrzeć się maszynom do siewu pasowego, znanego też jako strip-till. Zacznijmy od Pöttingera, który w gospodarstwie Wiesława Gryna zademonstrował siewnik Terrasem z nową sekcją Wave Disc, czyli z talerzami falistymi.

Działanie tej sekcji polega na siewie w wąsko uprawiany pas przez faliste talerze. Fale wyrywają glebę i rozrzucają ją na całą powierzchnię. To cienka warstwa o grubości 1–2 cm, która szybko wysycha, więc nasiona chwastów nie zdążą skiełkować.

Zaletą falistych talerzy Pöttingera jest to, że niewielka ingerencja w rolę pozwala na siew w glebę o podwyższonej wilgotności. Dzięki mniej intensywnej uprawie, gdy korzysta się z sekcji Wave Disc, nie ma potrzeby odwracania gleby na całej powierzchni. Dzięki temu można zaoszczędzić paliwo.

– Przed kilkoma laty nawiązaliśmy współpracę z firmą Väderstad i powstał Ośrodek Badawczy – wspomina Ryszard Bandurowski, prezes RSP Twardawa. W tym gospodarstwie stosowana jest technologia bezorkowa z wykorzystaniem kultywatora TopDown. Może on pracować na głębokości od 5 do 45 cm. Pozwala to na badanie wpływu różnych głębokości uprawy na osiągane plony. W przypadku przygotowania roli pod siew rzepaku, przy pracy na głębokości 10–15 cm może być problem w miejscach, gdzie występuje miejscowy nadmiar słomy i plew po zbożach.

W tym celu zagregatowano talerze z zębami, żeby zminimalizować kontakt nasion z lokalnym nadmiarem resztek pożniwnych. Siewnik StripDrill 400 C zamiast brony talerzowej ma dłuto. Chodzi o rozsunięcie słomy, nacięcie gleby i podanie nawozu. W przypadku rzepaku za dłutem podąża redlica wysiewająca nasiona. Dzięki temu tylko wąski pas gleby jest uprawiony. Nie traci się wilgoci, a nakłady są niskie, bo zużycie paliwa na hektar wynosi 12–15 l. W systemie orkowym pług pochłonie więcej paliwa, a dalsze zabiegi sięgną po kolejne litry ON.

– Poszukiwałem uniwersalnego agregatu, aż w końcu wykonałem go sam – mówi Maciej Czajkowski z Sokołowa k. Golubia-Dobrzynia. Jest rolnikiem z gospodarstwa rodzinnego o pow. ok. 1500 ha. Prowadzi też firmę, która produkuje sprzęt do uprawy pasowej. Na pokazach w Sokołowie można było zobaczyć, jak pracuje sprzęt marki Czajkowski.
oprac. jj

Fot. Józefowicz, firmowe

Więcej informacji znajdą Państwo w "top agrar Polska" 8/2017 od str. 144.
Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii