Omacnicy mniej, ale jednak jest

Omacnicy mniej, ale jednak jest

Pierwsze kukurydze ziarnowe poszły pod nóż. Połamane rośliny w łanie sugerują żerowanie najpopularniejszego szkodnika – omacnicy.

r e k l a m a

Zacznę od tego, że choć kukurydza jest dojrzała i ziarno osiągnęło stadium czarnej plamki, to wyłuskane z kolby i zbadane pod kątem wilgotności ma ponad 30, a nawet niemal 40% wody. To sporo, a w obecnych warunkach po przejściu przez kombajn zyska dodatkowe kilka procent. Bardzo wilgotne są liście okrywowe i osadki kolb i stąd pochodzi dodatkowa woda w ziarnie po omłocie. Ze zwiększonej wilgotności wynika też zauważalne porażenie kolb grzybami z rodzaju Fusarium. Niebezpieczeństwo ze strony toksyn w tym roku jest bardzo realne, a zanieczyszczonego nimi ziarna może nie udać się sprzedać lub wykorzystać na paszę.



Niemniej jednak niektórzy z rolników, którzy mają sporo kukurydzy do koszenia zaczynają już zbierać ziarno z wcześniejszych odmian. Pocieszeniem jest fakt, że chociaż omacnica w tym roku nie wyrządziła dużych szkód. Nie oznacza to jednak, że nie występuje w ogóle. Larwy można znaleźć nie tylko w dolnym odcinku źdźbła, ale także w kolbie. Nie wszystkie bowiem przemieściły się jeszcze w dół rośliny, by tam przezimować.

Walka na ściernisku

Na tym etapie rozwoju kukurydzy już nic w kwestii zwalczania omacnicy nie zrobimy. Czekamy na ściernisko i tam możemy działać. Podstawą jest jak najlepsze rozdrobnienie  dolnych odcinków łodyg, w których zimują, tuż nad ziemią. Talerzowanie, najlepiej dwukrotne jest skuteczne, ale jeszcze większą skuteczność dają mulczery, które dokładniej rozdrabniają słomę. Mechaniczne rozbijanie resztek pozwala na zwalczenie nawet 70% gąsienic omacnicy.

Poniżej kilka zdjęć wykonanych 10 października.

jd, fot. Daleszyński
Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii