Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Bydło>Aktualności branżowe>

Lubuskie – minister Ardanowski postanowił, że krowy nie będą zabite

Obrazek

Stado z woj. lubuskiego trafi do państwowego gospodarstwa rolnego, gdzie krowy zostaną przebadane i zakolczykowane. Dzisiejsza konferencja podczas sadzenia miododajnej lipy była poświęcona krowom z Deszczna... 

wk29 maja 2019, 16:46
- Sprawa jest przesądzona, te zwierzęta będą żyły - powiedział o stadzie zdziczałych krów z województwa lubuskiego minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Stado ma trafić do państwowego gospodarstwa rolnego, gdzie zostanie zbadane i zakolczykowane. 

Dzisiejsza konferencja prasowa ministra rolnictwa była wprawdzie poświęcona posadzeniu na terenie resortu lipy miododajnej, ale wszystkie pytanie były poświęcone sprawie stada 180 wolnożyjących „szczęśliwych krów”.

- Unijne przepisy są jednoznaczne, ale sytuacja jest ekstremalna. Nie wiem czy gdziekolwiek w Europie taka sytuacja zdziczenia stada zwierząt gospodarskich miała miejsce. Po wielu interwencjach m.in. pana Prezydenta, ale interesował się tym także pan Prezes Jarosław Kaczyński, dostałem tysiące maili od ludzi, podjąłem decyzje, że te zwierzęta nie będą ubite - powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Zwierzęta zostaną odizolowane w państwowym gospodarstwie rolnym, aby nie stwarzały dalszych zagrożeń oraz nie roznosiły ewentualnych chorób. Na razie takie gospodarstwo jest poszukiwane. Warunkiem jest, aby nie było w nim bydła.

- Tam zostaną przebadane i wprowadzone do systemu identyfikacji zwierząt, czyli zostaną zakolczykowane. I będziemy szukać rolników, którzy będą chcieli przyjąć te krowy do siebie, jeżeli oczywiście okaże się, że one są zdrowe - kontynuował minister Ardanowski. 

Minister skrytykował niefrasobliwość rolników, którzy byli właścicielami stada oraz brak działań samorządu, który pozwolił na to, aby stado rozrosło się do tak wielkiej liczby zwierząt. Skrytykował również działanie organizacji ekologicznych, które nie były w stanie wskazać skąd wziąć środki na utrzymanie tych zwierząt.

Tymczasem niektóre z nich mogą żyć nawet 20 lat i ktoś musi je utrzymywać. Na razie koszty te będzie ponosić państwo. Zaapelował do ekologów o konsekwencję i zorganizowanie zbiórki pieniędzy na utrzymanie zwierząy. Dzienne utrzymanie stada, które teraz ponosi wójt gminy Deszczno wynosi ok. 3,5 tys. zł dziennie.

Minister rolnictwa poinformował, że w Polsce ubija się dziennie ok. 6 tys. sztuk bydła. 

wk

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy