Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Świnie>Żywienie świń>

Oszczędzaj w tuczu, ale z głową!

Obrazek

Galopujące ceny zbóż i soi skłaniają do poszukiwania jak najtańszych surowców i mieszanek paszowych dla świń. Czasami oznaczają też rezygnację z profilaktyki weterynaryjnej. Jednak zakup tańszej paszy może być tylko oszczędnością pozorną, a zaprzestanie szczepień może doprowadzić do poważnych problemów w stadzie.

Paulina Janusz-Twardowska8 marca 2022, 18:00

"W czasie kryzysu oszczędzaj z głową" to hasło towarzyszące uczestnikom konferencji w śląskich Luboszycach, której głównym organizatorem była firma Unifarm. Jej przedstawiciele wraz z ekspertami z firm partnerskich przekonywali rolników, by zamiast porzucać dobre praktyki w chlewni i sprawdzone produkty, przywiązali jeszcze większą wagę do organizacji produkcji, analizy receptur pasz oraz utrzymaniu stada w zdrowiu.

Taniej nie znaczy lepiej

Od miesięcy ceny surowców paszowych idą bezprecedensowo w górę pożerając przychód ze sprzedaży świń. I choć na początku marca stawki za tuczniki odbiły i można było odczuć pewną dozę optymizmu, to dalsze wzrosty cen zbóż spowodowały, że nadzieja na godziwy zarobek znów się oddala.

Trudna sytuacja na rynku spowodowała, że producenci świń szukają oszczędności, gdzie tylko się da, a że pasza stanowi główny czynnik kosztotwórczy, to i w tym miejscu rolnicy próbują zmniejszyć wydatki. Dość powszechnym sposobem stała się sprzedaż zbóż i zakup mieszanek gotowych, których w przeliczeniu na tonę były tańsze niż te przygotowane do tej pory w gospodarstwach.

- Wiemy, że cena czyni cuda, jednak czy rzeczywiście tańsza pasza ogranicza koszt tuczu świń? – pytał Piotr Krasowski z Unifarm. – Koszty żywienia musimy przeliczać na kilogram przyrostu, które często rosną, jeśli zwierzętom podajemy tanią mieszankę pozbawioną odpowiedniej ilości mikroelementów, aminokwasów czy enzymów. Brak tych ostatnich powoduje, że tuczniki wykorzystują gorzej składniki odżywcze zawarte w zbożach oraz śrutach.

W wielu doświadczeniach potwierdzono, że enzymy poprawiają strawność paszy. Oczywiście najbardziej znanym i zbadanym jest fitaza, która uwalnia ze związków fitynowcyh fosfor. Takich enzymów jest znacznie więcej np. ksylanaza, betaglukanaza czy enzymy proteolityczne. Ich odpowiedni dobór oraz właściwa dawka może zwiększyć pozyskiwaną przez świnię ilość białka i energii z podstawowych surowców paszowych, a tym samym wpływa na bilans dawki paszowej oraz jej koszt.

– Wysokiej jakości mieszanki enzymów potrafią podnieść uzysk białka ze zbóż o kilka procent, a ze śruty sojowej nawet o 10%! Energia ze w zbóż wzrasta o 2,5-3,5%, a ze śrut o 7% - wyliczał Daniel Urbaniak z Choice.

O tym, o ile enzymy podnoszą parametry surowców paszowych można dowiedzieć się z tzw. matryc, które udostępniają producenci tych dodatków paszowych. Jak mówili podczas konferencji eksperci, dane firmowe mają pokrycie w rzeczywistości, co sami sprawdzili na prowadzonych przez siebie fermach. Efekt działania enzymów ma przełożenie na finanse – pozyskanie na każdej tonie śruty sojowej dodatkowych 10% białka to równowartość 20 kg tego surowca.

Analiza składu paszy

– Jednak nie mielibyśmy tej wiedzy, gdyby nie regularna analiza składu pasz, która daje nam podstawę do bilansowania mieszanek, a w efekcie pozwala optymalizować koszty – przekonywał Urbaniak i przypominał, że parametry zbóż są bardzo zmienne i uzależnione od wielu czynników. – Zawartość białka w pszenżycie w 2020 i 2021 r. różniła się o 2%, a to już oznacza stworzenie zupełnie odmiennych receptur na bazie tych komponentów. W momencie, gdy zboża zawierają więcej białka, możemy zmniejszyć udział śruty sojowej i już tym prostym zabiegiem obniżyć koszt paszy. Nie znając parametrów zbóż nie jesteśmy w stanie nic zrobić.

Wykładowcy wskazywali również, że przy dzisiejszej dysproporcji ceny zbóż do ceny świń, nie opłaca się tuczyć zwierząt do wysokich mas rzeźnych. Tuczniki powyżej 120 kg potrzebują aż 3,5 kg paszy na kilogram przyrostu, zatem dziś nie warto tuczyć do większej wagi niż 115 kg.

Adenomatoza w stadzie


Jedną z najczęściej spotykanych, a zarazem bardzo kosztowną chorobą pojawiającą się w polskich stadach jest adenomatoza, powodowana przez Lawsonia intracellularis. Do jej charakterystycznych objawów należą: biegunka, obniżony wzrost i – sporadycznie – nagłe padnięcia tuczników. W badaniach szacuje się częstość jej występowania w stadach między 15 a 100%, w zależności od zastosowanego testu diagnostycznego. Choroba ta dotyka 90% europejskich stad świń i powoduje straty rzędu 5 euro/szt.
Wynikają one głównie z negatywnego wpływu choroby na średni przyrost dzienny o 3-19% oraz zwiększenie współczynnika wykorzystania paszy (FCR) o ok. 7%. Jak mówił lek. wet. Bogusław Zakrzewski (MSD), ograniczyć je można przez szczepienia, z których szczególnie w trudnej sytuacji na rynku nie należy rezygnować.
- Immunizacja w 3. tygodniu życia daje odporność do końca tuczu, a wydana złotówka na szczepienie to 6 zł zwrotu - mówił Zakrzewski. 

fot. Janusz-Twardowska

 


Picture of the author
Autor Artykułu:Paulina Janusz-Twardowska
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy