Czytaj wygodniej w nowej darmowej aplikacji mobilnej!

Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Partner portalu

Wiem co jem. Czy naprawdę?

23.12.2016

Drukuj

Wiem co jem. Czy naprawdę?

Artykuł dostępny

W tym, co jemy coraz mniej natury, a coraz więcej tanich wyrobów chemii przemysłowej, które z prawdziwą kiełbasą, serem czy masłem mają niewiele wspólnego. Pamiętamy aferę z koniną znalezioną w mielonej wołowinie przeznaczonej do hamburgerów wołowych. W Szwajcarii spreparowana i zabarwiona na czerwono wieprzowina udawała polędwicę wołową. W Niemczech wybuchł skandal z jajami, które sprzedawano jako ekologiczne ( i odpowiednio drogie), a w rzeczywistości były zniesione przez klatkowe kury. Serbowie wycofali ze sklepów mleko skażone toksynami ze spleśniałej paszy. My mieliśmy jeszcze głośną aferę z solą drogową w wędlinach.

r e k l a m a


Oszczędności za wszelką cenę
Nierzadko drogą oszustw, przy coraz słabszej kontroli, producenci oszczędzają. I wcale nie chodzi tu o rolnika, który jest pierwszy w tym łańcuchu i z reguły wytwarza dobry produkt ( z reguły – bo i tu są niechlubne wyjątki). Bo jak się okazuje to, co „po drodze” przechodzi produkt nie uwierzyłby ani rolnik-producent, ani konsument. Owszem – są kontrole i jest ich nawet sporo, ale co z tego? Skoro wciąż pogarszająca się jakość tego, co jemy jest … zgodna z prawem i legalna. Branża tnie koszty koszty i walczy na ceny. Do jakich granic można jeszcze koszty obniżyć? Nie ma takiej granicy. Bo nie ma też ściśle określonych norm, które określałyby, co jest kiełbasą czy żółtym serem, a co produktem, który tylko się pod nie podszywa.

To już było
Za PRL-u rodzajów kiełbas było parę, a receptura każdej z nich ściśle określona. Kupując myśliwską czy krakowską albo też ser gouda czy edamski każdy wiedział czego się spodziewać. Niesolidnych producentów surowo karano. Normy te złagodziliśmy w latach 90., a po wejściu do Unii całkiem machnęliśmy na nie ręką. Zamiast norm mamy MOM.
MOM, czyli mięso oddzielone mechanicznie - a zatem wszystko, co zostaje po obraniu szkieletu z prawdziwego mięsa, czyli ścięgna, chrząstki, szpik, tłuszcz, błony, skrzydła, rozdrobnione kości, a nierzadko resztki piór oraz sierści przeciskane są pod ciśnieniem przez odkostniarkę, (ładniej brzmi –  separator). Uzyskaną miazgę, praktycznie bez wartości odżywczych, można wzbogacić przeciwutleniaczami, olejami, emulgatorami, polifosforanami i polepszaczami smaku. I już mamy podstawowy wsad do najtańszych wyrobów mięsnych. Kilogram takiej masy kosztuje  kilka razy mniej niż mięso drobiowe, nie wspominając o wieprzowinie czy wołowinie. Ile MOM-u można wsadzić do wyrobu? A to już zależy od inwencji producenta – można 30%, a można i 50%. Polowa MOM-u to norma  w parówkach i pasztetach. A wszystko to w majestacie prawa i z poszanowaniem przepisów.

Polecany artykuł

KE: prognoza produkcji mleka

Cena ponad wszystko
Dla większości obywateli Unii głównym kryterium zakupu żywności jest jej jakość. Dla Polaka wciąż cena (dla 80-90%). A więc zamiast wysokiej jakości na naszym rynku rządzą „produkty wysokowydajne”. Największe pole do popisu ma oczywiście branża mięsna.
Wygrywa ten, kto wyprodukuje najtaniej coś jadalnego, co nie wzbudza zastrzeżeń inspekcji sanitarnej czy weterynaryjnej.
Wciąż jednak jesteśmy przekonani, że Polska żywność jest lepsza i zdrowsza od Unijnej. I o ile produkt wyjściowy z pewnością taki jest, o tyle o „półkowym” można już dyskutować. 
Eksportujemy produkty lepsze jakościowo, a na rynku krajowym dominują te dla przeciętnego Polaka, polującego na najtańsze. Nawet najwięksi obrońcy i pasjonaci polskiej żywności przyznają, że jakość się pogarsza.


Magiczne słowo – zamiennik
Z ręką na sercu – ilu z nas patrzy tylko na etykietkę i cenę, nie zagłębiając się w skład? Oscypek to oscypek. A co z tego że w większości ze sporo tańszego mleka krowiego. Widzimy ser po okazyjnej cenie 9,99 zł za kg, który tak naprawdę jest produktem seropodobnym, w którym zamiast mleka mamy tani olej palmowy. Bo skoro zwykły twaróg kosztuje 12-16 zł to jak może ser żółty kosztować mniej. Sięgamy po masło wiedząc tradycyjną etykietę i już nie zwracamy uwagi na napis „Masełko”, który sugeruje, że jednak mamy do czynienia z produktem masłopodobnym. Ilu z nas wciąż jest przekonanych o szkodliwości masła? Trzeba przyznać, że marketingowcy z koncernów produkujących margaryny i tłuszcze do smarowania w latach 90-tych zrobili kawał dobrej roboty. Pamiętamy reklamę ze słynnym Kwiczołem z serialu „Janosik”, przekonujący, że „Kamę jem i mom serce jak dzwon”? Kilka miesięcy po nakręceniu spotów aktor zmarł na zawał serca. Jest to zapewne przypadek, ale te zdrowe – jak sądzono – margaryny zawierają szkodliwe izomery trans powstające przy sztucznym, przemysłowym utwardzaniu olejów roślinnych, grożące miażdżycą i nowotworami. Te informacje nie były już tak szeroko rozpowszechnione. W ilu domach w lodówkach wciąż jeszcze królują margaryny do smarowania? Olej roślinny, zwłaszcza najtańszy, palmowy jest hitem w branży nabiałowej. Masowo zastępuje mleko w tanim maśle (wtedy na etykiecie mamy 82% tłuszczu, czyli tyle ile powinno być w maśle, ale bez podania jego rodzaju) czy w żółtych serach.
A co może być w twarogu? Jeśli kupujemy taki w kostce to nie ma zbyt dużego pola do „popisu”.  Za to w popularnych wiaderkach z serami do wypieków może być już wiele – oprócz sera twarogowego, także cukier, woda, masło, skrobia modyfikowana, odtłuszczone mleko w proszku, substancja zagęszczająca: guma guar, stabilizator: karagen, aromaty….  W przypadku twarogu nie zrażajmy się brakiem składu na opakowaniu - wg przepisów unijnych artykuły jednoskładnikowe nie muszą mieć składu podanego na opakowaniu.

Patrz, co kupujesz …
… i co wyrzucasz! Musimy zrozumieć, że za zdrowy, dobry jakościowo produkt trzeba zapłacić więcej niż za tani substytut. Mniej w koszyku w wielu przypadkach oznacza też, że mniej wyrzucimy. Na wsi owszem – oślizgłą szynkę, kruszący się produkt seropodobny, czy inny nietrafiony zakup zjedzą zwierzęta, ale czy taka „pasza” im służy?
Mniej a dobrze! Zwłaszcza w tym okresie, kiedy kupujemy dużo i mniejszą uwagę zwracamy na to, ile zostawiamy w sklepie przy kasie.

Polecane dla Ciebie:

article icon

Pogotowie polowe TAP: Plaga szkodników! Czym je zwalczać?

Czytaj

Czytaj artykuły w naszej aplikacji!

Aplikacja TAP jest już dostępna

r e k l a m a

Komentarze (?)

r e k l a m a

więcej artykułów z tej kategorii

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody