Zaloguj
Strona główna>Artykuły>Uprawa>Aktualności branżowe>

Gdzie ta interwencja? „Eskimos” zwraca się do rolników z prośbą o cierpliwość

Mimo zapowiedzi wciąż nie ruszyła obiecana interwencja na rynku jabłek. Firma „Eskimos” cały czas tworzy sieć skupu oraz stara się o gwarantowany przez rząd kredyt. Tymczasem minister rolnictwa zapowiada, że w przyszłym roku państwowe firmy w kryzysowych sytuacjach będą kupować także inne produkty.

wk11 października 2018, 10:37
We wtorek firma „Eskimos” zwróciła się do sadowników z prośbą o cierpliwość, gdyż akcja zagospodarowania nadwyżek jabłek wymaga czasu. – Bardzo prosimy o cierpliwość przez kilka kolejnych dni, abyśmy zdołali zawrzeć konieczne umowy i uruchomić kanały zagospodarowania. Ogromna presja, jakiej jesteśmy poddawani, szczególnie tysiące telefonów, uniemożliwiają nam działania planowe i opóźniają osiągnięcie celów – napisała firma w komunikacie.

Firma udostępniła już listę punktów, w których będzie kupować jabłka po 25 groszy za kilogram. Ale jednocześnie prosi, aby wstrzymać się z wizytami i kontaktami telefonicznymi  z tymi punktami, gdyż nie zostały one jeszcze wyposażone w niezbędną dokumentację i procedury. „Eskimos” obiecuje również, że dla dostaw listopadowych i grudniowych stosować będzie ceny skupu 0,26 i 0,28 zł/kg oraz wypłacać za taką kontraktację 30% zaliczki.

Jednocześnie cały czas trwają zabiegi o pozyskanie kredytu niezbędnego do rozpoczęcia skupu. Zarząd firmy poinformował, że jest już po rozmowach z BOŚ Bankiem w tej sprawie, z którym ustalono warunki i termin podpisania umów kredytowych gwarantowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Ma to nastąpić już jutro i wtedy też spółka ogłosi szczegółowe warunki kontraktacji dostaw oraz terminów płatności. – Jednocześnie ze względu na olbrzymie zainteresowanie programem zachęcamy i apelujemy do skorzystania w pierwszej kolejności z systemu przedpłat – poinformowała firma w komunikacie.

Jan Krzysztof Ardanowski powiedział, że interwencja na rynku jest przeprowadzana przez zaprzyjaźnione firmy i jest to próba złamania zmowy firm skupujących, które na tym jeszcze zarobią. Co więcej zdanie szefa resortu rolnictwa to nie koniec działań stabilizujących rynek.  – To jest przed smak tego jak będzie funkcjonował holding spożywczy w przyszłym roku. W tym roku tylko z jabłkami można było to zrobić. Ale od przyszłego roku będziemy mieli w gotowości spółki państwowe, które w takiej sytuacji będą wchodziły i podejmowały się stabilizacji rynku – obiecywał na antenie TVP Jan Krzysztof Ardanowski.     wk

Przewiń W GÓRĘ LUB KLIKNIj aby WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ