Ekolodzy szpiegują farmerów w USA

Ekolodzy szpiegują farmerów w USA

Drony to coraz częstszy widok na niebie. Czy możliwe, że zamiast zdjęć pięknych wiejskich terenów, ekolodzy szpiegują rolników? Farmerzy z Nebraski są zaniepokojeni.

Oprócz sposobu na życie, hodowla bydła mięsnego jest szansą na spędzanie więcej czasu na otwartych przestrzeniach, pastwiskach, wybiegach. Poza widokami, rolnicy i ich rodziny mogą cieszyć się spokojem i prywatnością, czego często zazdroszczą im mieszańcy miast.

Niestety, nie każdemu dane jest w ciszy zajmować się swoimi codziennymi obowiązkami na wsi. Okazuje się, że coraz częściej nad głowami rolników latają bzyczące drony, szpiegujące dla organizacji proekologicznych.

Aktywiści próbują wszystkiego

Farmerzy z południowej części stanu Nebraska, USA, są ostrzegani o możliwych nalotach.
Pete McClymont, wiceprezes wykonawczy w zrzeszającej hodowców organizacji Nebraska Cattlemen, mówił w lokalnym radiu o problemach związanych z wścibskimi ekologami.

Członkowie organizacji i funkcjonariusze lokalnych organów ścigania informują, że ​​działacze z grupy SHARK mogą podejmować próby szpiegowania gospodarstw, a także Centrum Badań USMARC. Jest to jednostka badawcza, zajmująca się ulepszaniem wydajności produkcji zwierzęcej, która niejednokrotnie odpierała ataki ze strony aktywistów.

Dostępność technologii może być przekleństwem

Naloty dronów to nie pierwszy sposób, jaki wybierają ekolodzy. Według raportu organizacji, działacze mogą krążyć po całym terenie rolniczego regionu, próbując zdobyć nagrania martwego inwentarza. McClymont mówił, że aktywiści mogą być również w sąsiednich hrabstwach. Pojawiły się doniesienia na temat czarnej ciężarówki, która jeżdżąc w okolicach większych gospodarstw może należeć do robiących zdjęcia działaczy.

Organizacja doradza producentom czujność i np. ukrycie zwłok padłych zwierząt, dopóki nie zjawią się odpowiednie służby.
Dodatkowo zachęca się producentów do kontaktu z lokalnymi władzami, jeśli czują, że ktoś może naruszać ich prywatność czy własność.

Aktywiści w walce z farmerami wybierali bardziej skomplikowane działania. Działacz zatrudniony jako sezonowy pracownik nikomu nie rzucał się w oczy i mógł swobodnie rejestrować potknięcia hodowcy. Zwolnienie przyłapanego na gorącym uczynku aktywisty zazwyczaj było jedyną formą kary. Niedogodności dla farmera mogły okazać się o wiele większe i kosztowne.

Czy jest recepta?

Teoretycznie jeśli rolnik nie złamie żadnego przepisu dotyczącego dobrostanu, będzie właściwie traktował swoje zwierzęta i działał zgodnie z obowiązującym prawem nie ma się czego obawiać.

Czy na pewno? Nie raz widzimy, że niesłuszne oskarżenia bardzo szybko i głośno docierają do ogromnej grupy ludzi. Przy całej ciężkiej pracy rolnicy nie potrzebują dodatkowych stresów.    al

Źródło: Beef Magazine

Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii