Zima w kwietniu, czyli pogoda nęka rolników

Zima w kwietniu, czyli pogoda nęka rolników

Od kilku dni informujemy Was o tym, co dzieje się na polach w związku z nagłym powrotem zimy. Obawiacie się - i słusznie – o Wasze uprawy polowe. Ale to, czy ucierpiały będzie można ocenić za klika dni gdy miną przymrozki i śnieg (na południu i wschodzie Polski) stopnieje.

Tuż po Wielkanocy do Polski zawitał niż z północy, który przyniósł do nas arktyczne powietrze. To za jego sprawą od trzech dni temperatura w ciągu dnia nie przekracza 8-9 st. C, a nocami spada – o czym nas informowaliście – do nawet 8 st. C poniżej zera. Najgorzej miało być minionej nocy, ale – na szczęście – te prognozy się do końca nie sprawdziły, ponieważ znaczna część kraju (poza północnym-zachodem) pokryta była chmurami, co sprawiło, że przymrozki były mniejsze.

Śnieg i mróz

W południowej i wschodniej części kraju już dwa dni temu spadł śnieg. Nie licząc południowej Małopolski, gdzie w górach spadło od 30 do 40 cm śniegu, to w pozostałych województwach warstwa śniegu miała od 10 do 20 cm. Najwięcej śniegu – jak wynika z Waszych informacji – spadło w woj. świętokrzyskim. Ale i w innych regionach nie zabrakło śniegu. Tam gdzie spadło go niewiele, w ciągu dnia zniknął z pól. Jednak tam, gdzie warstwa białego puchu sięgała 15-20 cm, nadal można oglądać zimowy krajobraz.

Jeżeli wierzyć prognozom to najbliższa noc (z czwartku na piątek) będzie ostatnią, która przyniesie przygruntowe przymrozki na terenie całej Polski. Od soboty na nizinach będzie już tylko cieplej i pojawią się opady deszczu.

Co z uprawami?

Przysłaliście do nas sporo zdjęć (zamieściliśmy je w galerii poniżej) i pytacie nas, czy ten mróz i przymrozki mogły zaszkodzić uprawom polowym. Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale spróbujemy się do niej odnieść.

Jeżeli chodzi o zbóża, to generalnie ostatnie ujemne temperatury nie powinny im zaszkodzić, ale to oczywiście zależy od stopnia uwodnienia roślin oraz od zabiegów chemicznych, które wykonywaliście przed przymrozkami. Jeżeli np. w ciągu dnia wykonany był oprysk herbicydowy, a nocą przyszedł mróz lub przymrozek, to istnieje ryzyko, że substancja czynna nie zadziałała tak jak powinna.

Pytacie czy w późnych zbożach, w których nie wysialiście jeszcze drugiej dawki azotu możecie ją teraz zastosować? W tym przypadku istotne jest czy na polu leży śnieg. Jeśli go nie ma, a zapowiadane jest wkrótce ocieplenie i nie wieją silne wiatry, to możecie wysiać nawóz, zwłaszcza, ze nie wiadomo czy potem będziecie mogli wjechać w pole. Tutaj powinna funkcjonować zasada, że to nawóz ma czekać na rośliny, a nie odwrotnie. Obawiacie się, że stosując saletrę amonową rośliny nie będą nadmiernie podatne na mróz. PAmiętajcie, że aby rośliny pobrały nawóz musi też być odpowiednio ciepło. A zatem w aktualnej sytuacji pogodowej na pewno nie pobiorą go od razu.

W przypadku rzepaku  – o czym pisaliśmy wcześniej – na większości krajowych plantacji znajduje się on obecnie w fazie wydłużonego pędu głównego i oddzielających się pąków kwiatowych – (BBCH 55–57) – krótko przed kwitnieniem. W tej fazie rośliny są mocno uwodnione, co grozi uszkodzeniem komórek na skutek mrozowego rozerwania ich struktur. Informujecie nas, że tuż przed przymrozkami zwalczaliście na plantacjach chemicznie słodyszka. W tym przypadku istnieje ryzyko, że szron, który się rozpuścił, zmył ciecz roboczą i zabieg trzeba będzie powtórzyć.

Generalnie sytuacja nie jest tak niebezpieczna, jak kilka sezonów temu, kiedy mróz i śnieg przyszły na początku maja – w fazie pełni kwitnienia rzepaku. Teraz wprawdzie po przymrozkach rzepak zwiesił „łebki”, ale po ociepleniu powinny się one podnieść. Na łodygach mogą pojawić się pęknięcia, które będą potem stanowić „bramę” do wnikania patogenów.

Jednak największe obawy mają plantatorzy buraków cukrowych. Nasiona wysiane 2-3 tygodnie temu puściły kiełki, które zaczynają pojawiać się na powierzchni gleby. Generalnie przymrozki do –2 lub –3 st. Celsjusza nie powinny wyrządzić większych szkód, ale wiemy, że w wielu rejonach kraju temperatury ujemne były wyższe. Nawet, jeżeli jeszcze kiełki nie wydostały się na powierzchnie gleby, to rolnicy również mogą mieć problem. Niska temperatura gleby sprawia, że kiełki nie wychodzą na powierzchnie i zaczynają gnić. Warto więc cały czas monitorować plantację i sprawdzać co się z kiełkami dzieje. Decyzji o ewentualnym przesianiu plantacji nie można podjąć pochopnie.  

bcz, współpraca: tcz, mwla, bie

Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii