Zaloguj

Dobry klimat do inwestycji

 W branży świń ruszyło. Powoli zaczynają powstawać nowe chlewnie. Gdyby nie trudne procedury byłoby ich więcej. Dobry klimat do inwestycji odzwierciedlały historie producentów świń zaproszonych na tegoroczne Dni Przedsiębiorcy Rolnego.

Paulina Janusz-Twardowska9 marca 2017, 10:53

– Już niebawem ruszamy z budową! – to deklaracje właścicieli trzech gospodarstw nastawionych na produkcję świń, którzy podczas odbywających się w Poznaniu Dni Przedsiębiorcy Rolnego przedstawiali swoje plany na przyszłość. Rolnicy z trzech województw: wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego oraz mazowieckiego, mimo niepewności na rynku stawiają na rozwój i chcą powiększać skalę i poprawiać efektywność produkcji. Maciej Szudrowicz z Tłukaw (wlkp.) i dwupokoleniowa rodzina Fik z Czewujewa (kuj.-pom.) będą rozwijać produkcję prosiąt.

Pierwsze gospodarstwo powiększy soją skalę produkcji z 270 do 700 macior, drugie zaś ma w planie budowę nowej chlewni na 210 loch. Inwestorzy podpisali umowy z ARiMR i mają szansę otrzymać dopłaty do budowy – Szudrowicz 900 tys. zł, a Fik 1,8 mln zł, gdyż chlewnia będzie wspólną inwestycją realizowaną wraz z ojcem.


Inwestycje w toku

– Oby po złożeniu wniosku o płatność Agencja nie dopatrzyła się żadnych uchybień, bo pieniądze przepadną. Z tymi urzędnikami do końca nic nie wiadomo – mówili rolnicy.
Maciej Szudrowicz zamierza zakończyć inwestycję po połowie tego roku, Fik na przełomie 2017 i 2018. Projekty i wyposażenie budynków jest już wybrane, kwestią otwartą pozostaje genetyka loch. Inwestorzy wahają się między lochami duńskimi i holenderskimi. Rozważają zalety i wady każdej z genetyk i przeliczają je na zysk ekonomiczny.


Lochy duńskie rodzą bardzo liczne mioty, ale odchowanie nadliczbowych prosiąt nie zawsze ma uzasadnienie ekonomiczne. Czasem warto odchować mniej, ale taniej – wskazywał Szudrowicz, który aktualnie pracuje z lochami PIC, DanAvl i Topigs.
Po zakończonych inwestycjach rolnik będzie dążył do wprowadzania na rynek ponad 400 prosiąt tygodniowo. Fik taką liczbę będzie odchowywał co 3 tygodnie.


Zbyt mało prosiąt

– Taka ilość to wciąż dla nas zbyt mało – mówiła Agnieszka Dobiesz z Mojnowa położonego w powiecie żuromińskim (woj. mazowieckie), słynącego z tuczu nakładczego. Rolniczka dysponuje tuczarnią na 2 tys. stanowisk, bliźniaczą niebawem odda do użytku. Jej zdaniem w Polsce nie ma możliwości zakupu prosiąt z jednego źródła na zasiedlenie tak dużych obiektów, więc właściciele tuczarń skazani są na import warchlaków lub współpracę z firmami, które dostarczają zwierzęta.

Na tę drugą opcję zdecydowała się właśnie Agnieszka Dobiesz – już siedem lat współpracuje z firmą AgriPlus i stopniowo powiększa potencjał swojego gospodarstwa. Wskazuje jednak, że gdyby znalazła dobrego indywidualnego dostawcę prosiąt do swojej tuczarni, zastanowiłaby się nad produkcją na własną rękę.

pj-t


Picture of the author
Autor Artykułu:Paulina Janusz-Twardowska
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Przewiń W GÓRĘ LUB KLIKNIj aby WRÓCIĆ DO STRONY GŁÓWNEJ