Ta strona używa cookie w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki.

Zgadzam się

Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Portal partner

Witold Choiński: Najbardziej boję się polityków (wywiad)

26.05.2018

Drukuj

Witold Choiński: Najbardziej boję się polityków (wywiad)

Artykuł dostępny

Sektor wołowiny ma się od wielu lat bardzo dobrze… pytanie jak długo. Czy nie nas zaleje wołowina produkowana w gospodarstwach dawniej nastawionych na trzodę chlewną? 

r e k l a m a




Witold Choiński: Tego bym się nie obawiał. Nie wszyscy, którzy zrezygnują z trzody przestawią się na bydło mięsne – to raz. A dwa – zanim na rynek trafi wołowina z tych gospodarstw, trochę czasu upłynie. Rynek wołowiny to jeden z nielicznych, który ma się dobrze – zarówno ceny, jak i zapotrzebowanie powoli, ale systematycznie rosną. Liczę, że zwiększoną podaż wołowiny związaną ze zmianą profilu produkcji w gospodarstwach z terenu ASF bez problemu uda się zagospodarować.

Czy sytuacji na naszym rynku może zagrozić wołowina z Ameryki?
W.Ch.: Tu znów nasze obawy są trochę na wyrost. Póki Europa nie zmieni norm na amerykańskie, nie mamy się czego obawiać. Już teraz UE ma podpisany kontyngent na 70 tys. ton wołowiny, z czego sprowadza zaledwie 1 tys. ton. Tyle tylko Amerykanie są w stanie wyprodukować zgodnie z europejskimi wymaganiami jakościowymi (np. bez hormonów wzrostu).
Do tego dochodzi groźba likwidacji uboju rytualnego. Czy jest ku temu polityczna wola?
W.Ch.:Tu widziałbym znacznie większe zagrożenie. Projekt przeszedł przez komisję ustawodawczą i nie wiadomo jak dalej potoczą się jego losy. Politycy nie do końca zdają sobie sprawę, co oznacza taki zapis. Wejście w życie zakazu uboju rytualnego to katastrofa dla całego sektora mięsa w Polsce, nie tylko jak niektórzy myślą – wołowiny, gdzie jak szacujemy ceny spadną o około 2 zł/kg. Problemy będzie miała branża drobiarska – tam już też prawie ¼–1/3 mięsa ubija się w konwencji koszer i halal.
Wyobraźmy sobie, że nagle nasz rynek zaleją olbrzymie ilości niewyeksportowanego drobiu i wołowiny. Stracą wszyscy, również producenci wieprzowiny, bo część konsumentów wybierze tańszy drób.
Czy Izrael jest aktualnie nadal najlepiej rozwijającym się rynkiem zbytu?
W.Ch.:Izrael, ale również (w związku z migracjami) – rynek europejski i rynek Państw Trzecich. W 2017 roku eksport wzrósł aż o 39%, z czego do Izraela o 11% (5,1 tys. ton), do Francji o 12% (13,3 tys. ton) i do Turcji o 10,6 tys. t. 
Te rynki zbytu budowaliśmy przez wiele lat. Teraz możemy je stracić w wyniku jednego podpisu polityków.
W którym kierunku powinna iść branża, żeby sprostać popytowi – bydło opasowe i produkt bardziej masowy na mielone czy zrazy czy najbardziej wartościowe elementy z ras typowo mięsnych?
W.Ch.:W Polsce jest miejsce dla obu gałęzi produkcji. I to naprawdę dużo miejsca – myślę tu o niewykorzystanym potencjale 3 mln hektarów łąk. Niemożliwością jest opierać się wyłącznie na czystorasowym bydle mięsnym; jest go po prostu zbyt mało. I jest to wołowina dla koneserów. Równie dobra jest wołowina pochodząca z krzyżówek, a jej dodatkowym atutem jest niższa cena. A Polska i Europa potrzebuje jednego i drugiego asortymentu.

Dziękujemy za rozmowę, 

Rozmawiała Mirosława Wieczorek, Marcin Jajor

Polecane dla Ciebie:

article icon

Wystąpienie ze spółdzielni mleczarskiej a zwrot wniesionego wkładu

Czytaj

r e k l a m a

Komentarze (?)

r e k l a m a

więcej artykułów z tej kategorii