Chociaż niektóre kraje europejskie, takie jak Francja, Belgia i Niemcy, podjęły kroki w celu ograniczenia lub zakazu eksportu takich pestycydów, działacze twierdzą, że te działania są niewystarczające i nieskuteczne. W międzyczasie przemysł pestycydowy wywiera silną presję lobbingową, aby utrzymać obecny stan rzeczy.
Euronews Green przeprowadziło rozmowę z Laurentem Gaberellem, ekspertem ds. rolnictwa i żywności w szwajcarskiej organizacji pozarządowej Public Eye, która prowadzi kampanię na rzecz zakazu eksportu wycofanych pestycydów z Europy.
Niemcy stają się głównym dealerem wycofanych pestycydów w Europie
Na liście tych toksycznych substancji znalazło się 28 różnych chemikaliów, w tym insektycydy, które zagrażają życiu pszczół, a także pestycydy, które zostały zakazane z uwagi na ich potencjalne działanie rakotwórcze i negatywny wpływ na jakość wód gruntowych.
W ubiegłym roku niemiecki rząd ogłosił swój zamiar zakończenia eksportu zakazanych pestycydów. Niemniej jednak projekt ustawy, uzyskany przez niemiecki program Monitor, zawierał pewne luki prawne. Analiza przeprowadzona przez Unearthed i Public Eye wskazuje, że około 20% planowanych przesyłek do wysłania w 2022 roku nadal pozostawałoby dozwolone w obecnej formie zakazu. Ta luka prawna oznacza, że substancje aktywne używane w „środkach ochrony roślin” mogą nadal być eksportowane jako czyste substancje chemiczne.
Francuski zakaz eksportu nie jest skuteczny
Podobnie jak w przypadku projektu niemieckiego prawa, chemikalia nadal mogą być eksportowane z Francji w swojej czystej postaci, a następnie rozcieńczane i mieszane w kraju docelowym.
Oprócz tego istnieje pewna bardziej techniczna luka prawna. Jak zauważył Laurent Gaberell, to kwestia sposobu, w jaki pestycyd został zakazany. Jednym z nich jest formalna decyzja Komisji, a drugim – wygaśniecie zezwolenia, gdy przemysł sam zrezygnuje z prośby o jego odnowienie.
- Mamy nadzieję, że uda nam się skłonić Francję do zamknięcia tych luk, które pozwalają producentom dalej eksportować duże ilości zakazanych pestycydów – powiedział Gaberell.
Niemniej jednak działacze staną w obliczu silnego nacisku ze strony lobby pestycydowego, które walczyło z ograniczeniami z najwyższym natężeniem. W liście do premiera szefowie francuskich oddziałów firm chemicznych twierdzili, że zakaz eksportu zagraża ponad 2700 miejsc pracy. Jednak rok po wejściu ustawy w życie francuscy dziennikarze donieśli, że nie odnotowano bezpośrednich zwolnień, ponieważ ograniczona liczba pracowników została przeniesiona do innych zadań.
- Teraz lobby pestycydowe we Francji jest naprawdę na linii ognia, za to, że kłamali przed parlamentem – zaznaczył Gaberell.
Belgia zakazuje konkretnych substancji chemicznych
- To, co zrobiła Belgia, to przeanalizowała zakazane pestycydy, które były eksportowane w poprzednich latach i właśnie na nie skierowała zakaz – tłumaczył ekspert. – W przeciwieństwie do tego, długa lista niemieckich pestycydów, które wkrótce zostaną umieszczone na czarnej liście, obejmuje wiele substancji, które nigdy nie były eksportowane z tego kraju.
Belgia podjęła bardziej wyszukane podejście, uwzględniając fakt, że pestycydy mogą mieć różne zastosowania – w rolnictwie lub jako biocydy. Ponieważ belgijski zakaz dotyczy także eksportu zakazanych pestycydów do użytku jako biocydów, gdzie ich stosowanie jest zakazane w UE, zamyka to kolejną potencjalną lukę.
Czy rzeczywiście duże firmy chemiczne przenoszą produkcję pestycydów?
Warto zaznaczyć, że samo zgłoszenie eksportu niekoniecznie oznacza, że dany pestycyd został wytworzony w danym kraju. Teoretycznie firma chemiczna, nadal mogłaby produkować zakazane herbicydy, np. atrazynę, we Francji, a następnie je eksportować z Niemiec.
Jak zauważa Gaberelle, technicznie rzecz biorąc, nie jest nawet konieczne, aby sam pestycyd fizycznie opuszczał terytorium Niemiec. Definicja eksportera nie zakłada i nie oznacza, że substancja ta musiała przechodzić przez cały kraj. Oznacza to jedynie, że firma z siedzibą lub spółką w Niemczech ma umowę na dostawę produktu. Choć takie rozwiązanie może wydawać się kpiną wobec narodowych wysiłków regulacyjnych, jest w pełni zgodne z przepisami dotyczącymi handlu wewnątrz Unii Europejskiej.
Jakie są taktyki lobbingowe przemysłu pestycydowego?
- Podstawowy argument, jaki wykorzystują, to zniszczenie przemysłu. To jest argument, którym się posługują; wywierają presję na polityków argumentami dotyczącymi konkurencyjności i miejsc pracy, i to działa w obecnych okolicznościach – zaznaczył ekspert ds. rolnictwa i żywności z Public Eye.
Producenci pestycydów twierdzą, że zakaz eksportu nie wpłynie negatywnie na kraje rozwijające się, gdyż nadal będą mogły sprowadzić te substancje z innych miejsc.
- To jest potężny argument, który przekona wielu polityków, że chemikalia wymagają międzynarodowego rozwiązania, a nie działań UE – dodał Gaberell.
Dlaczego działacze domagają się unijnego zakazu eksportu?
Innym "potężnym narzędziem" dostępnym dla UE jest jej status jako głównego importera żywności. Decyzje dotyczące zakazu określonych substancji w UE wpływają na ilość pozostałości tych substancji dozwolonych w imporcie żywności, co ma znaczący wpływ na regulacje w krajach eksporterów, takich jak Brazylia. Mimo zmian w priorytetach ekologicznych i zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, Komisja wciąż nie przedstawiła konkretnych propozycji.
- Szczerze mówiąc, są naprawdę pod presją czasu, nie wiem, czy zdążą z czymś do końca roku – powiedział Gaberell.
Jeśli nowa Komisja będzie kontynuować swoje zaangażowanie w zakaz eksportu pestycydów po czerwcu 2024 roku, ekspert z Public Eye przewiduje, że ustawa może wejść w życie dopiero w 2026 roku, co w końcu naprawi tę toksyczną podwójną normę.
Mkh na podst. Euronews
Fot: envato.elements
