Reklama zniknie za 11 sekund

r e k l a m a
PARTNER
r e k l a m a
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Bydło>Bydło mięsne>

Hodowcy bydła zyskają na poszerzeniu handlu z Turcją. Zakłady będą musiały podnieść ceny?

Obrazek

W marcu br. odbyła się kilkudniowa kontrola przez tureckich inspektorów polskich gospodarstw zajmujących się hodowlą bydła mięsnego. Jednocześnie tureckie zakłady mięsne są zainteresowane importem polskiej wołowiny. Kto na tym zyska, a kto straci? 

Dorota Kolasińska22 marca 2023, 12:15

Władze GIW rozpoczęły prace nad uzyskaniem dostępu do rynku tureckiego dla bydła i wołowiny z Polski już w 2016 r. Niektóre zakłady mogą eksportować wołowinę bez kości do Turcji, ale robią to niechętnie, bo zmieniły się jakiś czas temu wymagania, na bardziej restrykcyjne. Jest szansa na otwarcie rynku dla żywca wołowego oraz zwiększenia eksportu mięsa o wołowinę z kością. Trwają rozmowy. 

Eksport żywca wołowego do Turcji

- 6 marca 2023 r. w Głównym Inspektoracie Weterynarii odbyło się spotkanie otwierające pięciodniowy audyt przeprowadzany przez przedstawicieli służby właściwej Turcji w gospodarstwach utrzymujących bydło, owce i kozy. Audyt stanowi kolejny etap procedury mającej na celu zatwierdzenie polskich podmiotów do eksportu ww. żywych zwierząt na rynek Turcji - podaje GIW. 

Pozytywny wynik inspekcji zakończy kolejny z etapów dopuszczenia do eksportu żywca na rynek turecki.

- Następnym etapem będzie uzgodnienie świadectw weterynaryjnych, które muszą towarzyszyć przesyłkom zwierząt. Obecnie GIW oczekuje na raport z audytu (zgodnie z informacjami przekazanymi przez inspektorów, sporządzenie raportu z audytu zajmie ok. miesiąca).

Z rozmów z przedstawicielami zakładów ubojowych wynika, że może to stanowić zagrożenie dla opłacalności produkcji wielu z nich, gdyż żywiec, który trafiłby do polskich ubojni trafi za inny rynek. Zyskają na tym rolnicy, bo zwykle ceny bydła mięsnego oferowane przez tureckie zakłady będą zapewne wyższe niż zaoferują polskie ubojnie. Po pierwsze zmniejszy się liczba ubijanego bydła w kraju, ale żeby zdobyć towar ubojnie będą zmuszone do podniesienia cen. W tej sytuacji zyska rolnik i jest szansa na podwyżki w skupach, gdy uda się uruchomić eksport żywca. Z drugiej strony na rynek turecki miałoby trafić także młode bydło, co może skomplikować, już i tak trudną sytuację polskich odsadków i materiału do opasu. 

Eksport mięsa wołowego do Turcji

To nie koniec przebojów związanych z tureckim rynkiem. Otóż odnowienie kontyngentu na mięso wołowe importowane z UE do Turcji również ma wpływ na krajowy rynek. Podczas wtorkowych rozmów z zakładami ubojowymi okazało się, że na eksport mięsa zdecydował się jeden zakład, który aby zrealizować zawartą umowę musi ubijać 300 szt. bydła dziennie. Dla innych zakładów to sytuacja niezbyt korzystna, gdyż aby zawalczyć o bydło, będą zmuszone do podwyżek cen. Dla rolników to pozytywny sygnał. Inne zakłady zamierzają się póki co przyglądać realizacji dostaw polskiej ubojni i płatności tureckich zakładów, gdyż termin jest prawie 2-miesięczny. Kolejnym utrudnieniem są badania w kierunku BSE każdej sztuki skierowanej do uboju, nie tylko starszych, a badania są kosztowne. 

Turcja zmaga się obecnie z wysoką inflacją. Czy eksport do Turcji okaże się trafną decyzją handlową? Dowiemy się za jakiś czas. Na razie na rynku krajowym ceny bydła zastygły. 

- Eksport mięsa wołowego możliwy jest na podstawie uzgodnionego bilateralnie świadectwa weterynaryjnego, które dostępne jest na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Weterynarii pod linkiem: https://www.wetgiw.gov.pl/handel-eksport-import/turcja. Obecnie na liście prowadzonej przez służbę turecką widnieją 23 polskie podmioty posiadające prawo eksportu mięsa wołowego do Turcji - informuje GIW. 

Mięso wołowe bez kości, kiedy z kością? 

Jak informuje GIW na rynek turecki na razie może być eksportowane jedynie mięso bez kości.

- Jednocześnie GIW zabiega o rozszerzenie eksportowanego asortymentu, tj. o możliwość wysyłki również wołowiny z kością, a także o modyfikację zapisów uzgodnionego świadectwa w celu złagodzenia wymogów odnośnie badań w kierunku BSE, co obniżyłoby koszty wysyłki.  Postulaty strony polskiej nie zostały dotychczas rozpatrzone. W kwestii wołowiny z kością strona turecka w poprzednich latach wskazywała na brak zainteresowania importem tego towaru. W odniesieniu do BSE - zgodnie ze stanowiskiem przekazanym w ostatnich dniach - władze Turcji stosują restrykcyjne środki, co uniemożliwia negocjacje w tym zakresie.

Hodowcy zyskają na większym dostępie do rynku tureckiego

- Każdy nowy rynek dla polskiej wołowiny to szansa na większą stabilność sektora. Rynek turecki jest rynkiem, który dobrze płaci. Zabiegaliśmy o to od kilku lat. Niewątpliwie duża w tym zasługa ubiegłorocznej wizyty prezydenta Dudy i ministra Bartosika w Turcji. Oczywiście rozumiem obawy zakładów, co do wzrostu cen. Jednak ich przedstawiciele muszą pamiętać, że stabilny eksport to eksport oparty na dwóch nogach: elementów wołowych i żywych zwierzętach. Dzisiaj polski rolnik uzyskuje cenę około 10% poniżej średniej europejskiej. Gdzie jeszcze w połowie ubiegłego roku byliśmy w czołówce cen. Jeżeli dzięki temu zarobi więcej, to dobrze, bo to przekona go do zwiększenia stada - mówi Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Według eksperta chętnych na polską wołowinę nie zabraknie, ale konieczny jest jej podział.

- Za chwilę otworzy się rynek Wietnamu, toczą się kolejne rozmowy. Chciałbym, żeby w końcu większość zakładów zrozumiała, ze nie może płacić tak samo za hf jak za limousine, a zyskuje potem na eksporcie czy na rynku lokalnym wyższą cenę za jakość mięsa - mówi prezes PZHBiPM. Za jakość powinien otrzymać więcej hodowca, proporcjonalnie tyle, ile musi za lepsze mięso zapłacić konsument.  

- Poza tym jeżeli widzę w sklepie burgera nazwanego premium za 40 zł/kg, a nie ma na nim napisane z jakiego elementu czy rasy to "premium" jest, to według mnie, jest to robienie żartów z konsumenta. Konsument wyedukowany to lepszy konsument. Jeżeli kupuje coś, co jest nazywane "premium" to chce wiedzieć na czym to polega, a nie tylko na nazwie, bo ktoś sobie coś wymyślił. Wizyty służb weterynaryjnych tureckich czy wietnamskich to przykład na to, jak wykorzystujemy środki z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego, gdyż obie wizyty były współfinansowane z pieniędzy rolników - dodał Zarzecki. 

dkol 
Fot. Kolasińska



Picture of the author
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)