Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Finanse>Zarządzanie>

Więcej pieniędzy na dopłaty, mniej na inwestycje. Polscy rolnicy stracą w KPS? [WYWIAD]

Obrazek

Doktor Jerzy Plewa przez lata był dyrektorem generalnym DG Agri w Brukseli. Jego zdaniem, UE stawia na konkurencyjność i rozwój rolnictwa, a rządzący w Polsce na dopłaty. Polska nie wykorzystuje szansy na wzmocnienie rolnictwa, a konserwuje status quo. Na czym traci, a na czym zyskuje polski rolnik?

Karol Bujoczek30 września 2022, 08:00

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy cele i założenia KE są słuszne?
  • Utracone pieniądze z KPO
  • Dopłaty najważniejsze dla rządzących
  • Polska traci dwukrotnie na przesunięciach
  • Strata szansy na efektywne wykorzystanie środków z WPR
  • Unia postawiła na konkurencyjność i wspieranie modernizacji
  • Program wsparcia młodych rolników
  • Członkostwo w UE i korzyści dla wsi

Cele KE są słuszne, można dyskutować o sposobie realizacji

Karol Bujoczek, redaktor naczelny top agrar Polska: Jako wieloletni dyrektor DG Agri wie pan, jak mielą młyny w Brukseli. Czy założenia Zielonego Ładu ustalone 2 lata temu tak trudno Komisji zmienić, czy Komisja jest przekonana o ich słuszności?

Dr Jerzy Plewa, były dyrektor DG Agri, doradca Team Europe: Zielony Ład to odpowiedź na wyzwania klimatyczne. Z klimatem i środowiskiem jest nadal bardzo źle i rolnictwo musi tutaj odegrać ważną rolę. Dlatego nie sądzę, żeby Komisja była skłonna do zmiany założeń Zielonego Ładu, które są słuszne. Można dyskutować o tym, w jaki sposób realizować te cele i jak wykorzystać różne mechanizmy elastyczności. Proces legislacyjny w UE wymaga długiego czasu, bo rzeczywiście młyny w Brukseli mielą powoli. Nie ma przesłanek, by zmieniać Zielony Ład, gdybyśmy go już mieli, bylibyśmy w innej sytuacji wobec Rosji.

KB: Zielony Ład w rolnictwie w założeniach ogranicza intensywność produkcji. Skutkiem jest zmniejszenie podaży żywności i podważenie bezpieczeństwa żywnościowego. Czy w obecnych realiach Unia może sobie na to pozwolić?

JP: Jest tu pewna nadinterpretacja, szczególnie widoczna w Polsce. Zielony Ład, jeśli chodzi o rolnictwo i strategię „Od pola do stołu”, ma wyraźnie zapisane, że należy zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe i ono nie może być zagrożone. Nie możemy patrzeć na Zielony Ład tylko jako ograniczenie intensywności. Rolnictwo ekologiczne, które w założeniach ma objąć 25% areału, faktycznie oznacza mniejszą intensywność. Ale EZŁ to także redukcja o 50% marnotrawstwa żywności. W Polsce mało się o tym mówi i robi. W EZŁ mowa jest o nowych technologiach, by do ograniczenia produkcji nie doszło.

Polska i Węgry nie korzystają ze środków z planu odbudowy

KB: Niepewność na rynkach, wzrost cen i kosztów, szalejąca inflacja. Udział instrumentów WPR w dochodach rolników znacząco spadł, zwłaszcza dla gospodarstw produkcyjnych…

JP: Sytuacja w Polsce wygląda niestety inaczej niż w innych państwach członkowskich, z wyjątkiem Węgier. Kiedy mieliśmy zaburzenia na rynkach – także w łańcuchu żywnościowym – na skutek pandemii, nastąpiła agresja Rosji na Ukrainę, co wzmocniło wzrost cen. Wcześniej powstał plan odbudowy Next Generation EU, z budżetem ponad 800 miliardów euro. Kraje mogą wykorzystywać te środki na przeciwdziałanie skutkom COVID-19, transformację energetyczną, transformację cyfrową i zieloną transformację. Polska i Węgry to dwa kraje, które nie korzystają z tych środków. Polska ze względu na problemy z praworządnością. Szefowa Komisji Ursula von der Leyen w połowie września potwierdziła, że 100 mld euro z planu odbudowy już przekazano państwom UE. Polska nie dość, że nie ma tych środków, to jeszcze płaci kary. W polskim Krajowym Planie Strategicznym przewidywano, że główne działania związane z cyfryzacją i zieloną energetyką będą finansowane ze środków KPO. Nie ma tego.

KB: Na zielonej transformacji ze środków z KPO mogłoby skorzystać rolnictwo

JP: Absolutnie tak. I nawet w poprzedniej wersji polskiego planu była tabela, która pokazywała, co z czego będzie finansowane: infrastruktura na wsi, Internet, cyfryzacja, szkolenia i energetyka. Nawet przetwórstwo spożywcze miało być finansowane z KPO. Ale KPO nie ma i to jest główna różnica między Polską a pozostałymi krajami. Budżet na rolnictwo negocjowany wcześniej i uzgodniony w 2020 roku był mniejszy. A Polska ma największe cięcia w drugim filarze i stała się trzecim programem Rozwoju Obszarów Wiejskich w UE. Wyprzedziły nas i Francja, i Włochy, a wcześniej to my mieliśmy największy program. Rządzący w Polsce cały czas uważali, że najważniejsze są dopłaty i dlatego przesuwają środki do I filaru.

Rządzący w Polsce uważali, że najważniejsze są dopłaty

KB: Polski rząd się chwali, że zrównał dopłaty bezpośrednie ze średnią unijną, ale rzadko dopowiada, że będzie to dotyczyło tylko najmniejszych gospodarstw, a gospodarstwa towarowe dostaną mniej niż do tej pory…

JP: To jest właśnie ta manipulacja. Skoro mówimy o bezpieczeństwie żywnościowym, to zapewniają je głównie gospodarstwa towarowe. Przesunięcie środków z dopłat bezpośrednich dla małych gospodarstw odbywa się kosztem towarowych. Moim zdaniem największy błąd strategiczny w tym planie jest taki, że nie wykorzystano możliwości zdefiniowania aktywnego rolnika i nie wiemy, dokąd trafiają te środki. Na pewno w Polsce nie ma 1,25 mln gospodarstw produkujących na rynek, a tyle ubiega się o dopłaty. W publikacjach top agrar Polska można znaleźć wyraźnie, że na przykład tylko 426 tys. wystąpiło o dopłaty do nawozów.

KB: Na naszym Forum w dyskusji z ministrami rolnictwa doszliśmy do wniosku, że gospodarstw towarowych, produkujących na rynek, nie ma więcej niż ok. 400 tys. Redystrybucja dopłat w kierunku mniejszych gospodarstw jeszcze ugruntuje obecną strukturę…

JP: Dokładnie tak, zamiast modernizacji mamy manipulację statystyczną. W UE nikt nie wybiera grupy gospodarstw i nie porównuje z jeszcze nieokreśloną średnią unijną. Rząd porównuje rzeczy nieporównywalne. Uważam, że to jest dezinformowanie rolników, a nie pokazywanie im rzeczywistości. Polska należy do krajów, które mają dopłaty bezpośrednie poniżej 90% dopłat średnich w Unii na hektar. Dlatego jest objęta mechanizmem wyrównywania dopłat do 100%. Do roku 2027 będzie wyrównana połowa różnicy między aktualnymi dopłatami do hektara a 90% średniej unijnej, czyli Polska jeszcze nie osiągnie nawet 90% średniej unijnej. Te dopłaty są porównywalne tylko w taki sposób: bierze się kopertę krajową, dzieli się przez liczbę hektarów przed przesunięciami.

Pieniądze przesunięte do I filaru, Polska traci dwukrotnie

KB: Polska zdecydowała się przesunąć środki i zasilić pierwszy filar…

JP: Tymczasem państwa członkowskie w większości przesuwają środki z pierwszego filaru do drugiego. Dlaczego to robią? Bo jak przesuną np. 5 mld euro do drugiego filaru, to mogą dopłacić z własnego budżetu 3,5 mld €, jeśli jest 70% współfinansowania. Dlaczego tych pieniędzy jest u innych więcej, a w Polsce mniej? W Polsce przesunięto 2 mld z drugiego filaru do pierwszego. W ten sposób te 2 mld nie będą współfinansowane w drugim filarze. U nas współfinansowanie jest na poziomie około 2/3, czyli 1,5 mld € będzie mniej dla rolnictwa i wsi.

KB: Czyli każde dodatkowe wsparcie będzie musiało mieć specjalną zgodę Komisji, tak jak to miało miejsce w przypadku dopłat do nawozów?

JP: Dokładnie tak. Gdyby można było zmieniać budżet WPR bez zgody na poziomie unijnym, bogatsze państwa wspierałyby bardziej swoje rolnictwo, a granice są otwarte, więc byłby problem dla zachowania warunków konkurencyjności. Dlatego jest Wspólna Polityka Rolna. O ile przesuwanie poprzednio jeszcze miało jakiś sens, to teraz jest nieuzasadnione. Wiemy, że 25% dopłat jest skierowanych na ekoschematy, a ekoschematy to działania, jakie były w drugim filarze. Przesunięcie tych 2 mld powoduje, że musimy jako Polska, więcej przeznaczyć na ekoschematy. Dwukrotnie tracimy na tej operacji, rolnicy mają podwójnie trudniejszą sytuację. W nowej wersji polskiego KPS rolnictwo ekologiczne trafiło do drugiego filaru. I słusznie. Kiedy mówimy o finansowaniu w Unii i w Polsce, to różnice są takie: rolnicy w Słowacji, Czechach, Niemczech – wszyscy sąsiedzi korzystają z KPO na cyfryzację, na kwestie związane z COVID-19, na środowisko, na infrastrukturę i energetykę. Druga sprawa: w większości państwa przesuwają z pierwszego filaru do drugiego, w związku z tym mogą więcej dopłacić rolnikom na modernizację. W Polsce tych środków jest mniej. Niedawno użyłem sformułowania, że Plan Strategiczny nie tylko zamraża strukturę, ale prowadzi do „skansenizacji” polskiego rolnictwa. Takie właśnie ryzyko istnieje.

Strata szansy na efektywne wykorzystanie środków z WPR

KB: Największy kłopot w tym, że rolnicy wybierając ekoschematy, nie będą wiedzieli, jakie pieniądze mogą otrzymać, bo to zależy od wykorzystania koperty. Czy można to było zrobić lepiej?

JP: Nie tylko rolnicy, ale i eksperci byli zaskoczeni nową wersją programu. Konsultacje były podobno prowadzone z przedstawicielami środowisk rolniczych, ale rolnicy do tej pory nie są świadomi tego, co ich czeka. Jestem stanowczym krytykiem tego planu, gdyż nie widać strategii, która miałaby prowadzić do bezpieczeństwa żywnościowego, do modernizacji. Debata w Polsce koncentrowała się na krytyce Zielonego Ładu, a nie dyskutowano o tym, co jest w Planie Strategicznym. Stracono szansę, żeby efektywnie wykorzystać ograniczone środki WPR.

KB: Klamka zapadła i nie bardzo można go poprawić…

JP: Jeśli się okaże, że nie uda się osiągnąć celów wyznaczonych dla WPR, które będą monitorowane co roku na podstawie odpowiednich wskaźników, to będzie konieczność wprowadzenia korekty.

KB: W ostatniej chwili bardzo zmienił się zakres wsparcia dobrostanu zwierząt, kwota wzrosła do 1,4 mld €. Problem w tym, że wielu rolników nie będzie mogło z niego skorzystać, gdyż koszty dostosowania budynków są ogromne

JP: W narracji politycznej używa się hasła „wspieramy rolników”. Ale to jest rekompensata utraconych przychodów lub dodatkowych kosztów. Jak najbardziej dobrostan zwierząt jest słuszny, ale od dobrostanu nie przybędzie produkcji. Rolnicy mogą albo inwestować w nowe budynki, albo rozrzedzić obsadę w obecnych. Dobrostan oznacza jednak wyższe koszty i czasem zmniejszenie produkcji. To nie jest rozwiązanie, które przyniesie rolnikom więcej pieniędzy. Patrząc na cały Krajowy Plan Strategiczny, uważam, że jest on niezrównoważony. Nie widziałem analiz pokazujących, ile gospodarstw może z tego skorzystać i jakie będą efekty wprowadzenia tych instrumentów.

Unia postawiła na konkurencyjność i wspieranie modernizacji

KB: Środowiska ekologów i organizacje pozarządowe mocno krytykują produkcję zwierzęcą w Unii i domagają się zredukowania obciążenia śladu węglowego. Czy dobrostan ma trochę złagodzić reakcję tych środowisk?

JP: Świadomość dobrostanu zwierząt u konsumentów wzrasta. Społeczeństwa – tak wynika z Eurobarometru – popierają WPR, ale są wyczulone na kwestie środowiskowe oraz dobrostan zwierząt. Trzeba te kwestie wprowadzać w sposób zrównoważony i przemyślany. Przykładem jest rolnictwo ekologiczne. Zatrzymaliśmy się na poziomie 4%, a nasi sąsiedzi np. Czesi mają np. 15%, Austriacy mają ponad 25% i jeszcze chcą przejść do wyższego poziomu. W rolnictwie ekologicznym dobrostan zwierząt odgrywa dużą rolę. Gdybyśmy tylko chcieli mieć dobrostan na celowniku, to musimy wiedzieć, że Unia chce zaprzestać chowu klatkowego. W Polsce mało dyskutuje się na ten temat. Jako konsument widzę, że kiedy mamy ograniczenia dostaw, to na półce zostają tylko jajka z chowu klatkowego, inne są już dawno wykupione. To efekt wzrostu świadomości konsumentów.

KB: W obliczu nadchodzącego kryzysu energetycznego, inflacji i obniżającego się poziomu życia, pierwszą ofiarą cięć wydatków są produkty premium oraz ekologiczne. Komisarz Wojciechowski chciałby, by produkcja zwierzęca została w małych gospodarstwach, ale to się kłóci z ekonomią i z dążeniem, by mieć jak najtańszą żywność

JP: Przez wiele lat WPR, która obchodzi już 60 lat, miała wiele kryzysów i wie, jak sobie z nimi radzić. Ręczne sterowanie z poziomu Brukseli przestało mieć sens. W UE postawiono na wszystkie formy gospodarstw, które mają być równe. Wycofano instrumenty, które ograniczały konkurencyjność i reakcję na sygnały rynkowe. Wycofano kwoty mleczne i cukrowe. Wycofano subsydia eksportowe. Unia postawiła na konkurencyjność rolnictwa i wspieranie modernizacji i tego powinniśmy się w Polsce trzymać. Nie wymyślać perpetuum mobile, które będzie pokazywało, że jedni dostaną więcej, choć nie wiadomo, czy w ogóle są rolnikami, kosztem innych, którzy dostarczają nam żywność. Szczególnie teraz, kiedy mamy wojnę przy naszych granicach.

KB: U nas mamy sporo gospodarstw ekologicznych, tylko mało produkcji. Wiele gospodarstw w Polsce żyje z dopłat, a nie z tego, co sprzeda na rynku…

JP: Każdy kraj ma obowiązek właściwej kontroli. Gospodarstwa ekologiczne różnią się tym, że raz w roku są kontrolowane i certyfikowane. Wiem, że nie da się laboratoryjnie określić, czy żywność jest produkowana ekologicznie. Ważne jest to, by czarne owce nie psuły renomy produkcji ekologicznej.

Młody rolnik powinien przejąć całe gospodarstwo

KB: W wielu krajach wspiera się młodych rolników. Mamy powszechne zjawisko nie tyle przejmowania całego gospodarstwa, ile wydzielania części powierzchni i tworzenie nowego gospodarstwa młodego rolnika. Młodzi rolnicy korzystają z wielu programów wsparcia. Czy to nie jest nadużywanie systemu?

JP: To jest świadomy wybór, który powinien mieścić się w określonych regułach. Tuż po wejściu do Unii Europejskiej mieliśmy program wcześniejszych emerytur, by umożliwić szybsze przejmowanie gospodarstw przez młodych rolników, ale tam rolnik musiał przekazać gospodarstwo w całości. Jeśli tak nie jest, to Polska niesłusznie szczyci się najwyższym odsetkiem młodych rolników w całej UE. W Europie i wielu krajach świata jest problem z sukcesją gospodarstw. Chociaż w Polsce wygląda to trochę lepiej. Młody rolnik powinien przejąć całe gospodarstwo, taka była idea. Jeśli nie, to byłoby to sztuczne namnażanie młodych rolników po to, by wykorzystać dotacje. Myślę, że będzie to przedmiotem dalszych analiz.

KB: Mamy w dalszym ciągu duży udział ziemi użytkowanej przez rolników bez tytułu prawnego do tej ziemi. Wielu właścicieli ziemi oddaje ją bezumownie w użytkowanie. Nie ma strategii, by to uporządkować…

JP: To jest konserwowanie struktury. Jest takie powiedzenie: wielka strategia kończy się tam, gdzie zaczyna się polityka. U nas polityka wciąż dominuje. Brakuje kompetencji, dowodem tego są zawirowania z nominacjami w resorcie rolnictwa w ostatnich dniach. Polityczne kompetencje są ważne, ale w resorcie rolnictwa merytoryczne są kluczowe. Nie da się robić dobrej polityki bez dogłębnej znajomości reguł obowiązujących w tym sektorze. Najbardziej niepokoi mnie to, że może powiększyć się dystans do innych państw członkowskich w zakresie rolnictwa. Przez lata dążyliśmy do tego, by polscy rolnicy osiągnęli zachodnie standardy. I kiedy już tak wiele udało się zrobić, to obecnie zaciemnia się ten obraz i tworzy równoległą rzeczywistość.

Rolnicy będą bronili członkostwa w UE, bo widzą, jakie są korzyści 

KB: Polityczny cel zdominował cele gospodarcze?

JP: Mamy mniejszy budżet, mamy mniej pieniędzy na rozwój obszarów wiejskich, nie korzystamy z KPO, a inni nam uciekają. Sytuacja ta prowadzi do takiego stanu, że polskie rolnictwo, które tak mocno nadrabiało, by skrócić ten dystans do czołowych państw rolniczych, teraz na skutek tej polityki ten dystans będzie się powiększać.

KB: A ostatnio coraz głośniejsza jest narracja, że poradzimy sobie bez Unii i nie brakuje polityków prawicy, którzy chcieliby Polskę wyprowadzić z Unii…

JP: Jest to duże zagrożenie. Pomrukiwania słyszymy z najwyższych szczebli władz, a na to odpowiedź jest bardzo prosta. Wystarczy zajrzeć do tabeli transferów z UE – każdy to może sprawdzić na stronach Ministerstwa Finansów. Transfery netto od początku członkostwa do czerwca br. wynoszą 143 mld euro, do rolnictwa trafiło ponad 70 mld €. Polska wieś bardzo się zmieniła i rolnicy skorzystali. Rolnicy będą członkostwa bronili, bo widzą, jakie są korzyści z tego, że jesteśmy we Wspólnocie i mamy dostęp do rynków krajów członkowskich. Jako społeczeństwo trochę straciliśmy czujność i powinniśmy się natychmiast obudzić.

KB: Dziękuję za rozmowę.



Picture of the author
Autor Artykułu:Karol Bujoczek
Pozostałe artykuły tego autora

Ten artykuł pochodzi z wydania 10/2022

czytaj więcej

Ważne Tematy

Ważne Tematy

    • Produkty Agrasklep
  • Social Media
  • top agrar Polska
  • Profitehcnika
  • Tygodnik - rolniczy
  • Elita
  • Mleko24
  • Wiom
  • Sad Nowoczesny
  • Traktorpool
  • Agrarlex
  • Agrarpogoda
  • WH
  • Ogłoszenia agro
  • Smart wieś
  • Agrarsklep
  • Strona firmowa

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)

Ważne Tematy

    • Produkty Agrasklep
  • Social Media
  • top agrar Polska
  • Profitehcnika
  • Tygodnik - rolniczy
  • Elita
  • Mleko24
  • Wiom
  • Sad Nowoczesny
  • Traktorpool
  • Agrarlex
  • Agrarpogoda
  • WH
  • Ogłoszenia agro
  • Smart wieś
  • Agrarsklep
  • Strona firmowa

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)