Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Świnie>Afrykański pomór świń (ASF)>

Biznes jest biznes – zysk ważniejszy niż „być albo nie być” polskiego hodowcy

Obrazek

Unijne magazyny zapchane, koszty produkcji rosną, polskie świnie stoją przerośnięte w chlewniach, rolnicy dokładają do hodowli, a zakłady ciągną towar na potęgę z zagranicy. Niebawem nasze zakłady nie będą w ogóle kupować krajowego towaru, bo go po prostu… nie będzie. 

Dorota Kolasińska23 sierpnia 2021, 14:17

Wysokie koszty produkcji, brak zainteresowania polskim towarem, problemy ze sprzedażą w strefach ASF, przerastające świnie w chlewniach i dramat wielu rolników, którzy do interesu muszą dokładać, bo produkcja kompletnie się nie opłaca, a bank nie będzie czekał na zobowiązania miesiącami. Efekt? Zaraz lawinowo spadnie liczba gospodarstw zajmujących się produkcją żywca wieprzowego – i tu nie będzie żadnego  efektu skali, że większy ma lepiej, jest bardziej bezpieczny – nie! Upadną duże, małe i średnie gospodarstwa rodzinne, bo w każdym z nich sytuacja jest koszmarna.

– Po krótkim okresie stabilizacji w notowaniach VEZG ceny tuczników w Niemczech w dniu 18/08/2021 ponownie spadły o 7 centów do wysokości 1,30 €/kg (wbc). W notowaniach krajowych dalej poszukiwane są tuczniki ze strefy wolnej od ASF przy jednoczesnym ograniczonym zainteresowaniu skupem tuczników ze strefy III. Różnica cenowa w skupie świń między strefą wolną i czerwoną wynosi nawet 1 zł za kilogram wagi poubojowej. Wiele świń jest poprzerastanych ze względu na brak odbioru. W strefie wolnej od ASF skupujący płacą średnio 6,30 zł/kg kl. E, a ceny spadają wolniej niż w Niemczech – podaje KZP-PTCh. Sytuacja w najbliższym czasie lepsza nie będzie, bo w Chinach odbudowano populację trzody do stanu sprzed epidemii ASF, dlatego ze strony azjatyckich rynków zainteresowanie europejskim mięsem jest znacznie mniejsze. Dodatkowo mówi się o kolejnej fali COVID-19, który wcale nie pomaga w stabilizacji rynkowej sytuacji.

Stawki za tuczniki w Niemczech i Belgii są niższe niż polskie, więc zakłady ciągną towar na potęgę. Wolny rynek – wszystko jasne, ale choć odrobinę patriotyzmu w zakładach, myślenia przyszłościowego, czy chociażby po prostu po ludzku – o ludziach! Niestety, biznes jest biznes, zysk jest ważniejszy, niż polski rolnik i jego być albo nie być.

Mariusz Dziwulski, analityk banku PKO BP zaznaczył, że liczba aktywnych stad w latach 2014-2021 spadła blisko o POŁOWĘ! To pokrywa się z obecnością w Polsce ASF, wzmożonej bioasekuracji i totalnego braku opłacalności produkcji (z małymi wyjątkami).

 

 

Interweniuje KRIR – masowa skala importu

 

– W dniu 18 sierpnia 2021 r. w piśmie do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi G. Pudy, Zarząd KRIR wyraził zaniepokojenie tym, że polskie zakłady przetwórcze importują na masową skalę żywiec wieprzowy z krajów zachodnich (głównie Belgia i Niemcy), zapełniając całkowicie swoje magazyny i zaprzestając skupu z hodowli krajowych.

 

W związku z powyższym, rolnicy chcą być pewni, że mięso sprowadzone np. z Niemiec nie pochodzi ze stref objętych restrykcjami. Zwrócono się zatem do Pana Ministra z prośbą o zlecenie podległym służbom kontroli pochodzenia mięsa wieprzowego z importu – podaje na swojej stronie KRIR.

 

Czy polskie zakłady naprawdę byłby zdolne do takiego postępowania? Zobaczymy, co w tej sprawie zrobi resort rolnictwa. Czy świnie z niemieckich stref ASF, są jeszcze tańsze niż nasze oddawane za półdarmo i traktowane jak sort gorszej jakości, mimo, że towar jest pełnowartościowy? Na te wszystkie pytania poszukamy dla Was odpowiedzi.

 

dkol/ na podst. KRiR/Tt/KZP-PTCh
fot. archiwum


Picture of the author
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ważne Tematy

Ważne Tematy

Ważne Tematy