StoryEditor

Kontrole GIW, GIS i IJHARS ukraińskich produktów na granicy. Jakie nieprawidłowości wykryto?

Podczas czwartkowego spotkania z rolnikami w MRiRW przedstawiciele inspekcji weterynaryjnej, sanitarnej i jakości produktów rolno-spożywczych podali dane dotyczące kontroli – co i w jaki sposób jest kontrolowane oraz podali najczęściej wykrywane nieprawidłowości. GMO, pestycydy, Salmonella, to tylko niektóre przyczyny zakazu wjazdu. Jak to wygląda od strony głównych inspektorów?
19.02.2024., 17:26h

W mediach społecznościowych krążą zdjęcia i filmy wykonane przez rolników. Pisaliśmy na ten temat kilkukrotnie. Kontrole obywatelskie prowadzone przez rolników pokazują, że towary nie zawsze wyglądają tak jak powinny.

Co wjeżdza do Polski przez granicę z Ukrainą?

Rząd twierdzi, że ma związane ręce odnośnie pełnego zakazu importu produktów z Ukrainy do Polski, a tym samym do UE. Rolnicy pokazując nieprawidłowości w handlu produktami rolno-spożywczymi z Ukrainą chcą zwrócić uwagę na to, że oprócz tego, że skala importu wielu produktów wpływa na destabilizację ich własnego rynku i osłabienie pozycji rynkowej, ponadto te produkty nie spełniają norm i wymagań, których muszą się ściśle pilnować polscy rolnicy.

Szczegółowa i wnikliwa kontrola tych produktów może stanowić narzędzie do walki z napływem produktów niespełniających norm. Jednak kontrola musi być rzetelna, granica szczelna, a każdy pracownik zaangażowany w ochronę rynku. Czy tak jest faktycznie?

image

Spleśniała żywność i prowokacje na granicy z Ukrainą. Rolnicy muszą mieć nerwy ze stali!

Z informacji podanych przez inspektorów, powodów wydawania negatywnych decyzji dotyczących wjazdu do Polski jest kilka, ale najbardziej kłujące w oczy są informacje dot. przekroczenia zawartości pestycydów, glifosatu, GMO i Salmonelli. Nie wszystkie transporty są badane, najczęściej te „podejrzane”. Destabilizacja rynków to jedna sprawa, druga, to wizerunek, na który polscy rolnicy pracowali latami i można go łatwo zniszczyć dopuszczając te produkty do obrotu. Błędy w oznakowaniu kraju pochodzenia w sieciach handlowych to wieczny problem, milionowe kary dla sieci to nadal za mało, bo nadal jest z tym problem. Drobna pomyłka dotycząca kraju pochodzenia, może kosztować branżę miliony i nie kto inny za to zapłaci, tylko rolnicy.

Kontrole sanitarne ukraińskich produktów – jakie wyniki?

Na spotkaniu z rolnikami w MRIRW w ubiegły piątek pojawił się Krzysztof Saczka w zastępstwie Głównego Inspektora Sanitarnego. Inspektor zaznaczył, że Inspekcja sanitarna bada jedynie produkty pochodzenia roślinnego.

- Jest bardzo dużo emocji, dużo nieprecyzyjnych informacji krąży w społeczeństwie. Prowadzimy badania pod kątem wystąpienia zagrożeń w żywności, które mogą skutkować negatywnie dla zdrowia i życia ludzkiego. Inspekcja sanitarna nie prowadzi kontroli fitosanitarnych. Jeśli chodzi o kontrolę żywności i kontrolę na przejściach granicznych (to nie są tylko przejścia z Ukrainą) w 2023 r. przeprowadziliśmy kontrolę 52 tys. przesyłek, z czego pobraliśmy około 2,8 tys. próbek do badań laboratoryjnych. Z tego zostało zakwestionowanych 211 transportów. Granica jest zamknięta dla pewnych produktów od ubiegłego roku, czyli dla ziaren. Przeprowadziliśmy tych kontroli prawie 11 tys., z czego pobraliśmy 882 próbki do badań laboratoryjnych. W przypadku 121 próbek stwierdziliśmy niezgodność i nie wpuściliśmy produktów na rynek – mówił Krzysztof Saczka.

Zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego zaznaczył, że w przypadku przejść granicznych z Ukrainą Inspekcja Sanitarna pracuje 24 h/dobę, 7 dni w tygodniu i wszystkie transporty są kontrolowane m.in.: pod kątem warunków transportów, dokumentacji technicznej, współpracując z innymi inspekcjami oraz z KAS.

Zboże i olej techniczny poza kontrolą?

Jednak pojawia się pytanie: jak zboże techniczne lub olej techniczny w Polsce zmieniał się w spożywczy? Rolnicy zaznaczają, że gdyby nie ich interwencja w tej sprawie nikt nie zwróciłby na to uwagi.

- My naprawdę mamy co robić u siebie w gospodarstwach, a nie jeździć i sprawdzać czy te produkty są dobrej jakości. Gdyby to wszystko było pod kontrolą nie musielibyśmy tego robić – słyszeliśmy od rolników, którzy alarmowali o wjeździe do Polski zboża technicznego. Warto przypomnieć, że w grudniu 2022 r. w zamian za postawienie się nieprawidłowościom na rynku zbóż, naświetleniu ogromnego problemu zaburzającego płynność finansową wielu gospodarstw rodzinnych 33 rolników otrzymało zarzuty karne.  

- Momentalnie po wykryciu tego procederu zwróciliśmy się do Krajowej Administracji Skarbowej i wszystkich innych inspekcji, że taki proceder może skutkować niekontrolowanym napływem ziarna do Polski. Podjęliśmy działania w ramach wszystkich placówek inspekcji sanitarnej, a na terenie kraju mamy 318 powiatowych stacji Inspekcji Sanitarnych, 16 wojewódzkich, 9 granicznych. Aby wzmocnić nadzór i kontrolę nad żywnością, która jest przeznaczona do spożycia. Jeśli mamy takie sygnały, że jakiś transport jest podejrzany, też to weryfikujemy i nie dalej, jak choćby w dniu wczorajszym weryfikujemy transport oleju słonecznikowego, który wjechał na teren Polski jako olej techniczny. Już jest na terenie Holandii, natomiast w międzyczasie został przekwalifikowany na olej spożywczy. Jeśli dostaniemy informacje o wszelkich nieprawidłowościach, niezgodnościach natychmiast reagujemy i prowadzimy kontrolę – kontynuował Saczka.

Produkty niespełniające polskich norm

GIS we współpracy z resortem rolnictwa prowadził dwa programy dotyczące badań 500 i 1800 próbek.

- W ramach programu 500 próbek - 54 próbki z żywności z Ukrainy, z czego 4 zostały zdyskwalifikowane i dotyczyły m.in. pszenicy, oleju słonecznikowego, czerwonego wina i suszonej  śliwki. Jeśli chodzi o program 1800 próbek, pobraliśmy 880 próbek, z czego zdyskwalifikowanych zostało 36 próbek, które nie spełniały norm. 16 przypadków dotyczyło oleju słonecznikowego, 5 oleju sojowego, 5 malin, 2 suszonych śliwek. Pojedynczo też truskawki, groch, gryka, susz. Jeżeli chodzi o działania kontrolne na terenie Polski odnośnie napływu produktów, które mogą w dziwny sposób wjeżdżać na teren Polski w ubiegłym roku w II, III i IV kwartale przeprowadziliśmy zmasowaną akcję kontroli produktów tego pochodzenia na terenie supermarketów i hipermarketów, przeprowadziliśmy ponad 6005 kontroli. W 29 przypadkach stwierdziliśmy niezgodności – wymieniał Saczka. Dodał, że jeśli rolnicy mają jakieś informacje o napływie, o nielegalnych procederach proszeni są o zgłaszanie tego do GIS.

Kontrole weterynaryjne – będzie więcej i bardziej szczegółowo

W spotkaniu uczestniczył również lek. wet. Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii. Na wstępie zaznaczył podobnie jak przedmówcy, że wszystkie przejścia graniczne między Polską, a Ukrainą funkcjonują 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Inspekcja weterynaryjna kontroluje materiały paszowe, m.in. zboża, śruty i dodatki, jak również środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego.

- Są 2 formy przejazdu tych materiałów przez granicę. Jeden to jest tranzyt. A drugi to jest import do krajów unijnych, w tym Polski. Jest rozporządzenie z dnia 15 września ubiegłego roku, gdzie są wskazane produkty, które podlegają zakazowi. Takie produkty przez granicę nie przejeżdżają – mówił Niemczuk.

Główny Lekarz Weterynarii zaznaczył, że żeby jakiś towar wjechał do Polski, importerzy składają deklarację do Krajowej Administracji Skarbowej, a ta kieruje, czy to jest sprawa dla GIW, GIS, IJHARS czy GIORIN.

- My to kontrolujemy, jeżeli spełnia wymogi, przejeżdża, jeżeli nie spełnia, zostaje. W każdym razie, to co jest objęte embargiem nie przejeżdża, nie wjeżdża na teren kraju. W 2023 r. do Polski wjechało 1 000 634 ton pasz i materiałów paszowych z Ukrainy. Do innych krajów członkowskich i krajów trzecich, przejechało przez Polskę 2 000 640 ton. Przeprowadzono 6540 kontroli weterynaryjnych produktów spożywczych z Ukrainy, w tym tych do Polski 1439. Przeprowadzono 22 306 kontroli weterynaryjnych pasz z Ukrainy (z 2 000 590 ton), tych, które trafiły do Polski 18 634. Kontrole weterynaryjne produktów spożywczych i pasz w 2024 r., czyli ok. miesiąc - kontrola weterynaryjna produktów spożywczych z Ukrainy 941, do Polski 81 i kontrole weterynaryjne pasz 986 ogólnie, w tym do Polski 668. Jeżeli chodzi o badania i ilość pobranych próbek, w 2023 r. zbadano organoleptycznie i wzrokowo (smak, węch, zapach, temperatura i obecność pasożytów) 1699 próbek i nie stwierdzono nieprawidłowości. Jeżeli chodzi o badania laboratoryjne, czyli pozostałości leków weterynaryjnych, metali ciężkich, izotopów, promieniotwórczych, skażeń bakteriologicznych - pobrano 268 próbek z czego 5 wyników było niezadowalających – wymieniał Niemczuk. Zaznaczył, że próbki pobierane są wtedy, kiedy GIW ma jakieś podejrzenie.

Główną przyczyną wstrzymania były salmonella, GMO i pestycydy

Jeżeli chodzi o materiały paszowe, pasze i zboża GIW pobrał 2179 próbek, wśród nich 123 wyniki były niezadowalające. Przeprowadzono badania laboratoryjne, z 1040 próbek, a 14 wyników było niezadowalających. Główną przyczyną wstrzymania były salmonella, GMO i pestycydy. Warto zwrócić na to uwagę – do tego aby je wykryć muszą być przeprowadzone badania laboratoryjne, których jest znacznie mniej niż tych organoleptycznych.

Pytanie, które warto postawić - jakie byłyby wyniki wszystkich wjeżdżających do Polski produktów gdyby każda kontrola przebiegała w laboratorium? To mógłby być jeden z ważniejszych argumentów, który pozwoliłby zgodnie z prawem zablokować produkty na granicy.

Wnikliwe kontrole produktów rolno - spożywczych

Paweł Niemczuk zapowiedział, że kontroli będzie więcej i będą bardziej wnikliwe. Takie propozycje słyszeliśmy wielokrotnie, mówili o tym byli ministrowie rolnictwa. 

- Obecnie podjęliśmy decyzję, wprowadzenie dodatkowych szczegółowych badań, które będą wykonywane w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach. Będziemy badać w zakładzie farmakologii, toksykologii m.in. metale, kokcydiostatyki, mykotoksyny, pozostałości leków, metronidazoli i pestycydów. W paszach i zbożach będziemy badać dioksyny, polichlorowane bifenyle, skażenia promieniotwórcze, substancje perfluoroalkilowe (PFAS), przetworzone białko zwierzęce z identyfikacją gatunkową, zawartość hydrolizatów białkowych, zawartość triheptanianu glicerolu – wymieniał Główny Lekarz Weterynarii.

Z jednej strony to dobra informacja, z drugiej – świadczy to o tym, że wcześniej takie kontrole nie miały miejsca, a produktów które mogły przekraczać normy, już dawno nie ma w obrocie.

GIW nie może kontrolować zboża technicznego, ale…

Mocno niepokojąca jest informacja, że zboże i olej techniczny mogą wjeżdżać do Polski i nie są objęte kontrolą weterynaryjną. Jednak GIW twierdzi, że mimo wszystko ma nad tym kontrolę.

- Jako weterynaria otrzymujemy informacje od KAS-u, że coś takiego może przejeżdżać i nie jest to objęte kontrolą weterynaryjną na granicy. Nie jest skierowane do granicznego lekarza weterynarii, ale mamy informację od KAS, dokąd to jedzie na terytorium naszego kraju. Mamy 305 powiatowych lekarzy weterynarii. Oni otrzymują te informacje bezpośrednio i jadą na kontrolę. Sprawdzają czy te substancje i te materiały nie są spożytkowane na cele paszowe – dodał Niemczuk. Zaznaczył, że faktycznie tak na początku było, a tamte sprawy skierowano do prokuratury, a materiał był niszczony.

- Mamy informacje za ten rok. Takie produkty kupiły 3 podmioty w woj. lubelskim, 1 podmiot w woj. podlaskim, 1 w woj. pomorskim, 2 podmioty w woj. podkarpackim, 1 podmiot w woj. mazowieckim, 3 w woj. śląskim. Stwierdzono podczas kontroli, że te materiały nie zostały zagospodarowane na potrzeby żywienia zwierząt. Część z nich wyjechała za granicę albo do Czech, albo do Holandii, nawet do Chin, przez port w Gdańsku i w Gdyni – wymieniał kolejno przedstawiciel GIW.

Kontrole jakości żywności – jak przebiegają?

W resorcie rolnictwa na temat kontroli jakości produktów rolno-spożywczych mówił Przemysław Rzodkiewicz, główny inspektor IJHARS.

- Każda partia, która wymaga zbadania, jest kontrolowana. Ta kontrola obejmuje zarówno kontrole dokumentacji, oględziny towaru, również przewiduje pobranie próbek do badań laboratoryjnych tam, gdzie jest taka potrzeba. My jako Inspekcja działamy w interesie konsumenta i myślę, że w tym zakresie mamy ogromne pole do współpracy. Pracownicy Inspekcji pracują 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu na granicy. Jeżeli macie państwo jakieś sygnały, że są zawodnicy na boisku, którzy faulują, którzy oszukują, to prosimy o takie informacje. Wysyłajcie do nas takie sygnały, jak wiecie, gdzie są ci, którzy oszukują, to chętnie się nimi zajmiemy – zaznaczył Rzodkiewicz.

Od początku wojny w Ukrainie, było IJHARS wydał 600 decyzji zakazujących wjazdu produktów ukraińskich do Polski (362 decyzje zakazujące w 2022 r., 253 decyzje zakazujące w 2023 r., 12 decyzji w 2024 r.).

Formuła spotkania nie spodobała się rolnikom

Pomiędzy prezentacjami przedstawicieli inspekcji czuwających nad towarami z Ukrainy mieli możliwość wypowiedzenia się rolnicy, którzy używają w wielu wypowiedziach stwierdzenia, że żywność, która wjeżdża do Polski jest „niekontrolowana”.

Z powyższych informacji wynika, że żywność jest kontrolowana, jednak dla rolników w niewystarczającym zakresie. Przy większej liczbie prób jest duże prawdopodobieństwo, że znacznie więcej transportów z Ukrainy mogłoby nie wjechać na teren UE ani Polski. 

- Produkty z Ukrainy nie powinny wjeżdżać do Polski dopóki nie będą spełnione takie same wymagania produkcyjne jak w Polsce. Ta konkurencja jest nieuczciwa, bo tam koszty produkcji są niższe niż w UE i można stosować substancje, których w Polsce już dawno nie stosujemy. Po wejściu do UE musieliśmy dostosowywać gospodarstwa, inwestować, żeby spełniać standardy, a teraz na produkty z Ukrainy przymyka się oko. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest wojna, że szlaki handlowe są zablokowane. To pomóżmy im to wywieźć i niech to się nie rozlewa po całej UE – komentowali protestujący rolnicy.

Zielony Ład gwoździem do trumny

Nie można ponadto tej sprawy rozpatrywać oddzielnie od wdrażania do unijnych gospodarstw Zielonego Ładu, bo to kolejne wymagania stawiane europejskim rolnikom, których Ukraina spełniać nie zamierza. Jeden z ukraińskich urzędników w rozmowie z Reutersem, powiedział, że najlepiej byłoby wynegocjować „mniejsze ograniczenia w handlu i mniej nakazów ekologicznych dla ukraińskich rolników” (czytaj Zielony Ład), ponadto dodał, że Ukraińcy są gotowi zamienić takie warunki za dopłaty bezpośrednie. Twierdzą, że w ten sposób będą chronić konkurencyjność, nie chcą zajmować się biurokracją, bo to hamuje rozwój(!!!). Z jednej strony Ukraina chce akcesji, ale na swoich warunkach.

To dopiero byłby szczyt unijnej hipokryzji, gdyby KE zgodziłą sie na to w stosunku do aspirujących do Europy Ukraińców, a zakazywała tego rolnikom z państw członkowskich UE.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska Redaktorka portalu topagrar.pl
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. kwiecień 2024 17:57