Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody

Your browser version is not supported. Download the latest browers, or use other.

Zamknij

r e k l a m a

Partner portalu

Uszczelnić rynek materiału siewnego

12.04.2019

Drukuj

Uszczelnić rynek materiału siewnego

Artykuł dostępny

Debatę, którą podczas dorocznej konferencji Polskiej Izby Nasiennej poprowadził redaktor naczelny „top agrar Polska„ rozpoczęły mocne słowa prezesa PIN, że sytuacja branży nasiennej w Polsce jest dramatyczna.

r e k l a m a

– Mamy kompromitujący na tle Europy poziom wprowadzania postępu biologicznego w hodowli nowych odmian. W tej sytuacji nie jesteśmy w stanie konkurować na rynku europejskim. Sztab ludzi pracujący przy hodowli i testowaniu nowych odmian nie ma kontaktu z odbiorcami, czyli rolnikami, którzy poprzez materiał kwalifikowany mają możliwość najprostszą zwiększania plonów – mówił Leszek Chmielnicki, prezes PIN.

Najgorsza sytuacja, jak podkreślał Karol Bujoczek dotyczy materiału kwalifikowanego zbóż, którego wymienialność jest na poziomie niespełna 20%. Jaka jest zatem przyczyna takiego stanu rzeczy?

Polecany artykuł

Sorgo ziarnowe dobre na słabsze gleby

– To kwestia m.in. przepisów, które w ostatnim czasie się zmieniły. Nie chodzi nawet o to, że postęp hodowlany do rolników nie dociera. Wielu z nich uważa, że materiał kwalifikowany jest za drogi. Często postęp w gospodarstwie wprowadzany przez nasiona kwalifikowane jest jedynym postępem, bo agrotechnika i ochrona pozostają na tym samym poziomie. Powinniśmy zatem jeszcze dobitniej uświadamiać rolnikom, jakie korzyści daje im materiał kwalifikowany – mówił Tomasz Dutkiewicz, prezes Danko. Z kolei Wojciech Błaszczak, prezes HR Strzelce jako przyczynę niskiego zainteresowania kwalifikatem wskazał rozdrobnienie polskiego rolnictwa.

– Gospodarstwa towarowe produkujące na rynek stanowią w naszym kraju niewielką grupę. Gospodarstwa podlegające pod prawą ochronę odmian stanowią zaledwie 6,5% wszystkich gospodarstw. Drugą przyczyną może być fakt, że jako młoda gospodarka mamy nawyki jeszcze z poprzedniego systemu ustrojowego. Wtedy odmiany należały niejako do wszystkich, bo hodowla była dotowana przez państwo. Teraz, już od 12 lat hodowla utrzymuje się tylko z pieniędzy pochodzących z rynku, czyli ze sprzedaży odmian. Kolejną przyczyną jest fakt, że rolnik, który ma możliwość kupna tańszych nasion pochodzących z rozmnożenia w innym gospodarstwie będzie z tego korzystał – mówił prezes HR Strzelce.

Łatwy dostęp do nowych odmian

W Polsce rolnicy mają łatwy dostęp do nowych odmian zbóż, jednak tylko zaledwie 20% jest w stanie zapłacić za postęp biologiczny, który ze sobą niosą.

– Analizując zakupy kwalifikowanego materiału siewnego widać, że 50% zakupów to wielkość do pół tony, a 80% do 1 tony. To pokazuje, że rolnicy kupują kwalifikat do dalszych rozmnożeń. To nasze własne badania na grupie gospodarstw o powierzchnie powyżej 15 ha. Jednocześnie ci, którzy taki materiał kupują akceptują jego gorszą jakość, a jest on przecież gorzej zaprawiony i ma gorsze parametry. Na rynku jednak mamy nadpodaż właśnie takich nasion, więc rolnicy godzą się na takie warunki. Jednocześnie mamy przyzwolenie, by takie praktyki nie były karane, a na cały proceder przymykane jest oko – mówił Leszek Lipski, prezes Top Farms Agro.

Problem z przekonaniem rolników do zalet, jakie posiada kwalifikowany materiał siewny mają nie tylko polskie hodowle i firmy nasienne. Także zagraniczne podmioty widzą, że Polska nie jest pod tym względem rynkiem łatwym.

– W 2004 r. wprowadziliśmy do polskiej oferty zboża. Wtedy wymienialność kwalifikatu była na poziomie 5%. Rynek zatem był znikomy. Dziś jest 3–4 krotnie większy. Cały czas jednak moim zdaniem kluczową rolę odgrywa cena. Rolnicy uważają, że kwalifikowane nasiona są za drogie. Poza tym trudno im ocenić, czy kwalifikat rzeczywiście niesie ze sobą postęp biologiczny, a to przekłada się na jego kiepskie wyniki sprzedaży – mówił Erik Shmitt z firmy RAGT.

Słabe doradztwo i zły system dopłat


Wiktor Szmulewicz upatruje przyczyn niewielkiego wciąż zainteresowania kwalifikowanym materiałem siewnym w kulejącym doradztwie.

– Mamy też zły system dopłat do materiału siewnego. Rolnik kupując kwalifikat musi czekać niemal rok na dopłatę do tego materiału siewnego. To jest chory system. Dopłaty te powinny spływać systematycznie, np. w miesiąc po złożeniu wniosku.
Czekanie na pieniądze rok sprawia, że rolnik rezygnuje z zakupu kwalifikowanych nasion. Dochodzi więc do tego, że w większości gospodarstw pula dopłat w ramach de minimis nie jest wykorzystywana – mówił prezes KRIR. Problemem słabej wymienialności kwalifikatu jest też fakt, że polscy rolnicy bardzo często gospodarują na słabych glebach.

– W gospodarstwach z najsłabszymi glebami, których w Polsce nie brakuje zboże wysiewane jest nie po to, by uzyskać plon, ale po to, by uzyskać dopłatę obszarową. Wielu właścicieli ziemi nie jest zainteresowanych plonem, a właśnie dopłatami czy możliwością ubezpieczenia w KRUS. Prawo powinno być tak skonstruowane, że np. rolnik musi wykazać, że każdego roku kupuje 30–50% kwalifikatu, a resztę nasion wysiewa z odtworzenia we własnym gospodarstwie. Jednocześnie prawo powinno stanowić, że materiałem takim nie wolno mu handlować – mówił Wiktor Szmulewicz.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Polecane dla Ciebie:

article icon

Rynek zbóż: spadki cen w skupach przystopowały

Czytaj

Galeria zdjęć

Uczestnicy debaty – od lewej: Leszek Chmielnicki – PIN, Krzysztof Smaczyński – MRiRW, Tomasz Dutkiewich – Danko, Wojciech Błaszczak – HR Strzelce, Leszek Lipski – Top Farms, Erik Shmitt – RAGT, prof. Sławomir Podlaski – SGGW, Wiktor Szmulewicz – KRIR.
Prowadzący debatę redaktor naczelny „top agrar Polska” Karol Bujoczek.
„Sytuacja branzy nasiennej w Polsce jest dramatyczna” – Leszek Chmielnicki, prezes PIN.
Debata podczas forum nasiennego Polskiej Izby Nasiennej.
„Rolnicy kupują kwalifikat do dalszych rozmnożeń” – Leszek Lipski, prezes Top Farms Agro.
„Konieczna jest zmiana przepisów dla uszczelnienia szarej strefy. Zacząć można od zmiany definicji materiału siewnego” – Krzysztof Smaczyński, MRiRW.
Debata podczas forum nasiennego Polskiej Izby Nasiennej.
Debata podczas forum nasiennego Polskiej Izby Nasiennej.

r e k l a m a

Komentarze (?)

r e k l a m a

więcej artykułów z tej kategorii