StoryEditor

Czy wyłączenia z dzierżaw są zgodne z prawem?

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Trybunał Konstytucyjny o zgodność z ustawą zasadniczą przepisów z 2011 r., które zmuszały dzierżawców do oddawania 30% dzierżawionej od państwa nieruchomości. Zdaniem Adama Bodnara przepisy te naruszają konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa oraz do równej ochrony praw majątkowych.
23.10.2019., 12:10h
We wrześniu 2011 r. znowelizowano ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Zmiana uprawniła Agencję Nieruchomości Rolnych (dziś Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) do proponowania wyłączania z dzierżawy 30% powierzchni dzierżawionych użytków rolnych. O tym, które grunty miały być wyłączone spod dzierżawy, decydowała ANR. Jeśli dzierżawca nie godził się na takie wyłączenie, tracił prawo pierwszeństwa kupna tej nieruchomości lub możliwość przedłużenia dzierżawy bez przetargu.

Pytania do Trybunału Konstytucyjnego

Przepisy te wywołały wiele procesów. Były bowiem firmy, które zgodziły się oddać 30% swoich gruntów w zamian za prawo pierwokupu, ale nie mogły z tego prawa potem skorzystać, bo w 2016 r. nowy rząd uchwalił przepisy, które wstrzymały sprzedaż. Przy okazji jednej z takich spraw sąd zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne, czy nowela nie ograniczyła praw majątkowych dzierżawców oraz wolność prowadzenia działalności gospodarczej dzierżawców. Sąd zwrócił także uwagę, że dzierżawcy - czyniąc znaczące nakłady finansowe, także ze środków zewnętrznych - utworzyli duże i dobrze prosperujące gospodarstwa. Zmniejszeniu dzierżawionej powierzchni nie towarzyszyły jednak rekompensaty za utratę 30% użytków, a także nie rozliczono też poczynionych nakładów.

Wątpliwości Rzecznika

Teraz w sprawę włączył się także Rzecznik Praw Obywatelskich. W skargach do RPO dzierżawcy wskazywali bowiem, że zostali postawieni w sytuacji wyboru „mniejszego zła”. Zgadzali się na wyłączanie części powierzchni, aby zachować resztę dzierżawy. Z kolei ustawa z 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych zasadniczo przeobraziła zasady gospodarowania ziemią.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, o ile nowela z 2011 r. była wyrazem dążenia do trwałego rozdysponowania gruntów Zasobu i przyspieszenia ich „prywatyzacji”, o tyle ustawa z 2016 r. jest przejawem odmiennej polityki. Polegała ona na odejściu od „prywatyzacji” państwowych gruntów, pozostawieniu ich w dyspozycji państwa i oparciu się na dzierżawie jako podstawowej formie gospodarowania nieruchomościami. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny często podkreślał, że zmiana prawa nie może być dla jednostki całkowicie zaskakująca i arbitralna.

Zdaniem RPO nowela z 2011 r. spowodowała zachwianie pewności prawa u dzierżawców. Mogło to niekorzystnie wpłynąć na ich plany gospodarcze, inwestycje oraz zaciągnięte zobowiązania. Zwłaszcza, że ustawa nie pozostawiła żadnych możliwości ewentualnych negocjacji co do wyłączenia konkretnych działek, a projekt tzw. wyłączeń przedstawiony przez Agencję, nie podlegał żadnym zmianom.

Swoboda decyzji tylko pozorna?

Z kolei swoboda decyzji dzierżawcy o przyjęciu bądź odrzuceniu zaproponowanej zmiany miała charakter pozorny. W przypadku odmowy, tracił bowiem pierwszeństwo do nabycia nieruchomości i możliwość zawarcia kolejnej umowy z wyłączeniem trybu przetargowego. A narzucanie propozycji pod rygorem utraty przyznanych uprawnień jest sprzeczne z zasadami pewności prawa oraz zasadami współżycia społecznego. Przewidziane zmiany umów mają tak naprawdę charakter przymusowy - podsumował Rzecznik Praw Obywatelskich.      wk
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. luty 2024 23:57