StoryEditor

Producenci mleka w Sejmie o cenach: "To nie korekta a drastyczny spadek!"

Mimo znacznych spadek cen skupu mleka nie będzie unijnej interwencji na rynku. Tylko jeszcze 2 inne kraje UE obok Polski popierają ten pomysł, a to stanowczo za mało. Tymczasem producenci mleka i hodowcy bydła przyjechali dziś do Sejmu by na komisji rolnictwa przedstawić swoje obawy. - To nie jest korekta cenowa, to jest drastyczny spadek. Nigdy w mojej historii nie było tak, że mleko potaniał kilkadziesiąt gorszy w miesiąc – mówił Michał Krajewski hodowca z Podlasia
24.02.2023., 18:02h

W zasadzie od początku 2023 roku ceny mleka w skupie spadają. Rolnicy są mocno zaniepokojeni, bo opłacalność produkcji szybko spada, przy stale rosnących kosztach. Liczna grupa producentów mleka pojawiła się dziś w Sejmie, gdzie komisja rolnictwa rozpatrzyła informację Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi dotyczącą trudnej sytuacji na rynku mleka oraz podejmowanych przez resort działaniach interwencyjnych.

Ceny mleka 2022 vs. 2023 - cenowy rollercoaster


Aktualne ceny i sytuacja na rynku tym bardziej dotyka rolników, że w 2022 roku stawki za mleko były rekordowe. Z danych udostępnionych przez resort rolnictwa wynika, że w Polsce, w 2022 r. ceny skupu mleka surowego utrzymywały się na poziomie znacząco wyższym niż rok wcześniej, osiągając jednocześnie najwyższe wartości w historii. Na początku 2023 r. tendencja wzrostowa cen skupu mleka została zahamowana. Według danych GUS w styczniu 2023 r. średnia cena mleka w skupie wyniosła 242,3 zł/100kg (-12,8% m/m), ale o 32,7% więcej niż w styczniu 2022 r.

CZYTAJ TAKŻE: Ceny mleka lecą na łeb na szyję. Co na to rolnicy?

W 2022 r. produkcja mleka była dochodowa, a to skłaniało rolników do inwestycji. Średnio w próbie badawczej gospodarstw dochód z działalności bez dopłat liczony na 1 krowę wynosił 7122 zł. Wyniki badań wskazują, że w szacowanych warunkach cenowych w lutym 2023 r. produkcja mleka była wciąż opłacalna, ale uzyskane wyniki nie były tak korzystne jak 2022 r. Świadczy o tym niższy dochód przypadający na 1 krowę oraz niższy wskaźnik opłacalności, który jest miarą ekonomicznej efektywności produkcji (relacja wartości produkcji do kosztów ogółem).

"Spadek cen mleka poniżej 2 zł za litr to zabójstwo"

Producenci mleka, hodowcy i działacze samorządu rolniczego podkreślali w Sejmie, że dalsze pogorszenie się obecnej i tak niezwykle trudnej sytuacji przyniesie kaskadę kolejnych problemów w gospodarstwach nastawionych na produkcję mleka.

- Spadek ceny mleka poniżej 2 złotych za litr jest nie do przyjęcia przy tych kosztach. To jest zabójstwo. 2 złote mogę jeszcze przetrwać, ale to nie znaczy, że mam zysk. Mogę tylko pójść na przetrwanie – powiedział Wiktor Szmulewicz na temat bieżącej sytuacji na rynku mleka. 

- Za chwilę zaczną upadać kolejne gospodarstwa mleczne z kredytami, bo niestety kredyty są konieczne. Wszyscy mówią, że młodzi nie chcą zostawać. Młodzi chcą godziwie pracować i zarabiać. Niestety, to co się dzieje teraz na rynku mleka nie napawa optymizmem. Kredyty nie tanieją, odsetki rosną, maszyny z każdym miesiącem są coraz droższe, budowa obory to są miliony złotych – mówił w Sejmie Konrad Krupiński, hodowca bydła mlecznego z woj. warmińsko-mazurskiego.

Rolnicy podkreślali, że nie tylko same spadki cen są problemem, ale tez tempo w jakim następują.

- To nie jest korekta cenowa to jest drastyczny spadek. Nigdy w mojej historii nie było tak, że mleko potaniało kilkadziesiąt gorszy w miesiąc – mówił Michał Krajewski, hodowca bydła z Podlasia.

CZYTAJ TAKŻE: Jak ograniczyć straty mleka w okresie lata?

Potrzebne regulacje rynku, kredyty preferencyjne i okrągły stół

Obecni na posiedzeniu komisji rolnictwa hodowcy zwracali uwagę na potrzebę bardziej sprawiedliwego uregulowania rynku.

- Nam zależy na tym, aby zachować proporcje między cenami, które uzyskują rolnicy za mleko, względem kosztów, ale też względem cen sprzedaży wyrobów mleczarskich w sklepach – powiedział Andrzej Steckiewicz z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Z apelem o stworzenie okrągłego stołu złożonego z rolników, przetwórców i handlu zaapelowała Agnieszka Maliszewska z Polskiej izby Mleka.

– Cały czas słyszymy informację, że sieci handlowe żądają obniżenia ceny u producenta, który i tak już ledwo ciągnie. Sieci handlowe nie mogą być jedynym beneficjentem sytuacji kryzysowej z jaką mamy do czynienia. Odczuwamy ogromną presję ze strony sieci, ale nie widzimy wsparcia ze strony instytucji rządowych – tłumaczyła A. Maliszewska.

Waldemar Broś z Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich zaapelował do rządu o uruchomienie puli kredytów preferencyjnych na finansowanie zapasów. - I druga sprawa, może rozważyć przyśpieszenie zwrotu VAT-u na jakiś czas, może do końca roku, z 60 dni na 30 dni? – kontynuował W. Broś.

Tylko Polska, Litwa i Łotwa za unijną interwencją na rynku mleka


Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa obecnych na niej rolników poinformowano, że Polska 22 lutego br. powiadomiła Komisję Europejską o pogorszeniu sytuacji na rynku mleka i przetworów mlecznych. Wraz z Litwą i Łotwą, opowiedziano się za podjęciem interwencji na rynku mleka z uwagi na spadki cen mleka w skupie i przetworów mlecznych, wysokie koszty produkcji, a także spadek popytu.

W piśmie skierowanym do KE postulowano o uruchomienie nadzwyczajnej pomocy dla producentów mleka, prywatnego przechowywanie oraz podniesienie cen interwencyjnych. Niestety, to pismo nie spotkało się ze zrozumieniem, o czym poinformowała wiceszefowa MRiRW Anna Gembicka.

- Pozostałe państwa podobnie jak Komisja Europejska stoją na stanowisku, że obecne spadki cen są długo oczekiwaną korektą rynku i nie przesądzają o dalszym rozwoju sytuacji – mówiła w Sejmie wiceminister rolnictwa.

CZYTAJ TAKŻE: Ceny mleka drastycznie spadły! Czy będzie interwencyjny skup mleka?

KE: Trwa okres interwencji publicznej

Komisja Europejska poinformowała także Polskę, że obecnie trwa już okres interwencji publicznej, która jest dostępna od 1 lutego do 30 września 2023 r. W przypadku potrzeby zabezpieczenia sprzedaży na poziomie ceny interwencyjnej, przedsiębiorcy mają taką możliwość.

– Ale trzeba zaznaczyć, że cena interwencyjna ustalana przez Unię Europejską jest dużo niższa niż obecna cena na rynku – tłumaczyła A. Gembicka.

W ocenie KE nie jest pożądane, aby OMP czy masło trafiło do magazynów interwencyjnych, mając na uwadze, że następnie zapasy publiczne trafiają na rynek w innym terminie. Wówczas konieczne jest zarządzanie tymi zapasami.

Zdaniem Brukseli, w pewnych okresach rynek sprzyja producentom, z uwagi na popyt ze strony konsumentów, a w innych, tak jak obecnie, siła nabywcza konsumentów jest pod presją. Orientacja rynkowa WPR oznacza, że producenci muszą być w jak największym stopniu czujni na sygnały płynące z rynku w zakresie popytu. Warunki, w jakich funkcjonuje obecnie sektor mleczarski w UE, to warunki, które wspólnie zostały wybrane w toku dotychczasowych reform WPR, w tym w zakresie opcji wspierania rolników głównie w ramach płatności bezpośrednich, a nie w ramach interwencji rynkowej.

KE podkreśliła, że dochodowa siatka bezpieczeństwa (czyli płatności bezpośrednie), w przeciwieństwie do rynkowej siatki bezpieczeństwa, jest dostępna przez cały rok, bez względu na to, czy sytuacja rynkowa jest korzystna, czy też nie. Środki interwencji rynkowej są wykorzystywane w razie konieczności, w skrajnych sytuacjach.

 wk

Fot. Maliszewska

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. kwiecień 2024 01:05