Rolnicy nie zarobią na medycznej marihuanie

Rolnicy nie zarobią na medycznej marihuanie

Polscy rolnicy nie będą mieli możliwości uprawy marihuany medycznej, która niedługo zostanie zalegalizowana w Polsce. Rząd nie chce zgodzić się na takie rozwiązanie i konopie będą sprowadzane ...z zagranicy.

r e k l a m a

Tzw. marihuanom medyczną zajęli się w piątek posłowie, którzy debatowali nad ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

Kontrowersyjny projekt


Projekt wywołuje od początku wiele kontrowersji. Prawo i Sprawiedliwość po wielu miesiącach nacisków zdecydowało się poprzeć projekt, który przeszedł już procedury sejmowe i teraz trafił do Senatu. Zarówno posłowie jaki senatorowie pytali przedstawicieli ministra zdrowia, dlaczego konopie nie będą uprawiane w Polsce, tylko będą importowane. 

– Ja nie bardzo rozumiem, zwłaszcza skoro już była taka decyzja, żeby dopuścić środki przeciwbólowe na bazie marihuany, dlaczego faktycznie mamy sięgać po importowaną marihuanę z Izraela, z Holandii, czy z jakiegoś innego kierunku. W kilku państwach jest już dozwolony obrót. I w Ameryce Południowej są takie państwa, i niektóre stany w USA mają takie możliwości. A więc to oczywiście też jest kierunek, z którego będzie szedł import. Ale dlaczego nie zdecydować się na tańsze rozwiązania? Takim rozwianiem byłaby możliwość uprawy w Polsce. Ja sądzę, że służby państwowe są w stanie kontrolować taką uprawę i kontrolować obroty  - pytał senator Platformy Obywatelskiej Bogdan Borusewicz.

Wtórował mu kolega klubowy senator Aleksander Pociej: 

– Panie Ministrze, jeżeli dobrze zrozumiałem, to na podstawie tej ustawy i zmian w przepisach nie będzie można w Polsce hodować roślin, z których pochodzi substancja używana w tym leku, na podstawie której ten lek będzie powstawał. Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego podjęto taką decyzję w tej chwili. Bo w związku z tym będziemy zmuszeni, żeby sprowadzać, importować surowiec do tego leku, podczas gdy właściwie jest możliwość, żeby nie płacić za import, tylko po prostu produkować. Jakie były podstawowe przesłanki, żeby tego nie umieścić w tej ustawie? – pytał senator PO.

Ale takim obrotem sprawy zdziwienie byli senatorowie Prawa i Sprawiedliwości. 


– Oczywiście trochę martwi mnie, tak jak i poprzednich mówców senatorów, brak zaufania do naszych możliwości ochrony plantacji konopi. Mamy specjalne szkółki przy uniwersytetach. Uważam, że można by było rozważyć zamknięte plantacje uniwersyteckie czy w ramach tzw. poletek doświadczalnych. Policja co jakiś czas odkrywa nielegalne plantacje konopi, czyli to nie jest takie proste. I na pewno na całym świecie funkcjonują plantacje legalne i nielegalne – mówił Andrzej Stanisławek z klubu PiS.

Co na to rząd?

Wyjaśnienia rządu były mało przekonywujące. Wiceminister zdrowia Zbigniew Król powiedział, że taka formuła ustawy była efektem …kompromisu.

– Przesłanka za tym, żeby tego nie wprowadzać, była jakby kompromisem, niejako warunkiem w ogóle wprowadzenia tego preparatu jako surowca farmaceutycznego. Tutaj my nie chcieliśmy tego wprowadzać w sytuacji, w której trudno przewidzieć, ile osób, ilu pacjentów będzie korzystało z tego leku – mówił wiceminister zdrowia Król.

Sprawa jest o tyle dziwna, że uprawa przez rolników np. maku, z którego uzyskuje się dużo silniejszą morfinę, jest możliwa po spełnieniu wielu ostrych wymogów.   wk
Zainteresował Cię ten artykuł? Chcesz mieć nieograniczony dostęp do najlepszych informacji rolniczych? Skorzystaj z oferty naszej prenumeraty.
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii