StoryEditor

Janusz Wojciechowski o szczegółach derogacji ugorowania i wolnym handlu z Ukrainą

Podczas X Forum Sektora Wołowiny cała dyskusja była zdominowana tematyką protestów rolniczych, niekorzystnych zapisów Zielonego Ładu oraz ugorowaniem gruntów. Te problemy najbardziej dokuczają rolnikom. W jaki sposób KE zamierza je rozwiązać?
06.02.2024., 07:30h

Karol Bujoczek: Jesteśmy z Panem Komisarzem Wojciechowskim w Warszawie na X Forum Sektora Wołowiny. Natomiast dzisiejsza dyskusja została zdominowana przez sytuację na drogach i na granicach oraz przez Zielony Ład. Panie Komisarzu, czy jest Pan zadowolony z tego rozporządzenia, które zaproponowała Komisja Europejska? To również Pana zasługa, bo sprzeciwił się Pan całkowitej liberalizacji. Rozporządzenie daje pewne bezpieczniki, ale czy to wystarczy?

Janusz Wojciechowski: To jest krok w dobrą stronę. Komisja Europejska 31 stycznia br. podjęła taką decyzję w debacie nad przedłużeniem wolnego handlu z Ukrainą, ale z dużymi ograniczeniami. To jest krok w dobrą stronę, ale ja proponowałem rozwiązanie nieco dalej idące, zwłaszcza w zakresie trzech najbardziej wrażliwych produktów. To są cukier, mięso drobiowe i jajka. Z tymi produktami mamy dzisiaj w Polsce i w całej Unii Europejskiej największy problem, ponieważ import z Ukrainy rośnie w błyskawicznym tempie. Jeśli chodzi o ziarno, to chcę przypomnieć, że do Polski ziarno ukraińskie od 15 kwietnia ubiegłego roku nie wpływa bezpośrednio na polski rynek. Tak się dzieje na skutek zakazu, który najpierw wprowadziła Polska jednostronnie od 15 kwietnia do 2 maja, a potem Unia Europejska od 2 maja do 15 września. Zakaz unijny udało mi się wywalczyć mimo sprzeciwu większości – 20 państw członkowskich.

Karol Bujoczek: Ale generalnie do Unii wpływa.

Janusz Wojciechowski: Do Unii wpływa, ale nie bezpośrednio. Polska utrzymała te zakazy także po 15 września, więc do Polski nie wpływa, ale na całym unijnym rynku pojawiły się problemy, które między innymi są podnoszone w czasie protestów rolniczych. Spowodowałem to, bo muszę się przed rolnikami rozliczać z moich działań. Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że to mój osobisty sprzeciw spowodował, że projekt rozporządzenia zawiera pewne ograniczenia. Nie jest to całkowite i bezwarunkowe otwarcie rynku unijnego na produkty z Ukrainy. Jest klauzula bezpieczeństwa, która pozwoli szybko działać, jeżeli jakiegoś produktu będzie za dużo i wprowadzić takie ograniczenia. To jest klauzula, którą będzie mogła użyć na przykład Polska, bo to państwa członkowskie powinny zareagować.

Karol Bujoczek: Czy może użyć jej samodzielnie czy musi czekać na zgodę Komisji?

Janusz Wojciechowski: Mówimy o ograniczeniach unijnych, więc one będą obowiązywać, kiedy Komisja je wprowadzi, ale państwa członkowskie mogą występować z takimi wnioskami. Komisja Europejska ma działać bardzo szybko, ma 10 dni na reakcję. To jest dobry instrument i udało mi się spowodować, że on został wpisany właśnie w taki sposób.

Karol Bujoczek: Jest jakiś kompromis. Pan mówił, że nie jest do końca zadowolony. Jaka była Pana propozycja?

Janusz Wojciechowski: Moja propozycja była, jeśli chodzi o te trzy wrażliwe produkty, czyli cukier, mięso drobiowe i jajka, żeby inaczej, w korzystniejszy i bardziej chroniący rolników sposób, naliczać tak zwany okres referencyjny. Tu branża wie dokładnie o co chodzi, ale krótko mówiąc, czy mieliśmy liczyć lata 2022-2023 czy również 2021? Ja proponowałem ten 2021.

Karol Bujoczek: Wtedy średnia byłaby niższa.

Janusz Wojciechowski: Średnia byłaby niższa i tego importu byłoby mniej. Ale ważne jest też ogólne podejście do spraw tego importu z Ukrainy. Podnoszę to bardzo mocno na różnych forach unijnych, w ramach Komisji, w Parlamencie Europejskim i w Radzie do spraw Unii Europejskiej. Musimy naprawdę przemyśleć sposób pomagania Ukrainie. Proste otwieranie rynku i przejmowanie tego eksportu, który kiedyś Ukraina kierowała poza Europę do Chin, Indii, Indonezji czy Egiptu, to nie jest dobre rozwiązanie. To tak naprawdę pomaga Rosji. Rosja przejmuje rynki utracone przez Ukrainę. Rozpętała ogień, przy którym piecze dwie pieczenie. Przejmuje ukraińskie rynki i destabilizuje rynek w Europie. Wiemy, że Rosja używa żywności jako broni. To jest klasyczny przykład.

Karol Bujoczek: To dlaczego, Panie Komisarzu, nie udaje się tego tematu i tego zadania przenieść na całą Unię Europejską, całą Komisję Europejską, żeby stworzyć taki rzeczywisty europejski tranzyt tej nadwyżki żywności do krajów trzecich?

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, trzeba obiektywnie powiedzieć, że dużo w tym zakresie zrobiono. W okresie, kiedy nie funkcjonowało w ogóle Morze Czarne jako korytarz eksportowy z Ukrainy poprzez kraje Unii Europejskiej, w tym przez Polskę, ale najwięcej przez Rumunię, wyjeżdżało 4 miliony ton ukraińskiego zboża miesięcznie. To była bardzo duża pomoc. Tylko teraz kwestia, co z tym zbożem dzieje się dalej. Niestety, w dużej części zostawało już w Unii Europejskiej. Nie mówię o Polsce, bo w Polsce nie zostaje w tej chwili. Odbudowa tych ukraińskich światowych rynków jest bardzo ważna także w kontekście przyszłego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Jeśli wejdzie do Unii Europejskiej, to lepiej, żeby miała te rynki zachowane właśnie poza Unią Europejską. To jest trudne zadanie, bo też to Morze Czarne raz jest otwarte, raz nie. Raz Rosja je blokuje, raz nie. To też powoduje dużą niepewność.

Karol Bujoczek: A co się stanie, Panie Komisarzu, w ciągu najbliższych miesięcy? To porozumienie będzie obowiązywało od początku czerwca. Mamy teraz kilka miesięcy, gdzie uczestnicy rynku obawiają się, że będzie taki masowy napływ.

Janusz Wojciechowski: Tak, te obawy są. I oczywiście można będzie użyć tych słabszych, ale jednak istniejących klauzul bezpieczeństwa, które są w obecnym rozporządzeniu, które wygaśnie 5 czerwca. Ale też te kwoty, które teraz wpływają, będą zaliczone na poczet tej kwoty na 2024 rok. Więc w którymś momencie ten import będzie zahamowany dzięki limitom, które będą w tym nowym rozporządzeniu. To jest duży krok w stronę rozsądnego ograniczenia tego importu. Najbardziej w przypadku cukru to jest wyraźne. Trzeba też powiedzieć, Panie Redaktorze, że interesy rolnicze w Unii Europejskiej nie są jedynymi. Ja ich bronię, bo jestem za to odpowiedzialny i w każdej sprawie bronię interesu rolników. Ale odzywają się także inne interesy, np. interes producentów słodyczy w UE, producentów czekolady, którzy mówią, że im odpowiada tańszy cukier. To jest dość złożona sprawa, ale w imię bezpieczeństwa żywnościowego, bezpiecznej przyszłości Europy i rolnictwa trzeba bronić. Ja to konsekwentnie czynię z wieloma pozytywnymi efektami.

Karol Bujoczek: Musimy zdecydowanie bardziej zachować ten potencjał. Chciałbym teraz poruszyć jeszcze jeden istotny aspekt, a mianowicie sprzeciw rolników strajkujących obecnie w wielu krajach europejskich. To nie jest problem jednego kraju, wręcz mówi się o Chłopskiej Wiośnie Ludów. Rolnicy sprzeciwiają się założeniom Zielonego Ładu. Czy to oznacza, że rolnicy nie do końca zrozumieli te założenia, jak one były przedstawiane? Bo dopiero pierwszy rok implementacji pokazał, że to jednak przesada.

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, rolnicy doskonale zrozumieli. Rolnicy świetnie się orientują w meandrach Wspólnej Polityki Rolnej. Myślę, że dużo lepiej niż większość polityków, którzy czasem wypowiadają się na ten temat, nie mając pewnej wiedzy. Rolnicy mówią bardzo profesjonalnie o tych sprawach. Z tego szeroko rozumianego Zielonego Ładu rolnicy wzięli to, co dobre i co będzie im pomocne, na przykład dobrostan zwierząt. Dzisiaj na Forum Wołowiny właśnie o tym rozmawiamy. Nie ma lepszej formy pomocy hodowcom bydła mięsnego i bydła mlecznego niż dopłaty do dobrostanu zwierząt, które Unia oferuje. Polscy hodowcy znakomicie z tego skorzystali, składając prawie 100 tysięcy wniosków na dobrostan. To jest wielka sprawa.

Karol Bujoczek: Hodowcy bydła tak.

Janusz Wojciechowski: Hodowcy bydła sobie to chwalą. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się to przebudować tak, żeby inne sektory też w większym stopniu z tego skorzystały. Na pewno to jest możliwe do zrobienia. To jest ten pozytywny element i tu rolnicy weszli. Obawialiśmy się, że rolnicy nie zainteresują się tymi ekoschematami, dobrostanem zwierząt, rolnictwem węglowym…

Karol Bujoczek: Dobrostan zwierząt jest dobrym przykładem, ale już ekoschematy nie do końca…

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, dobrostan zwierząt też jest jednym z ekoschematów, ale jest też drugi – rolnictwo węglowe, wymieszanie słomy z glebą, nawożenie obornikiem, poplony, dywersyfikacja upraw i tak dalej. Rolnicy złożyli wnioski na te ekoschematy…

Karol Bujoczek: Wnioski złożyli, ale widzą, jakie są problemy z biurokracją.

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, problemy są inne, związane z opóźnieniem wypłat. Tutaj są jakieś przyczyny administracyjne po stronie polskiej. Ja zresztą występowałem do pana ministra Siekierskiego, może potrzebna jest jakaś unijna pomoc w przyspieszeniu tych dopłat. Bo Unia Europejska zrobiła wszystko w tej sprawie, ja jako komisarz zrobiłem wszystko.

Karol Bujoczek: I w innych krajach rolnicy dostali pieniądze?

Janusz Wojciechowski: Pieniądze są. To też jest na różnym etapie, ale generalnie dostają. Tak. Polska miała jako pierwsza przyjęty Plan Strategiczny w pierwszym terminie, więc było tego czasu dużo na przygotowanie się. Chciałem uspokoić rolników – te pieniądze nie przepadną. Te pieniądze trafią, ale są już teraz potrzebne. Więc mam nadzieję, że rząd się z tym upora i te pieniądze rolnikom wypłaci jak najszybciej. Natomiast dotknął Pan problemu biurokracji i tutaj chcę powtórzyć taką deklarację, którą dzisiaj na tym forum zrobiłem. Chcę też podziękować rolnikom, że na tych protestach bardzo mocno to podnoszą, ten problem tej zbędnej ich zdaniem i także moim zdaniem biurokracji. Jestem pewien, że w każdej sprawie powinno się zaufać rolnikowi. Rolnik składa deklarację, składa oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności prawnej. Na przykład ma 40 krów i je wypasa przez 4 miesiące w roku, że ma pastwisko, na którym ten wypas się odbywa.

Karol Bujoczek: Bez rejestracji każdego dnia.

Janusz Wojciechowski: Bez rejestracji każdego dnia albo że stosuje obornik na określonej powierzchni.

Karol Bujoczek: Skąd nasza administracja ma takie pomysły?

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, administracje chcą sobie oszczędzać pracy i im więcej mają…

Karol Bujoczek: Albo zapewnić tę pracę.

Janusz Wojciechowski: Nie chcę tutaj snuć podejrzeń, ale to jest kwestia nie tyle przepisów, co ich interpretacji. Te przepisy unijne nie wymuszają takiej biurokracji, ale ja się zadeklarowałem i zrobię niezwłocznie przegląd wszystkich tych przepisów, które mogą być interpretowane niekorzystnie dla rolników. Chcę, żeby były interpretowane korzystnie dla rolników. Pamięta Pan spór o to, czy można rozdzielać produkcję przy odszkodowaniach suszowych?

Karol Bujoczek: Tak.

Janusz Wojciechowski: Ja dawałem jasną interpretację – można. Specjalnie, żeby rolnicy nie mieli z tym problemu, wprowadzono nawet nowy przepis. A trzeba było długiej dyskusji, żeby przekonać administracje, żeby go stosowały.

Karol Bujoczek: Panie Komisarzu, jest derogacja na 4% ugorów, czyli w tym roku rolnicy znowu będą mogli zasiać całą swoją powierzchnię. W jakich aspektach spodziewa się Pan złagodzenia założeń Zielonego Ładu w najbliższych miesiącach?

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, Zielony Ład ma tę część, która jest we Wspólnej Polityce Rolnej i tam poza tym ugorowaniem 4% nie było już innych problemów, bo my je oddzieliliśmy już przy reformie 2,5 roku temu. Wprowadzono ugrupowanie 4%, znacznie złagodzone, bo to miało być 10% na początku. Wyłączono gospodarstwa do 10 ha, one nie są już tym objęte. Ale to ciągle ciążyło. Proszę zwrócić uwagę, że 2 razy doprowadziłem do tego, że to ugorowanie nie weszło w życie w 2022 i 2023, bo zostało zawieszone. To były moje inicjatywy. A teraz w 2024, świeża decyzja z 31 stycznia – będzie odstępstwo od tego wymogu i będzie można te 4% ugorowania zastąpić uprawą roślin motylkowych.

Karol Bujoczek: To się rolnikom też nie podoba, bo już słyszymy, że nie będą mogli na tym stosować środków ochrony roślin.

Janusz Wojciechowski: Nie byłem w stanie więcej uzyskać. I tak to jest bardzo wiele. Naprawdę, to jest jedna z tych spraw z zakresu niemożliwych, bo ja mogę powiedzieć, że w tym, co robię, sprawy możliwe załatwiam od ręki. Na przykład zgoda na 16 transz pomocy publicznej dla polskich rolników, 15 z nich to były inicjatywy poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości, ostatnia już nowego rządu na pomoc dla producentów kukurydzy. Natychmiast załatwione i co do złotówki w takiej kwocie, jak i jakie były wnioskowane. Natomiast ta sprawa, o której Pan mówi, zawieszenie tego ugorowania, to była sprawa z gatunku niemożliwych, podobnie jak ograniczenie handlu.

Karol Bujoczek: Ale jak się okazało, że i francuscy rolnicy wyjechali na drogę, to się okazało, że można to zmienić.

Janusz Wojciechowski: Bardzo dużo udało się osiągnąć. Moja propozycja, jeśli chodzi o to ugorowanie, była nieco inna. Ja wnioskowałem o to, żeby po prostu zwolnić rolników z sankcji na kolejny rok, żeby nie nazywać tego zawieszeniem ugorowania, ale żeby rolnicy nie podlegali sankcjom.

Karol Bujoczek: Czy jest jeszcze jakiś aspekt Zielonego Ładu, który według Pana powinien być zmieniony?

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, te kluczowe rzeczy, które niepokoją rolników, są poza Wspólną Polityką Rolną. To jest ta część Zielonego Ładu, która była inicjowana przez byłego już komisarza pana Timmermansa. To jest sprawa pestycydów, to jest sprawa tzw. dyrektywy emisyjnej, czyli objęcia hodowli zwierzęcej rygorami tej dyrektywy, jakby hodowla była przemysłem. Tutaj moje stanowisko jest od początku jasne – rolnictwo to nie przemysł, ziemia to nie fabryka, zwierzęta to nie maszyny. Nie można więc norm właściwych dla przemysłu stosować do rolnictwa. W przemyśle można się zastanawiać: nie węgiel, tylko może energia słoneczna czy wiatr. W rolnictwie nie ma takiego wyboru, bo słońcem się ziemi nie użyźni, a zwierząt się wiatrem nie nakarmi. Taką pozycję zajmuję konsekwentnie i skutecznie, dlatego nie ma ani dyrektywy, ani rozporządzenia pestycydowego, które niepokoiły bardzo rolników. One są dyskutowane cały czas w Radzie. Podobnie jest z dyrektywą emisyjną.

Karol Bujoczek: Jesteśmy krótko przed wyborami do Parlamentu, więc podejrzewam, że nikt nie będzie forsował tych zaostrzających się przepisów, bo politycy wiedzą, jakie są tego konsekwencje przy urnie wyborczej.

Janusz Wojciechowski: Panie Redaktorze, ja myślę, że niezależnie od wyborów potrzebne jest coś w rodzaju paktu na rzecz rolnictwa, takiego politycznego ponad podziałami. I wpisania tam takich prostych reguł, na przykład, że umawiamy się, że od tej chwili nie nakładamy żadnych nowych obowiązków na rolników, chyba że rolnicy sami się na to zgodzą w zamian za określone rekompensaty. Że stawiamy na dobrowolność, na zachętę, zachęcamy rolników, a nie przymuszamy do niczego. Zero dodatkowego przymusu. Rolnicy nie są w stanie więcej znieść. Że będzie większy budżet. Rolnicy potrzebują tej informacji, że będzie więcej pieniędzy na pomoc kryzysową dla rolników. Albo też to, co mówiłem przed chwilą, więcej zaufania do rolników. Więcej opierajmy się na tym, co rolnik deklaruje, że wypełni, niż na zmuszaniu.

Karol Bujoczek: A nie traktujmy go jak potencjalnego przestępcę.

Janusz Wojciechowski: Tak. Więc myślę, że wokół tych spraw powinno się zbudować takie porozumienie ponad podziałami. To oczywiście będzie przesądzać przyszła Komisja, przyszły Parlament Europejski, ale ja będę robił wszystko, żeby to już leżało na stole, zanim nowi decydenci przyjdą o tym decydować.

Karol Bujoczek: Bardzo dziękuję za rozmowę!

Karol Bujoczek
Autor Artykułu:Karol Bujoczek
Redaktor naczelny top agrar Polska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiuk
dziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. kwiecień 2024 22:37