StoryEditor

Jacek Zarzecki o wyzwaniach i planach dla sektora wołowiny (WYWIAD)

Red. naczelny top agrar Polska Karol Bujoczek podczas X Forum Sektora Wołowiny rozmawiał z Jackiem Zarzeckim, prezesem Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego na temat przyszłych wyzwań w branży wołowiny.
08.02.2024., 09:00h

Karol Bujoczek: Rozmawiam z panem Jackiem Zarzeckim, prezesem Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. Właśnie zakończyło się Forum Wołowiny w międzynarodowej obsadzie – Beef Forum. Jakie są najważniejsze wyzwania dla sektora wołowiny na najbliższy czas?

Jacek Zarzecki: Wzięliśmy udział w X jubileuszowym Forum Wołowiny, które cieszyło się wielkim zainteresowaniem. Na sali zebrało się ponad 300 osób, które aktywnie uczestniczyły we wszystkich dyskusjach. Wyzwań jest bardzo wiele. Przede wszystkim chodzi o produkcję zrównoważoną, przyjazną klimatowi i zwierzętom, oraz o wykorzystanie możliwości, które daje nam krajowy plan strategiczny, a w szczególności dobrostan zwierząt. Ponadto, często poruszany był temat Ukrainy. Jak pogodzić jej oczekiwania związane z ewentualnym przystąpieniem do Unii Europejskiej z zabezpieczeniem przyszłości europejskich i polskich rolników, zwłaszcza tych z regionów granicznych? A jeśli chodzi o sektor wołowiny, to jak zapobiec podpisaniu umowy z krajami Mercosur, do czego dąży obecny komisarz do spraw handlu. Widać, że zrodziła się niesamowita sytuacja, w której wszystkie organizacje rolnicze w Unii Europejskiej zaczynają mówić jednym głosem.

Karol Bujoczek: To jest rzeczywiście duża zmiana, ale też pokazuje, jak silna presja może wpłynąć na decyzje polityków. Wiemy, że dziś w Europie standardy produkcji wołowiny są najwyższe na świecie i nie możemy zrezygnować z tego, co osiągnęliśmy.

Jacek Zarzecki: Europejscy producenci wołowiny nie zgadzają się na to, żeby poświęcać ten sektor na rzecz innych gałęzi gospodarki europejskiej. Nie jesteśmy fabrykami, o czym głośno mówimy. Jesteśmy producentami żywności. Oczekujemy godziwej rekompensaty za to, co robimy, i musimy edukować społeczeństwo, w jaki sposób to robimy, bo widać, że ludzie nie mają świadomości, skąd się bierze żywność na ich stołach. To są dzisiaj ogromne wyzwania. Forum Wołowiny, które organizuje pan Jerzy Wierzbicki, główny inicjator tego przedsięwzięcia, do tej pory uważaliśmy za jedną z największych imprez w Europie Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj z panem Jerzym żartowaliśmy, że chyba za rok będzie trzeba wynająć Torwar, bo było tak wielu chętnych, żeby wziąć udział.

Karol Bujoczek: Ale to też świadczy o tym, że jest zainteresowanie produkcją wołowiny. Nie jesteśmy może tak dużym producentem jak Francja, ale jesteśmy dużym eksporterem. Wołowina, mimo zawirowań na rynku – bo mieliśmy dobry okres, a teraz rolnicy nie są do końca zadowoleni z cen – jest jednak sektorem dość stabilnym w ostatnich 3-4 latach. Czy perspektywy rozwoju są na tyle dobre, że możemy liczyć na to, że rolnicy zainwestują w produkcję żywca wołowego na wysokim poziomie i że będziemy jeszcze bardziej znaczącym producentem i eksporterem?

Jacek Zarzecki: Zajmujemy 6. miejsce w produkcji wołowiny i 2. w eksporcie w Europie. Ostatni rok był dobry, zwłaszcza pod względem technicznym, ponieważ otworzyliśmy nowe rynki. Dotarliśmy do Wietnamu, zbliżamy się do końca negocjacji z Koreą, zdobyliśmy rynek chiński, na który mam nadzieję, że w tym roku wyślemy pierwszą partię wołowiny. Udało nam się także wejść na dwa rynki żywca. Chodzi o Turcję, o którą zabiegaliśmy przez kilka lat, i Algierię, gdzie dotąd mieliśmy trudności, ponieważ tam preferowano żywiec z Francji. Staramy się utrzymać stabilność zarówno w produkcji mięsa, jak i w eksporcie żywych zwierząt. Rok 2022 przyniósł gwałtowny wzrost cen, który wynosił od 45 do 50 procent, i podniósł oczekiwania na rok 2023. Rok 2023 nie był jednak tak dobry jak 2022, ale…

Karol Bujoczek: Ale trzeba przyznać, że takie lata jak 2022 nie zdarzają się co roku.

Jacek Zarzecki: Myślę, że taki rok nie powtórzy się w sektorze wołowiny za mojego życia, ale udowodniliśmy jedną ważną rzecz. Dotąd zarzucano polskiej wołowinie, że dobrze się sprzedaje tylko dlatego, że jest tania. Gdy nastąpił wzrost cen, okazało się, że nadal dobrze się sprzedaje, mimo że już nie jesteśmy tani. Zaczynamy być konkurencyjni pod względem jakości i powtarzalności, i to właśnie te aspekty musimy teraz rozwijać. Możemy to robić dzięki wsparciu m.in. Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Liczymy na to, że zostanie wdrożone rozporządzenie Rady Ministrów o wsparciu do zakupu buhajów, bo to one są nośnikiem poprawy genetyki. Musimy też przekonać wszystkich do tego, że lepiej inwestować w czasach prosperity i stabilności, niż później gasić pożar, jak to było w sektorze zbóż, gdzie wydano miliardy złotych na pomoc. Dzisiaj sektor wołowiny potrzebuje niewielkiego wsparcia, żeby być alternatywą.

Karol Bujoczek: Musimy stworzyć mocny fundament, który będzie odporny na kryzysy.

Jacek Zarzecki: Dom, żeby był stabilny, musi mieć mocny fundament. My ten fundament budujemy i teraz chcemy budować piętro po piętrze.

Karol Bujoczek: I ciekawe jest też to, że rynek pokazuje, że wolumeny, które są na rynku, są stabilne w ostatnich latach. Wołowina jest chyba jedynym mięsem, które nie podlega tak dużym wahaniom. I miejmy nadzieję, że w Polsce, jeśli społeczeństwo będzie coraz bardziej zamożne, to także konsumpcja wołowiny na rynku krajowym powinna wzrosnąć.

Jacek Zarzecki: Przede wszystkim powinniśmy skupić się na rynku krajowym, gdzie spożycie wołowiny wynosi 4 kg, a w Unii Europejskiej jest między 9 a 10 kg. Gdybyśmy osiągnęli poziom średnioeuropejski, nie musielibyśmy eksportować ponad 70% naszej produkcji. Ale chyba dzisiaj największym wyzwaniem jest przekonanie młodych ludzi do tego, żeby chcieli zajmować się nie tylko rolnictwem, ale także produkcją zwierzęcą. Jeśli nie będzie silnej produkcji zwierzęcej, nie będzie też przyszłości dla produkcji roślinnej. Nie damy rady wyeksportować wszystkich zbóż paszowych, które wyprodukujemy w kraju. Dlatego potrzebny jest mocny program wspierający produkcję zwierzęcą, nie tylko bydła mięsnego, ale także mleka, trzody chlewnej i drobiu. Ale to muszą być pomysły wypracowane przez same branże, żeby nie miały do nikogo pretensji.

Karol Bujoczek: Akurat bydło mięsne i krowy mamki to dobre rozwiązanie dla dwóch zawodowców, które mają do dyspozycji tereny pastwiskowe. Dzięki temu mogą efektywnie zagospodarować teren.

Jacek Zarzecki: Od lat podkreślamy i rozmawiamy o tym, że bydło mięsne to świetny przykład dla dwóch zawodowców. Można utrzymywać stada liczące kilkadziesiąt lub kilkaset sztuk na niewielkich powierzchniach. To jest fajna możliwość dorobienia dla małych gospodarstw, a także dla dwóch zawodowców. Pamiętajmy, że bydło mięsne w Polsce utrzymywane jest najczęściej w gospodarstwach do 20-30 sztuk. Myślę, że sprzedaż bezpośrednia, która się bardzo mocno rozwija w sektorze bydła mięsnego, to pokazuje. Jeszcze kilka lat temu na wystawach krajowych czy regionalnych, których organizujemy kilkanaście każdego roku, przyjeżdżało niewielu rolników, którzy mieli sprzedaż bezpośrednią. Dzisiaj większość z nich sprzedaje bezpośrednio, i to jest najlepsza reklama polskiej wołowiny. Kiedy jedzie się do Jacka Klipsy czy do innych hodowców i widzi się, że można kupić wołowinę z bydła, które pasie się na pastwisku, nie ma lepszej reklamy dla polskiej wołowiny.

Karol Bujoczek: I oby się tak dalej rozwijało. Dziękuję za rozmowę.

Karol Bujoczek
Autor Artykułu:Karol Bujoczek
Redaktor naczelny top agrar Polska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiuk
dziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
24. kwiecień 2024 00:02