StoryEditor

New Holland będzie dalej inwestować w polski rynek

Nasza strategia jest taka, by kontynuować inwestowanie w polski rynek i walczyć o pozycję lidera. To jest bardzo ważne, bo zwłaszcza w latach takich, gdy europejski rynek pracy ma coraz bardziej pod górkę. W Polsce nie możemy narzekać - powiedział Carlo Lambro, prezydent marki New Holland. Podczas targów Agritechnica rozmawialiśmy również o rozwoju oferty ciągników, wiodących rynkach w Europie i pozycji rolnictwa w kontekście umowy z Mercosur.

12.02.2026., 18:00h

Gwiazdą stoiska New Holland podczas targów Agritechnica był ciągnik New Holland T7 XD. Jaki macie plan na ten model?

To jest nowa linia T7 XD o mocy 360–435 KM. Ciągniki charakteryzują się wysokim stosunkiem mocy do masy i zostały zaprojektowane do pracy zarówno z balastem, jak i bez niego, co odpowiada na potrzeby rolników i usługodawców na całym świecie. Jest to bardzo ważny produkt, ponieważ do tej pory oferowaliśmy taki ciągnik głównie w serii T8. Nowa gama spodoba się klientom poszukującym wszechstronnych możliwości, od ciężkich prac polowych, wymagających zadań WOM lub hydrauliki, po transport z dużą prędkością. T7 XD ma funkcje, które mogą to zapewnić. Uważam, że szczególnie w Europie nowy T7 XD zostanie odebrany bardzo pozytywnie.

image
Agritechnica 2025: ciągnik New Holland T7440XD
FOTO: Beba

Kiedy możemy się spodziewać prezentacji ciągnika o mocy ponad 700 KM?

Na całym świecie New Holland jest różnie pozycjonowany. W Ameryce dostarczamy bardzo dużo dużych traktorów, a w Europie największą popularnością cieszą się ciągniki z serii T6 i T7. Z kolei w wyższych segmentach mocy, szczególnie powyżej 500 KM, nasz koncern skupia się na promowaniu marki Case IH, np. modelu Quadtrac. Jeżeli jednak spojrzymy na gospodarstwa na wschodzie Ameryki Północnej, to zobaczyć tam można więcej modeli New Holland T9.

Kilka lat temu New Holland promował się jako marka z pełną ofertą maszyn, także do uprawy i zbioru zielonek. Dziś próżno szukać tego segmentu na stoiskach targowych. Dlaczego?

To znów różnie wygląda w Europie w porównaniu z innymi rynkami. Nasze maszyny do zbioru pasz często można spotkać w obu Amerykach, a w Europie zdecydowaliśmy się na porozumienie z firmą Maschio Gaspardo. Maschio produkuje dla nas, wspieramy się komercyjnie oraz w zakresie części i serwisu. Dzięki temu mogliśmy zwiększyć moce produkcyjne w polskiej fabryce w Kutnie, gdzie produkujemy podzespoły do maszyn żniwnych, hedery.

W Polsce New Holland jest na szczycie rankingu popularności ciągników rolniczych. Z czego to wynika?

W Polsce marka New Holland radzi sobie dobrze, m.in. ze względów historycznych. Wywodzimy się z grupy popularnego nad Wisłą Fiata, a przed laty zainwestowaliśmy w rozwój kombajnów Bizon. Nasza strategia jest taka, by kontynuować inwestowanie w polski rynek i walczyć o pozycję lidera. To jest bardzo ważne, bo zwłaszcza w latach takich, gdy europejski rynek pracy ma coraz bardziej pod górkę, w Polsce nie możemy narzekać. Dla nas polski rynek jest jednym z najważniejszych w Europie.

Jakie znaczenie dla New Holland ma rynek w Polsce?

Polski rynek jest bardzo mocny i ważny nie tylko dla New Holland, ale dla wszystkich firm, które są w naszym koncernie. W Płocku w fabryce kombajnów mamy jedną z naszych europejskich baz produkcyjnych. Naszym celem niezależnie od regionu jest osiągnięcie jak najlepszej sprzedaży, choć struktura agrarna jest złożona. Najliczniejsza jest grupa średnich gospodarstw, ale coraz bardziej rośnie liczba gospodarstw wielkoobszarowych. Właśnie wspomniany model T7 powinien się dobrze odnaleźć w każdej z grup gospodarstw. Jak zawsze skupiamy się też na rozwoju sprzedaży największych kombajnów zwłaszcza serii CR, w tym nowego CR11.

image
Seria autonomicznych robotów R4 zaprojektowana z myślą o wyzwaniach związanych z uprawą roślin specjalistycznych
FOTO: Beba

Jaki jest zatem najważniejszy rynek w Europie?

Niemcy i Francja są dwoma największymi rynkami, nawet jeśli w tym roku głównie Francja ma spadki oraz nieco mniejsze spadki występują w Niemczech. Widzę wzrost rynku ciągnikowego w Polsce i we Włoszech. Z kolei w Wielkiej Brytanii rynek jest bardzo stabilny. Zauważamy, że rynki skupione wokół produkcji wołowiny czy mleka w zasadzie nie mają spadków popytu na nowe maszyny. Mogę powiedzieć, że zaczynamy widzieć światło na końcu tunelu, przynajmniej w Europie.

Dziś europejski rynek ciągników jest skomplikowany i wielowymiarowy. Nie ma tu olbrzymich kontraktów na realizację dostaw, ale na pewno rolnicy szukają technologii rolnictwa precyzyjnego, serwisu, wsparcia i odpowiednich narzędzi finansowych. W Europie musimy się też mierzyć z aktywnością producentów z Chin oraz Indii, którzy są w stanie wyprodukować dużo przystępnych cenowo maszyn. Tam też są nasze zakłady, które również będą zwiększać moce produkcyjne, głównie w Indiach. Wierzymy, że będziemy mogli dać konkurencyjne produkty z akceptowalnym kosztem zakupu w tym segmencie.

Rolnicy w Europie obawiają się dziś negatywnych skutków umowy UE–Mercosur. Czy zagrozi ona naszym gospodarstwom?

Moim zdaniem przyszłość europejskich gospodarstw jest dobra. Rolnictwo jest naszym głównym sektorem, strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego zarówno pod względem ilości potrzebnej do wykarmienia rosnącej populacji Europy w następstwie migracji oraz jakości żywności. Pandemia i wojna w Ukrainie nam o tym skutecznie przypomniała. Dlatego uważam, że produkcja żywności w Europie ma wciąż przyszłość.

Dziękuję za rozmowę.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Bebaredaktor „top agrar Polska”, specjalista w zakresie techniki rolniczej.
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
12. luty 2026 19:02