Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Strona główna>Artykuły>Bydło>Rynek mleka>

Kary za nadprodukcję mleka. Rolnicy chcą umorzenia pozostałych do zapłaty kwot

Obrazek
Rolnicy za pośrednictwem Izb Rolniczych wnoszą o ponowne zrewidowanie kar z tytułu nadprodukcji mleka i tym samym uznają sprawę za niezakończoną. Chcą umorzenia pozostałej do zapłaty części kar – napisała do ministra rolnictwa Rada Powiatowej Podlaskiej Izby Rolniczej w powiecie łomżyńskim. Na wielu hodowcach bydła mlecznego wciąż ciążą kredyty zaciągnięte na zapłacenie kar mlecznych, nałożonych na nich kilka lat temu.
3 grudnia 2021, 06:16

„W tym trudnym czasie wzrostu cen nawozów, a właściwie cen wszystkich składników wpływających na koszty produkcji mleka, umorzenie pozostałej części kar jest decyzją oczekiwaną przez rolników” – napisał do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Zdzisław Łuba, przewodniczący Rady Powiatowej PIR w Łomży i producent mleka, także ukarany za nadprodukcję.

– Prosimy o pomoc w rozwiązaniu tego problemu wszystkich kolejnych ministrów rolnictwa, co jak dotąd nie przyniosło żadnego skutku – mówi Zdzisław Łuba. – Na Podlasiu to wciąż palący problem, gdyż nasz region ma największą produkcję mleka w kraju. W zasadzie nasi rolnicy nie mają alternatywy, postawili na hodowlę, gdyż mamy bardzo słabe gleby.   

Dotkliwe kary za nadprodukcję mleka

Zdzisław Łuba przypomina, że kary za nadprodukcję mleka zdarzało się rolnikom płacić od chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ale nie były one zbyt dotkliwe, wynosiły 10-20 gr za litr. Sytuacja zmieniła się w 2015 r. Kara za nadprodukcję mleka wyniosła wówczas 90 gr za litr. Rolnicy do tej pory spłacają zaciągnięte na ten cel kredyty.

– Większość rolników, która zdecydowała się rozwijać produkcję mleka, dokupiła limity produkcyjne, ale jak się okazało, i tak w niewystarczającej ilości. Ja sam wydałem 200 tys. zł na zakup 400 tys. litrów kwoty mlecznej, płacąc po 50 gr za litr. Rolnicy, którzy wyzbywali się kwot mlecznych, robili na tym dobry interes. Ci, którzy je kupowali, mogą żałować. Limity i tak ostatecznie zniesiono – mówi Zbigniew Łuba. – Jednak wtedy nie było innego wyjścia. Ja na przykład zbudowałem oborę za preferencyjny kredyt. Zaciągając go, zobowiązałem się umową z bankiem do zwiększania produkcji mleka o 10 proc. w skali roku. W taki sposób rozwijające się gospodarstwa wpadły w swego rodzaju pułapkę. 

Kredyty na kary spłaca na Podlasiu ok. 1000 rolników!

Zbigniew Łuba, który ma około 100 krów mlecznych, w sumie otrzymał kary za nadprodukcję mleka w wysokości 380 tys. zł, z czego 300 tys. zł w newralgicznym 2015 r.

– Na swoim przykładzie wyjaśnię, na czym polega nasz problem. Mleczarnia założyła za mnie 100 tys. zł na uiszczenie kary, co musiałem potem spłacić. Na resztę kary, to jest 200 tys. zł, zaciągnąłem kredyt na 10 lat, to prawda, że z preferencyjnym oprocentowaniem – to jedyna pomoc, jaką otrzymałem. Kwartalna rata za kredyt wynosi 5 tys. zł – wylicza hodowca. – Sądzę, że kredyty na zapłacenie kar spłaca na Podlasiu około 1000 rolników. Chcemy ich umorzenia – podkreśla.

Hodowcy bydła mlecznego przyznają, że to oni wyprodukowali mleko ponad limit, jednak zwracają uwagę na fakt, że szereg podmiotów skorzystał na całym cyklu nadprodukcji i zarobił na tym, a stracili tylko oni. Działacz Izb Rolniczych Zdzisław Łuba podkreśla, że wyprodukowane ponad limit mleko nie zmarnowało się – ktoś je kupił, ktoś przetworzył, ktoś wyprodukowane z niego produkty sprzedał w hurcie, a ktoś inny po cenach detalicznych. „Nie tylko poszczególne podmioty w całym przedstawionym cyklu odniosły zyski, ale również Skarb Państwa wchłonął znaczne kwoty, m.in. poprzez zainkasowanie w różnych formach podatków (…). Tymczasem w wyniku wadliwie sporządzonych umów z rolnikami zostali oni jako jedyni zmuszeni do pokrycia kar z tego tytułu. Proszę zwrócić uwagę, iż cały łańcuszek podmiotów, w tym mleczarnie skupujące mleko, odniosły na produkcji rolników znaczne zyski” – napisał w piśmie do ministra rolnictwa, zwracając też uwagę, że rolnicy, przymuszeni jako jedyni w łańcuszku do zapłacenia kar, pokrywali „wirtualne straty”, których tak naprawdę nikt nie poniósł.

Najpierw rolników dopingowali, potem ukarali

Producenci mleka czują się tym bardziej pokrzywdzeni, że w tamtym czasie, to jest na początku  poprzedniej dekady, dopingowano ich do zwiększania produkcji i równolegle brania kredytów na ten cel. Jednocześnie udostępniano rolnikom produkującym mleko symulacje, według których opłacalność tej branży miała tylko rosnąć. Nikt ich natomiast nie ostrzegał, że intensywnie zwiększająca się produkcja mleka może w niedługiej perspektywie zakończyć się dla nich poważnymi problemami. „W świetle powyższego okazuje się, że pracowitość rolników została ukarana. Najpierw rolnik był dopingowany do modernizacji gospodarstwa i zwiększania produkcji. W umowach na dostawy mleka bardzo sprytnie zapisano paragrafy o karach za produkcję ponad limit (…). Nikt nie zadbał, aby w przypadku nadprodukcji mleka to wielkie obciążenie karami rozłożyć równomiernie na podmioty, które czerpały z tego tytułu poważne zyski” – podkreśla przedstawiciel Izb Rolniczych.

Najwyższe kary za nadprodukcję mleka polscy rolnicy zapłacili w ostatnim roku funkcjonowania kwot mlecznych. W roku kwotowym  2014/2015  kwota krajowa dostaw dla Polski została przekroczona o ok. 6 proc. Łączna kara dla Polski wyniosła niemal 660 mln zł.

Kary nałożono na ok. 63,5 tys. producentów, w wysokości 90 gr za każdy litr nadwyżki. Średnio na jednego producenta, który przekroczył limit, wypadało do zapłaty ok. 10 tys. zł, jednak w praktyce kary miały bardzo zróżnicowaną wysokość. Jedna trzecia ukaranych gospodarstw miała do zapłaty do 1 tys. zł, a kilkanaście największych – ponad 1 mln zł. Na wielu wyspecjalizowanych producentów nałożono kary w wysokości kilkudziesięciu – kilkuset tys. zł. Rolnicy ukarani w ostatnim roku kwotowym mogli się starać o rozłożenie płatności na raty.

Kwoty mleczne zniesiono w Unii Europejskiej 1 kwietnia 2015 r., po 31 latach ich obowiązywania, w Polsce – po 11 latach.

ar

Ważne Tematy