Ponad 300 hodowców, ekspertów i przedstawicieli firm spotkało się w Folwarku Nemino w Łyśniewie Sierakowickim podczas IX Pomorskiego Forum Drobiarskiego. W centrum dyskusji znalazły się bioasekuracja, jakość wody, efektywne żywienie, zarządzanie mikroklimatem oraz nowoczesne systemy utrzymania. Prelegenci podkreślali, że konkurencyjność fermy zależy dziś od połączenia zdrowia stada, dobrej organizacji pracy, kontroli kosztów i właściwie dobranej technologii.
Eksport napędza rozwój branży drobiarskiej
Organizatorem wydarzenia był Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Lubaniu. Aleksander Mach, dyrektor PODR, zwrócił uwagę na silną pozycję polskiego drobiarstwa. Polska odpowiada za ponad 20% unijnej produkcji mięsa drobiowego. W 2025 roku krajowa produkcja przekroczyła 3 mln ton, natomiast wartość eksportu produktów drobiarskich wyniosła około 6,6 mld euro.
– W branży drobiarskiej osiągnęliśmy naprawdę dużo. Jesteśmy liderem w Europie, a polski drób należy do najważniejszych produktów naszego eksportu rolno-spożywczego. To powód do dumy, ale także zobowiązanie do dalszego doskonalenia – mówił Aleksander Mach.
Krajowe spożycie mięsa drobiowego pozostaje względnie stabilne, dlatego dalszy wzrost produkcji musi opierać się głównie na eksporcie. Wśród ważnych kierunków wymieniano Filipiny, Koreę Południową i Japonię. Zdobywanie nowych rynków pozwala zagospodarować rosnącą produkcję, ale wymaga utrzymywania wysokiej jakości, powtarzalności dostaw i bezpieczeństwa zdrowotnego.
Woda w kurniku wymaga stałej kontroli
Dr Tomasz Wertelecki z firmy BioFeed podkreślał, że woda jest jednym z najważniejszych, a zarazem często niedocenianych elementów produkcji. Ptaki pobierają jej więcej niż paszy, dlatego pogorszenie jakości może szybko odbić się na zdrowiu, pobraniu mieszanki i wynikach produkcyjnych. Woda jest również nośnikiem szczepionek, witamin, elektrolitów i preparatów leczniczych.
– Jeżeli chcemy skutecznie podać szczepionkę lub preparat rozpuszczalny w wodzie, musimy znać parametry wody. Może ona wspierać terapię, ale również ograniczać jej działanie – wyjaśniał dr Wertelecki.
Kontroli wymagają pH, twardość, przewodnictwo, zawartość substancji rozpuszczonych oraz jakość mikrobiologiczna. Woda powinna być badana zarówno w punkcie ujęcia, jak i na końcu linii pojenia. Parametry mogą zmieniać się podczas przepływu, zwłaszcza gdy w instalacji powstaje biofilm. Linie pojenia należy regularnie płukać, czyścić i dezynfekować na całej długości. Samo podanie środka bez wcześniejszego usunięcia osadu może być nieskuteczne. Trzeba również kontrolować przepływ wody, szczelność poideł i pozostałości preparatów po dezynfekcji.
Nieszczelne poidła zwiększają wilgotność ściółki i emisję amoniaku. Woda używana do przygotowania szczepionek musi spełniać wymagania konkretnego produktu, dlatego w razie wątpliwości konieczne jest badanie i konsultacja z lekarzem weterynarii lub doradcą.
Jak chłodzić kurnik bez zawilgocenia ściółki
Wysoka temperatura ogranicza pobranie paszy, zwiększa utratę wody i zmusza ptaki do przeznaczania energii na termoregulację. U niosek może obniżać nieśność i pogarszać jakość skorupy, natomiast u brojlerów ogranicza przyrosty i zwiększa ryzyko upadków. Marcin Szyburski z firmy Rol-Tech-Mar przedstawił system Pad Cooling, czyli chłodzenie, w którym powietrze przechodzi przez zwilżane panele, gdzie obniża się jego temperatura, a następnie trafia do kurnika.
– W naszych warunkach system pozwalał obniżyć temperaturę rzeczywistą o około 7°C, a odczuwalną nawet o około 14°C. Kluczowe są jednak właściwe rozmieszczenie paneli, sterowanie przepływem powietrza i modulowanie ilości podawanej wody – mówił Marcin Szyburski.
Przy temperaturze zewnętrznej około 37°C w prezentowanym przykładzie temperatura w kurniku wynosiła około 29°C, a temperatura odczuwalna 23,3°C. Wilgotność utrzymywała się na poziomie około 57%.
Panele należy rozmieszczać tak, aby ograniczyć różnice temperatury między początkiem i końcem budynku. System powinien uwzględniać długość, szerokość i obsadę kurnika oraz układ wentylacji. Ważna jest płynna regulacja dopływu wody, która ogranicza ryzyko nadmiernego wychłodzenia, zawilgocenia ściółki i wzrostu wilgotności w pomieszczeniu.
Pad Cooling może ograniczać zużycie energii, ponieważ pozwala wcześniej rozpocząć chłodzenie wodą bez maksymalnego rozpędzania wentylatorów. Nie można jednak dopuścić do zbyt dużej prędkości powietrza, która może wywoływać przeciągi i ograniczać aktywność ptaków.
System wolierowy: wygoda ptaków i wyzwanie dla fermy
Marcin Krajewski z firmy Hodowca omówił systemy wolierowe dla kur niosek oraz rozwiązania do odchowu młodych ptaków. W odchowie ptaki są stopniowo przyzwyczajane do korzystania z kolejnych poziomów konstrukcji, platform, poideł i karmideł.
– Od pierwszego dnia ptaki mogą być stopniowo przyzwyczajane do korzystania z kolejnych poziomów woliery. Wraz z wiekiem podnosi się platformy, zmienia położenie poideł i otwiera kolejne części konstrukcji – wyjaśniał Marcin Krajewski.
Zbyt szybkie udostępnienie wszystkich poziomów może powodować problemy z orientacją i nierównomierne korzystanie z wyposażenia. Zbyt późne otwieranie kolejnych części ogranicza natomiast rozwój zachowań ruchowych. Systemy produkcyjne obejmują automatyczne gniazda, taśmy zbierające jaja, grzędy, poidła i karmidła. Istotny jest łatwy dostęp do gniazd i taśm, ponieważ ułatwia kontrolę jaj, usuwanie upadków i wykrywanie awarii. Automatyczne zamykanie gniazd po zakończeniu znoszenia ogranicza nocowanie kur w gniazdach i zmniejsza ryzyko zabrudzenia jaj.
Przy wyborze systemu trzeba uwzględnić wysokość i szerokość budynku, rodzaj podłogi, układ wentylacji, możliwość mechanicznego usuwania pomiotu oraz sposób zbioru jaj. Woliera pozwala lepiej wykorzystać kubaturę budynku, ale wymaga właściwego zarządzania mikroklimatem. Temperatura, prędkość powietrza i stężenie amoniaku mogą różnić się między poziomami, dlatego czujniki powinny być rozmieszczone w miejscach, w których przebywają ptaki.
System wolierowy nie zwalnia z obowiązku utrzymywania wysokiego poziomu bioasekuracji. Większa liczba platform i trudno dostępnych powierzchni może utrudniać mycie i dezynfekcję. Przed zakupem należy sprawdzić, czy konstrukcję można łatwo rozłożyć, umyć, osuszyć i oczyścić z pomiotu.
Bioasekuracja to nie koszt, lecz zabezpieczenie dochodu
Bioasekuracja była jednym z ważniejszych wykładów podczas Pomorskiego Forum Drobiarskiego. Choroby zakaźne, w tym grypa ptaków i rzekomy pomór drobiu, mogą w krótkim czasie doprowadzić do likwidacji stada, wielotygodniowej przerwy w produkcji i utraty przychodów.
– Bioasekurację należy traktować jako sposób amortyzowania ryzyka, które wiąże się z utrzymywaniem żywych zwierząt. Nie jest ona niechcianym obowiązkiem narzuconym przez inspekcję, lecz narzędziem ochrony stada i kapitału gospodarstwa – mówił dr Mirosław Banaszak z Politechniki Bydgoskiej.
Polska leży na trasach sezonowych przelotów ptaków przemieszczających się między północą a południem Europy. W okresach migracji rośnie ryzyko kontaktu dzikiego ptactwa z fermami, zbiornikami wodnymi, polami, magazynami paszy i miejscami przechowywania ściółki.
– Planując bioasekurację, warto sprawdzić mapy przemieszczania się dzikich ptaków. Niektóre korytarze migracyjne przebiegają nad obszarami, w których wielokrotnie występowały ogniska grypy ptaków, między innymi w rejonie Żuromina i Wielkopolski – wskazywał dr Banaszak.
Położenie fermy w pobliżu korytarza migracyjnego nie oznacza, że choroba musi wystąpić. Powinno jednak skłonić hodowcę do zwiększenia poziomu zabezpieczeń, szczególnie w okresach migracji. Należy wtedy częściej kontrolować siatki, wentylację, ogrodzenia, miejsca składowania paszy i ściółki oraz ograniczyć wizyty osób z zewnątrz.
Ściółka też może być źródłem zakażenia
Słoma przechowywana w otwartych wiatach może zostać zanieczyszczona odchodami dzikich ptaków. Po wniesieniu do kurnika staje się potencjalnym źródłem zakażenia.
– Jeżeli do magazynu słomy mają dostęp wróble, jaskółki lub inne dzikie ptaki, trzeba brać pod uwagę możliwość wniesienia ich odchodów wraz ze ściółką. W niektórych gospodarstwach bezpieczniejszym rozwiązaniem może być ściółka poddana obróbce, na przykład pelet ze słomy – wyjaśniał prelegent.
Ptaki mogą również zanieczyszczać dachy, silosy, rampy oraz okolice wejść. Oczka wodne, stawy, fontanny i otwarte zbiorniki w pobliżu fermy przyciągają dzikie ptactwo i powinny być uwzględnione w ocenie ryzyka.
– Tam, gdzie jest woda, ptaki szukają miejsca odpoczynku i pojenia. Jeżeli zbiornik znajduje się blisko fermy, gospodarstwo samo tworzy dodatkowy punkt przyciągający dzikie ptactwo – zwracał uwagę dr Banaszak.
Pracownik, kierowca i serwisant mogą wnieść zagrożenie
Podstawą bioasekuracji jest rozdzielenie strefy brudnej, buforowej i czystej. Osoba wchodząca na fermę powinna zostawić odzież zewnętrzną, umyć ręce, zmienić obuwie i założyć odzież przypisaną do danego obiektu. Drogi wejścia i wyjścia nie powinny się krzyżować.
– Regulamin bioasekuracji powinien być dostosowany do konkretnej fermy. Dokument skopiowany z internetu może nie odpowiadać rzeczywistemu ruchowi ludzi, pojazdów i sprzętu w gospodarstwie – mówił dr Banaszak.
W praktyce pomocne mogą być proste rozwiązania: ławki oddzielające strefy, wyraźne oznaczenia, zamykane furtki, rejestry wejść i wyjść, tablice „zakaz wstępu” oraz strzałki wskazujące kierunek poruszania się. Nie chodzi o tworzenie skomplikowanego systemu, lecz o takie zorganizowanie przestrzeni, aby pracownik nie musiał za każdym razem samodzielnie podejmować decyzji, którą drogą przejść.
Każdy pracownik, kierowca, serwisant i lekarz weterynarii powinien znać obowiązujące procedury. Odzież robocza musi być przypisana do konkretnego obiektu i nie może być wynoszona do domu. Również pojazdy, maszyny i narzędzia mogą przenosić materiał biologiczny między gospodarstwami. Sprzęt pożyczony od sąsiada lub wykorzystywany na kilku fermach drobiu należy przed ponownym wjazdem dokładnie oczyścić i zdezynfekować.
Mata dezynfekcyjna musi być odpowiednio długa, aby koła przejechały przez nią co najmniej dwukrotnie. Sucha lub zabrudzona mata daje jedynie pozorne poczucie bezpieczeństwa. Kierowcy powinni mieć wyznaczoną trasę i miejsce rozładunku, a w razie opuszczania kabiny otrzymać odzież ochronną i obuwie fermowe. Zagrożenie mogą stanowić również małe stada przydomowe, ptaki ozdobne i gołębie.
– Małe stado może być źródłem zakażenia dla dużej fermy. Każdy ptak, niezależnie od tego, czy jest utrzymywany w gospodarstwie towarowym, czy przydomowym, może uczestniczyć w transmisji choroby – ostrzegał dr Banaszak.
Nie tylko ptaki: zagrożenie kryje się też w gryzoniach i owadach
Konieczny jest również skuteczny program deratyzacji. Myszy, szczury i inne gryzonie mogą zanieczyszczać paszę, wodę, ściółkę oraz powierzchnie produkcyjne. Ich obecności sprzyjają wysoka trawa, nagromadzenie złomu, resztki paszy, nieuporządkowany teren i otwarte magazyny. Jak podkreślał ekspert, kot nie jest elementem deratyzacyjnym. Jego przemieszczanie się między budynkami jest trudne do kontrolowania i może sprzyjać przenoszeniu patogenów.
W przypadku owadów i stawonogów należy rozpoznać gatunek i dobrać środek odpowiedni do jego biologii. Pleśniakowiec lśniący i ptaszyniec kurzy mogą utrzymywać się w obiektach, w których czyszczenie i dezynfekcja są niewystarczające. Zabiegi powinny być dokumentowane i oceniane pod kątem skuteczności.
– Dokumentacja jest dowodem wykonania określonych czynności. Jeżeli producent inwestuje w bioasekurację, powinien móc wykazać to na podstawie faktur, protokołów, zapisów i wyników badań – przypominał dr Banaszak.
Należy przechowywać protokoły mycia i dezynfekcji, wyniki badań wody, dokumenty dotyczące deratyzacji i dezynsekcji, potwierdzenia szkoleń oraz rejestry wejść i wjazdów.
Bezpieczeństwo fermy buduje się każdego dnia
Polska branża drobiarska pozostaje europejskim liderem, ale jej dalszy rozwój wymaga codziennego monitorowania. Zadaniem dla producentów drobiu i jaj jest nie tylko analiza cen sprzedaży, lecz również wykorzystania paszy, upadków, jakości wody, temperatury, wilgotności, poziomu amoniaku, zużycia energii i skuteczności dezynfekcji. Bioasekuracja ogranicza ryzyko chorób, ale jej skuteczność zależy od organizacji pracy. Jakość wody wpływa na zdrowotność i działanie preparatów. Żywienie decyduje o wykorzystaniu paszy i jakości ściółki, a sprawna wentylacja ogranicza skutki upałów i emisję amoniaku.
Oprac. Dominika Stancelewska
