Nie o samej tradycji była mowa w Wysokiem Mazowieckiem, lecz o pieniądzach, ochronie rynku i przewadze konkurencyjnej. Konferencja poświęcona polskiej gęsi owsianej pokazała, że w realiach rosnącej presji kosztowej, problemów epizootycznych i ostrej walki o marżę coraz większe znaczenie ma nie tylko to, co rolnik czy producent wytwarza, ale także pod jaką nazwą i z jaką ochroną prawną wprowadza produkt na rynek.
Wydarzenie przy okazji Krajowych Dni Pola i wizyty komisarza
Konferencja „Polska gęś owsiana” Jakość, tradycja i symbol konkurencyjności europejskiej żywności odbyła się 19 czerwca 2026 roku w Zespole Szkół im. Stanisława Staszica w Wysokiem Mazowieckiem. Wpisywała się w program towarzyszący Krajowym Dniom Pola w Szepietowie oraz wizycie komisarza ds. rolnictwa Christophera Hansena w Polsce.
Polska gęś owsiana to produkt zakorzeniony w tradycji, ale też przykład żywności, której wartość może znacząco wzrosnąć dzięki unijnemu systemowi chronionych nazw geograficznych. Niestety nie udało się jeszcze zatwierdzić nazwy, ale wniosek został złożony jest rozpatrywany przez KE.
Problem nie leży w jakości, lecz w rozpoznawalności
- Polska żywność, jak wiemy, jest pyszna i pożądana na całym świecie. Polacy coraz bardziej doceniają żywność wysokiej jakości, ale ciągle mamy taki problem, że nie do końca rozpoznajemy, czym są certyfikaty. Nie tylko oznaczenia geograficzne, ale w ogóle certyfikaty. Troszeczkę się w tym gubimy - mówił Stefan Krajewski, minister rolnictwa.
Branża nie ma dziś największego problemu z samą jakością produktu, lecz z tym, jak tę jakość opisać, ochronić i sprzedać. Krajewski wyraźnie wskazał, że potrzebna jest nie tylko edukacja konsumenta, ale też większa aktywność samych przedsiębiorców:
- Chcemy też zachęcić przedsiębiorców, żeby promowali swoje produkty, korzystając z takich certyfikatów. Unia ma plan i właśnie o tym planie działań na rzecz oznaczeń geograficznych będziemy dzisiaj mówić - dodał.
Polska przyspiesza, ale chce mocniejszego wsparcia
Minister przypomniał też liczby, które pokazują, że temat nie jest już marginalny.
- Polska posiada 38 zarejestrowanych oznaczeń geograficznych objętych prawem własności intelektualnej w Unii Europejskiej oraz 11 produktów zarejestrowanych jako gwarantowane tradycyjne specjalności. Już niedługo spodziewamy się, że przekroczymy liczbę 50 chronionych polskich produktów - mówił Krajewski.
Ważniejsze od samego stanu posiadania było jednak tempo zmian.
- W latach 2015–2023 tylko 8 polskich nazw zostało objętych ochroną. Od 2024 roku Polska przekazała Komisji Europejskiej 7 wniosków o rejestrację, a kolejne 3 przechodzą przez procedurę krajową - wymieniał. Jak zaznaczył, ten wzrost to efekt intensywnej pracy z grupami producentów, ale także przychylności Komisji Europejskiej i komisarza Hansena.
Nie zabrakło przy tym konkretnej listy postulatów.
- Potrzebujemy silniejszych systemowych działań promocyjnych z efektem synergii na poziomie Unii Europejskiej i krajowym, lepszego dostosowania instrumentów finansowych do małych producentów i lokalnych produktów oraz uwzględnienia specyfiki oznaczeń jako produktów z ograniczoną skalą i potencjałem produkcyjnym – mówił Krajewski. To ważny sygnał dla rynku, że bez organizacji producentów, wsparcia dla przygotowania specyfikacji i lepszej promocji sam system nie zbuduje przewagi automatycznie.
Hansen: oznaczenie geograficzne to nie ozdobnik, lecz realna wartość
Jednym z najmocniejszych akcentów konferencji było wystąpienie Christophera Hansena. Komisarz mówił o Polsce z dużym uznaniem, podkreślając dynamikę i ambicję krajowego rolnictwa, ale chwalił również polską żywność.
- Muszę powiedzieć, że każdy region rolniczy w Polsce ma swoją specyfikę, ma cechy charakterystyczne dla tego regionu, jeśli chodzi o rolnictwo i tradycje, i za każdym razem jestem pod ogromnym wrażeniem dynamiki, ambicji i sukcesu, jakie odnosi polskie rolnictwo - mówił Hansen.
Najistotniejsze dla producentów były jednak nie pochwały, lecz argument ekonomiczny.
- Wiem, że jest to trudna droga, jeśli chodzi o status oznaczenia geograficznego, ale wciąż uważam, że jest to ogromna ochrona naszej wiedzy oraz dostęp do większych wpływów dla producentów, ponieważ widzimy, że zazwyczaj producenci, którzy wytwarzają produkty z oznaczeniem geograficznym, osiągają dwa razy większe przychody niż ich konkurenci i inni producenci bez oznaczenia geograficznego - mówił.
To właśnie ten fragment najmocniej wybrzmiał podczas wydarzenia. Oznaczenie geograficzne zostało pokazane nie jako prestiżowy dodatek, lecz jako narzędzie realnie wpływające na dochody.
- To jest pierwsze zabezpieczenie dla danego produktu, a także bardzo istotny element w sensie know-how i w sensie zwielokrotnienia przychodów producentów - mówił.
W odniesieniu do samej gęsi owsianej Hansen wyraźnie odszedł od technicznego języka urzędowego.
- Jeśli chodzi o polską gęś owsianą, to nie jest to oczywiście taka zwykła gęś. To jest produkt, który jest wyrazem pewnej tradycji, jakości, charakteru tego mięsa, jego aromatu i soczystości. To wszystko są walory, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Oznaczenie geograficzne to coś więcej niż tylko poświadczenie autentyczności. To jest wyraz pewnego zaufania do produktu, do jego systemu produkcji - dodał Hansen.
Jan Nowak: oznaczenia geograficzne ważne dla wsi i bezpieczeństwa żywnościowego
W podobnym tonie, ale z naciskiem na wymiar rozwojowy i instytucjonalny, mówił Jan Nowak.
- Z najwyższą nadzieją i wdzięcznością przyjmujemy plan na rzecz rozwoju oznaczeń geograficznych, który pan komisarz właśnie wspiera – zaznaczył. Jego zdaniem system ten ma znaczenie nie tylko dla promocji konkretnego produktu, lecz także dla szerszego rozwoju obszarów wiejskich.
Nowak zwracał uwagę na element, który dla całego systemu może być równie ważny jak sama rejestracja.
- Bardzo ważna jest rozpoznawalność logo oznaczeń geograficznych i większa świadomość konsumentów - dodał. Podkreślał też, że wsparcie powinno obejmować nie tylko promocję, ale i integrację środowiska producentów. Jak mówił, właśnie po to potrzebne są narzędzia przewidziane w planie strategicznym, aby „nowe oznaczenia geograficzne mogły powstawać, ale też żeby mogły się rozwijać na rynku".
Padła również ważna deklaracja dotycząca kolejnych rejestracji.
- Trzy najbliższe oznaczenia w kolejce to właśnie polska gęś owsiana, jabłko krajeńskie i kiełbasa piaszczańska. Kolejne 4 są podane do Komisji. Jeszcze mamy kilka w zanadrzu – mówił Nowak. To pokazuje, że polska gęś owsiana jest częścią szerszego procesu, a nie odosobnionym przypadkiem.
Goszczyński: za polską gęsią stoi system, rasa i wieloletnia praca hodowlana
Dariusza Goszczyńskii, prezes KRD-IG przypomniał, że dyskusja o oznaczeniach geograficznych trwa od dłuższego czasu, a spotkanie w Wysokiem Mazowieckiem było jej kolejnym etapem.
- W grudniu ubiegłego roku spotkaliśmy się we Włoszech, w Sienie, gdzie rozmawialiśmy o przyszłości oznaczeń geograficznych, systemów jakości żywności dla europejskiego rolnictwa. Bardzo cieszę się, że dziś możemy kontynuować tę dyskusję tu w Polsce, na Podlasiu - mówił Goszczyński.
Najważniejsze było jednak pokazanie, że polska gęś owsiana nie jest jedynie nośnym hasłem promocyjnym.
- Polska gęś owsiana, oprócz tego, że jest głęboko zakorzeniona w naszej historii i tradycji, to również specjalna rasa, gęś biała kołudzka, która jest naszą polską wyjątkową rasą - mówił prezes KRD-IG. Goszczyński przypomniał też o technologii produkcji.
- Od ponad 20 lat polska gęś owsiana jest produkowana w ramach specjalnego systemu obejmującego cały cykl produkcji, a ten proces kończy się tym, że przez ostatnie 3 tygodnie jest karmiona owsem, który gwarantuje specjalną jakość i specjalny smak tego produktu - mówił.
To właśnie tu pojawił się najmocniejszy argument przemawiający za ochroną nazwy, że za produktem stoi konkretna hodowla, konkretna organizacja łańcucha i konkretne know-how, budowane przez lata.
- To jest ogromny wysiłek całego środowiska. To jest kilkadziesiąt lat pracy Instytutu w Kołudzie Wielkiej – mówił Goszczyński.
Nie zabrakło również danych pokazujących znaczenie sektora.
- W ubiegłym roku Polska wyprodukowała 18 tysięcy ton gęsiny, będąc liderem w Europie, a 70% naszej produkcji trafiło na eksport na rynki poza Unię Europejską - podkreślił Gosczyński i dodał, że zasadnicza część eksportu trafia do Niemiec, co z jednej strony potwierdza renomę produktu, z drugiej pokazuje, jak istotne jest dalsze wzmacnianie jego pozycji.
Rejestracja ma znaczenie praktyczne, zwłaszcza po trudnych latach
Ostatnie lata dla sektora drobiarskiego były trudne, szczególnie w kontekście chorób takich jak grypa ptaków, czy rzekomy pomór drobiu.
- Jesteśmy przekonani, że rejestracja w unijnym systemie oznaczeń geograficznych pozwoli wzmocnić ten sektor. Ochrona nazwy da gwarancję producentom, że ta nazwa nie będzie podrabiana - mówił Goszczyński.
To zdanie dobrze pokazuje, dlaczego rozmowa o polskiej gęsi owsianej ma znaczenie wykraczające poza sam wizerunek produktu. Chodzi o ochronę rynku, większą rozpoznawalność, wsparcie promocji i możliwość lepszego zagospodarowania potencjału eksportowego.
Spotkanie w Wysokiem Mazowieckiem pokazało, że w branży rolno-spożywczej kończy się czas myślenia, iż dobry produkt obroni się sam. Jeśli polska gęś owsiana ma stać się kolejnym rozpoznawalnym znakiem jakości w Europie, potrzebne są jednocześnie tradycja, dyscyplina produkcyjna, współpraca branży i skuteczna ochrona prawna. Konferencja była rozmową o tym, jak polskie rolnictwo może mocniej zarabiać na jakości, którą od lat już ma.
