Konflikt na Bliskim Wschodzie grozi rynkom nawozów
Konflikt zbrojny z udziałem Iranu może poważnie zdestabilizować globalne rynki surowców, w tym nawozów. Jak informują Kim Chipman i Oliver Ward z Agri-Pulse, kluczowe znaczenie ma kontrola Iranu nad Cieśniną Ormuz, czyli jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata.
Josh Linville ze StoneX podaje, że eskalacja działań wojennych może nieść katastrofalneskutki” dla rynku azotu i fosforanów. Już przed weekendowymi atakami ceny części nawozów były bliskie rekordowych poziomów jak na tę porę roku.
Robert Rapier na łamach Forbes zwraca uwagę, że rocznie w handlu morskim transportuje się 55–60 mln ton mocznika, a Bliski Wschód odpowiada za 40-50%. tego wolumenu. Większość eksportu przechodzi właśnie przez Cieśninę Ormuz. Oznacza to, że nawet jedna czwarta światowego handlu nawozami azotowymi zależy od stabilności tego szlaku.
Czy wrócą ceny saletry po 4 tys. zł za tonę?
Eksperci podkreślają, że w przeciwieństwie do ropy naftowej nie istnieją strategiczne rezerwy nawozów, które mogłyby złagodzić skutki długotrwałych zakłóceń.
Wszyscy pamiętamy czasy, kiedy za saletrę amonową trzeba było zapłacić nawet ponad 4 tys. złotych. Czy obecna sytuacja na rynku nawozów doprowadzi ponownie do tak ekstremalnych zmian w cennikach?
Grupa Azoty wstrzymuje sprzedaż nawozów azotowych
W poniedziałkowy wieczór w mediach społecznościowych zaczęły krążyć informacje o nagłym wstrzymaniu sprzedaży nawozów azotowych przez Grupę Azoty. Wśród rolników szybko pojawiło się zaniepokojenie, bo rozpoczął się przecież sezon nawozowy.
Do autoryzowanych dystrybutorów miał trafić komunikat o następującej treści: „Z uwagi na niestabilną sytuację geopolityczną i gwałtowny wzrost cen podstawowych surowców do produkcji nawozów mineralnych, z dniem 2 marca 2026 roku od godziny 16.30 wstrzymujemy przyjmowanie zamówień na nawozy azotowe oraz odwołujemy wszystkie cenniki na nawozy azotowe obowiązujące w spółkach Grupy Azoty”.
Poprosiliśmy spółkę o wyjaśnienie sprawy. Późnym wieczorem otrzymaliśmy odpowiedź.
Czasowe wstrzymanie nowych zamówień. Trwa realizacja wcześniejszych kontraktów
Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Grupy Azoty, potwierdził, że faktycznie przyjmowanie nowych zamówień zostało wstrzymane.
- Potwierdzamy, że z uwagi na skokowy wzrost ceny gazu podjęto decyzję o czasowym wstrzymaniu nowych zamówień. Realizowane są już złożone zamówienia. Analizujemy bieżącą sytuację i na bieżąco będziemy na nią reagować - wyjaśnia nam Grzegorz Kulik.
W praktyce oznacza to, że wcześniej zakontraktowany towar będzie dostarczany, ale nowych zamówień obecnie nie można składać.
Skok cen gazu po napięciach na Bliskim Wschodzi
Decyzja ma bezpośredni związek z sytuacją geopolityczną. Europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny wzrosły o 50 proc., osiągając roczne maksimum 48 euro/MWh.
Po ataku drona Katar wstrzymał produkcję gazu w kompleksach Ras Laffan i Mesaieed, które odpowiadają za około 20 proc. globalnych dostaw skroplonego gazu. Wstrzymanie eksportu z Kataru zagraża nawet 15 proc. importu gazu do Unii Europejskiej.
Dodatkowo część operatorów wstrzymała transport gazowców przez Cieśninę Ormuz, co ogranicza dostawy z innych krajów regionu. Sytuację pogarsza niski poziom zapasów gazu w UE – magazyny są obecnie zapełnione w mniej niż 31 proc., wobec około 40 proc. rok temu.
Konflik znajdzie przełożenie na polskie ceny?
Arkadiusz Zalewski, analityk rynku nawozów mineralnych z IERiGŻ, ocenia, że skutki konfliktu mogą przełożyć się na ceny nawozów w Polsce.
- Wojna na Bliskim Wschodzie prawdopodobnie nie pozostanie bez wpływu na ceny nawozów również na krajowym rynku - informuje ekspert w serwisie Linkedin.
Ekspert zwraca uwagę, że Bliski Wschód to kluczowy producent surowców i nawozów azotowych, w tym mocznika, który powstaje z amoniaku produkowanego na bazie gazu ziemnego.
- Jeżeli wyższe ceny gazu utrzymają się dłużej, wówczas będzie to oznaczało wzrost kosztów produkcji nawozów azotowych również w UE, a zatem presja na podwyższoną zmienność cen również na krajowym rynku z pewnością zwiększy się. Tym bardziej, że przed nami okres sezonowego wzrostu popytu na nawozy azotowe - zaznacza.
Jak podkreśla Zalewski, zakłócenia w transporcie przez Cieśninę Ormuz mogą dodatkowo podbić ceny mocznika i amoniaku w handlu światowym, a to bezpośrednio przekłada się na rynek unijny i krajowy.
Nie tylko grupa Azoty, czy Yara również wstrzyma nawozy azotowe?
Pojawiły się także nieoficjalne informacje, jakoby podobny ruch, jak Grupa Azoty wykonała firma Yara.
Przypomnijmy, że Yara już w przeszłości ograniczała lub tymczasowo ograniczała produkcję nawozów w Europie w związku z bardzo wysokimi cenami gazu, co przekładało się na mniejsze moce produkcyjne i potencjalnie na mniejszą podaż na rynku. Miało to miejsce chociażby w 2022 r. gdy Yara ograniczyła produkcję w zakładach we Włoszech i Francji.
- Myślę, że towar jest, ale firmy muszą mieć jakieś zapasy swoje. To znaczy firmy mają z czego sprzedawać, tylko gorzej jak się sprzedawało towar, który miał przypłynąć albo płynął. Rynek myślę i tak naprawdę już jest zamknięty na ten moment. Większość towaru tak naprawdę jest zboża czy rzepaki. Kwestia jak się zachowają moczniki czy polidapy pod kukurydzę - skomentował nasz informator.
Skontaktowaliśmy się z firmą i poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie. Po jego otrzymaniu niezwłocznie opublikujemy go na naszej stronie.
Rolnicy juz robią zapasy nawozów!
Do redakcji docierają również sygnały od rolników, którzy pilnie poszukują nawozów i od rana próbują zabezpieczyć zapasy. To określenie jest trafne, ponieważ w wielu punktach sprzedaży zaczyna brakować towaru, a zakupy często realizowane są w kilku miejscach. Sprawę skomentował także Damian Murawiec na swoim profilu na Facebooku.
- Grupa Azoty poinformowała o wstrzymaniu przyjmowania zamówień, co oczywiście wpłynęło już na wzrost ceny nawozów, gdzie te ceny i tak są już nieadekwatnie wysokie w porównaniu do cen płodów rolnych. Spodziewany jest dalszy wzrost tych cen, w związku z tą decyzją dystrybutorzy także pewnie, jak było to w przypadku wybuchu wojny na Ukrainie, będą magazynować ten nawóz, który mają obecnie, czym także wywołają mniejszą podaż na rynku i panikę, niedostępność tego towaru dla rolników. Tym bardziej, że właśnie rozpoczął się sezon nawożenia upraw. Apel do ministra rolnictwa o interwencję w tej sprawie, o zbadanie tematu, czy ta decyzja jest adekwatna, czy nie jest przesadzona i nie jest jakąś manipulacją - mówi Murwiec.
Patrycja Bernat/Kamila Szałaj
Źródło: Forbes/Agri-Pulse/Tygodnik-rolniczy/ Linkedin/Facebook/Yara/ StoneX
Fot: Cava
