Copa i Cogeca alarmują
Ostatnie miesiące przyniosły już kilka ostrzeżeń dotyczących skutków, jakie może wywołać wejście w życie mechanizmu dostosowania cen na granicy z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla (CBAM) dla nawozów, zaplanowane na 1 stycznia 2026 r. Jak podkreślała jeszcze w grudniu 2025 roku, Copa&Cogeca, choć zarówno Komisja Europejska, jak i państwa członkowskie zdają się dostrzegać zgłaszane obawy i podejmują działania - m.in. w zakresie opracowania wskaźników odniesienia oraz wartości domyślnych - to jednak wciąż nie rozwiązuje to kluczowych problemów.
- Z zadowoleniem przyjmujemy prace nad benchmarkami i ustalaniem wartości domyślnych, ale jeden z kluczowych elementów obliczeń CBAM pozostaje nierozwiązany: certyfikat emisji dwutlenku węgla CBAM - ostrzega instytucja.
Podatek CBAM do momentu kiedy platforma certyfikatów emisji dwutlenku węgla pozostaje niedokończona, a jej uruchomienie planowane jest dopiero na 2027 r., będzie musiał opierać się na średniej kwartalnej cenie CO₂ po złożeniu zamówienia przez importerów nawozów.
Pamiętając, że cena CO₂ może ulegać znacznym wahaniom w ciągu trzech miesięcy, stwarza to ogromną niepewność finansową dla importerów, którzy nie są w stanie podjąć takiego ryzyka. Przypomnijmy, że 50% dostaw nawozów w Unii pochodzi właśnie z państw trzecich.
Olbrzymi spadek importu nawozów
Najnowsze dane Komisji Europejskiej potwierdzają dramatyczny i bezprecedensowy spadek importu nawozów azotowych do UE po wejściu w życie mechanizmu dostosowania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla (CBAM).
- W styczniu 2026 r. UE importowała jedynie 179 877 ton nawozów azotowych. W porównaniu, w styczniu 2025 r. import wyniósł 1 183 728 ton1. Import spadł zatem do poziomu 16% poniżej standardowej wielkości, co odzwierciedla trudną sytuację w Unii Europejskiej. Dane te potwierdzają ciągłe sygnały ostrzegawcze wysyłane przez Copa i Cogeca przez ostatnie lata. Organizacje rolników i spółdzielni rolniczych konsekwentnie ostrzegały instytucje UE, że bez niezbędnych zabezpieczeń technicznych i przygotowania rynku, wdrożenie CBAM w odniesieniu do nawozów zakłóciłoby przepływy dostaw i zwiększyłoby koszty dla europejskich rolników - podaje Copa&Cogeca.
Jak zaznaczają eksperci z Copa&Cogeca, ceny nawozów na krajowym rynku rosną, tylko w styczniu były wyższe o około 25% niż średnia z 2024 roku.
W piśmie zwrócono także uwagę na poziom zapasów.
- Obecne zapasy pokrywają średnio jedynie około 45–50% zapotrzebowania rolników podczas zbiorów w 2026 r., przy czym w niektórych państwach członkowskich, takich jak Włochy i Irlandia, poziom ten jest znacznie niższy. Należy jednak również uwzględnić przygotowania do zbiorów w 2027 r. oraz rosnącą wrażliwość produkcji żywności w UE - czytamy w piśmie.
Copa & Cogeca wielokrotnie apelowały o pragmatyczne i odpowiedzialne podejście. Kluczowe postulaty podczas protestów w grudniu i styczniu były następujące:
- odroczenie wdrożenia CBAM w odniesieniu do nawozów do czasu, gdy warunki techniczne zapewnią przewidywalność cen przy imporcie i fakturowaniu, uniknięcie zakłóceń w dostawach w całym łańcuchu dostaw
- oraz wprowadzenie długoterminowych środków mających na celu zrównoważenie kosztów związanych z CBAM, ponoszonych przez rolników.
Natychmiastowe zawieszenie CBAM
- Unia Europejska musi zdać sobie sprawę z tej rzeczywistości i podjąć odpowiednie działania. Copa & Cogeca wzywają do natychmiastowego zawieszenia systemu CBAM w odniesieniu do nawozów, aby zapobiec dalszym zakłóceniom i chronić europejskie rolnictwo. Konieczne są również środki strukturalne, aby zapewnić długoterminową dostępność i przystępność cenową nawozów w UE. W tym kontekście Copa i Cogeca są gotowe przedstawić konkretne propozycje dotyczące przyszłego planu działania w sprawienawozów. Jednak bez podjęcia natychmiastowych działań krótkoterminowych sektor ten narażony jest na poważny kryzys - apeluje Copa & Cogeca.
Zobacz także: Gigant ma poważne kłopoty, czyli kadrowe trzęsienie ziemi w Grupie Azoty
Fertilizers Europe: dane o imporcie nawozów po CBAM są mylące
Organizacja Fertilizers Europe odniosła się do informacji krążących w ostatnich tygodniach na temat wpływu mechanizmu CBAM na import nawozów do Unii Europejskiej. Jak podkreśla branża, publikowane dane mogą sugerować gwałtowne załamanie dostaw, jednak w rzeczywistości sytuacja jest bardziej złożona.
Import „załamał się” tylko pozornie
Według Fertilizers Europe, niski poziom importu nawozów azotowych w styczniu 2026 r. nie powinien być interpretowany jako efekt natychmiastowego ograniczenia podaży po wejściu CBAM w życie.
Organizacja wskazuje, że kluczowym czynnikiem był bezprecedensowy napływ nawozów do Europy już w IV kwartale 2025 r. Importerzy masowo zwiększali dostawy, aby zdążyć przed objęciem nawozów dodatkowymi kosztami wynikającymi z mechanizmu emisji CO₂.
Między grudniem 2024, a grudniem 2025 import nawozów do Europy wzrósł aż o 140%. W samym grudniu UE sprowadziła około 2,37 mln ton nawozów azotowych.
To odpowiada blisko 28% rocznego zużycia nawozów azotowych w Europie (dla porównania: całkowite zużycie wynosiło ok. 8,3 mln ton w 2023 r.).
Zdaniem branży rekordowe zakupy miały umożliwić importerom „wyprzedzenie” nowych regulacji klimatycznych UE, które miały wyrównać warunki konkurencji pomiędzy producentami unijnymi i spoza UE.
Rekordowe dostawy przed startem CBAM
Fertilizers Europe zwraca uwagę, że rynek został „zalany” importowanymi nawozami jeszcze przed 1 stycznia 2026 r., co sztucznie obniżyło statystyki w kolejnych miesiącach. Dane Komisji Europejskiej pokazują wyraźny skok importu pod koniec 2025 r., a następnie spadek na początku 2026 r.
Branża apeluje o ostrożną interpretację danych
Zdaniem przedstawicieli sektora nawozowego, obecne liczby są niepełne i mogą prowadzić do błędnych wniosków na temat rzeczywistego wpływu CBAM na rynek nawozów w UE.
CBAM a ceny nawozów
Fertilizers Europe odnosi się również do obaw o gwałtowny wzrost cen nawozów po objęciu ich CBAM. Według organizacji część komentarzy w debacie publicznej jest przesadzona. Z przytaczanych analiz wynika, że wzrost cen wynikający z włączenia nawozów do CBAM powinien być stosunkowo ograniczony - rzędu około 45 euro na tonę mocznika.
To oznacza około 8% ceny mocznika dostarczanego do gospodarstw, choć skala zależy od poziomu emisji przypisanego do importowanych nawozów. Organizacja podkreśla, że rolnicy potrzebują wsparcia wobec rosnących kosztów, ale właściwą odpowiedzią powinny być działania osłonowe, a nie zawieszanie całego mechanizmu CBAM.
Niepewność wokół CBAM
Fertilizers Europe zaznacza, że to nie sam CBAM zaburzył dostawy nawozów, ale raczej chaos informacyjny i niepewność co do dalszych decyzji politycznych. Zdaniem organizacji największym problemem stały się spekulacje o możliwym zawieszeniu CBAM dla nawozów, które wprowadziły nieprzewidywalność i zdestabilizowały rynek.
Mechanizm był przygotowywany przez siedem lat, z długim okresem przejściowym oraz analizami wpływu. Tymczasem dyskusja o jego zmianach pojawiła się nagle, już kilka dni po wejściu w życie.
Ceny nawozów zależą od globalnego rynku
Fertilizers Europe zwraca uwagę, że ceny nawozów nie są kształtowane wyłącznie przez regulacje unijne, takie jak CBAM. Kluczowe znaczenie ma sytuacja na światowych rynkach.
Na ceny wpływa przede wszystkim globalna równowaga podaży i popytu, koszty energii, napięcia geopolityczne, zmiany w produkcji oraz ograniczenia eksportowe. Europa odpowiada jedynie za niewielką część światowego handlu nawozami, dlatego jest szczególnie podatna na wahania cen.
Organizacja podkreśla, że niepewność i chaos informacyjny mogą dodatkowo zaburzać rynek, prowadząc do zmienności cen i zakłóceń w dostawach.
Produkcja w UE kluczowa dla bezpieczeństwa dostaw
Zdaniem Fertilizers Europe, podstawą stabilnego rynku nawozów powinna być silna europejska produkcja.
Regionalna baza przemysłowa zwiększa odporność na kryzysy geopolityczne i ogranicza ryzyko wynikające z niestabilnych rynków światowych. Producenci w UE mają możliwości, by pokryć większość zapotrzebowania rolników, dostarczając nawozy o wysokiej jakości. Co więcej, średni ślad węglowy nawozów produkowanych w Europie jest nawet o 50% niższy niż w przypadku importu.
Branża ostrzega, że nadmierne uzależnienie od dostaw spoza UE może być niebezpieczne. Przykład Irlandii pokazuje, że kraje najbardziej zależne od importu często płacą najwyższe ceny nawozów azotowych, głównie z powodu braku własnych mocy produkcyjnych.
Europa, po doświadczeniach kryzysu gazowego, nie może dopuścić do podobnej zależności w przypadku kluczowych produktów rolnych, jeśli chce utrzymać suwerenność żywnościową.
CBAM: potrzebna dyskusja oparta na faktach
Fertilizers Europe krytycznie odnosi się do pojawiających się w ostatnich tygodniach „apokaliptycznych” prognoz dotyczących wpływu CBAM na ceny nawozów. Organizacja podkreśla, że analizy oparte na danych wskazują na ograniczony wpływ mechanizmu. Koszty CBAM będą zależne od poziomu emisji przypisanego do importowanych nawozów. Produkty o niskiej emisji nie odczują dużych zmian, natomiast nawozy o wysokim śladzie węglowym mogą zostać objęte większymi opłatami. Taki jest cel CBAM, wyrównanie zasad konkurencji między produkcją unijną a importem oraz przesuwanie rynku w stronę nawozów mniej emisyjnych. Komisja Europejska, aby ograniczyć obciążenia dla rolników, ustaliła dla nawozów niższą marżę - 1% domyślnych wartości CBAM, podczas gdy w innych sektorach wynosi ona 10–30%. Fertilizers Europe apeluje, by unikać dezinformacji i zamiast tego wspólnie pracować nad rozwiązaniami, które będą wspierać rolników w obliczu rosnących kosztów.
Import nawozów hamuje. „Na saletrze to game over”
Jak podkreśla Wojciech Smolarski z firmy Polish Agro import mocznika z Rosji praktycznie zanikł.
- Nie widzę dziś realnych ilości mocznika napływających z Rosji. Pojawią się wprawdzie dwa ładunki z Algierii, ale to kropla w morzu potrzeb - ocenia.
Rynek oczekiwał, że część kosztów CBAM przejmą producenci spoza UE, obniżając ceny w portach załadunkowych (FOB). Tak się jednak nie stało.
- Liczyłem, że ceny w Egipcie spadną z poziomu 450 - 460 dolarów do około 420, co pozwoliłoby utrzymać ceny w Europie. Tymczasem ceny FOB nie tylko nie spadły, ale nawet wzrosły - wskazuje Smolarksi.
W efekcie koszty CBAM ponoszą dziś europejscy odbiorcy.
Średnie obciążenie dla mocznika wynosi około 45–50 euro/t, choć w zależności od kraju pochodzenia może być wyższe:
- Egipt, Algieria: ok. 45 euro/t,
- Nigeria, Rosja: bliżej 50 euro/t,
- Turkmenistan, Uzbekistan: nawet 60–70 euro/t.
Saletra i saletrzak: import przestaje się kalkulować
Największy problem dotyczy jednak nawozów saletrzanych. Zdaniem ekspertów, przy obecnych poziomach opłat CBAM import staje się praktycznie niemożliwy. W przypadku saletry amonowej obciążenia mogą sięgać nawet 150–160 euro/t, co całkowicie eliminuje import. Równie trudna sytuacja dotyczy saletrzaku. Nawet nowoczesne zakłady, takie jak powstała niedawno fabryka w Egipcie, generują koszty CBAM rzędu 110–115 euro/t, czyli około 30% ceny produktu.
Francja bez alternatywy dla RSM
Ekspert rynkowy zwraca uwagę na szczególnie trudną sytuację na rynku RSM. Francja historycznie sprowadzała duże ilości z Eurochemu i Acronu, ale dziś te dostawy są w zasadzie nieobecne. Import z USA również jest mocno obciążony:
- Amerykański RSM to dziś około 90 euro/t CBAM, do tego dochodzi antydumping i 6,5% cła – podkreśla Smolarski.
Dodatkowym czynnikiem jest ograniczenie podaży siarczanu amonu w Europie, związane z wygaszaniem produkcji kaprolaktamu. Import z Chin, który mógłby częściowo łagodzić sytuację, również obciążany jest wysokimi kosztami CBAM.
Eksperci podkreślają, że w przypadku mocznika czy fosforanów CBAM może być jeszcze „do przejścia”, ale dla nawozów saletrzanych oznacza odcięcie europejskich rolników od importu.
Patrycja Bernat
Fot: Canva
