Woda stanowi strategiczną rolę w rolnictwie, jednak w ostatnich latach jej niedostatek powoduje permanentne susze. – Jak wygląda sytuacja w kraju? – rozpoczął panel „Woda w rolnictwie przyszłości - wyzwania i innowacyjne rozwiązania w dobie zmian klimatycznych” podczas drugiego dnia Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce k. Rzeszowa Karol Bujoczek, Dyrektor Wydawniczy – Przewodniczący Rady Redaktorów AgroHorti Media.
Coraz więcej lat suchych – niepokojący trend
– Ostatnie susze, takie które, wstrząsnęły rolnictwem, Polską, i wpłynęły m.in. na budżety pokazują, że na pokrycie strat w 2019 r. poszło 2,5 mld zł. Dawniej oceniano, że na 10 lat, trzy są suche. Obecnie, to już pięć suchych lat – podkreślił prof. dr hab. Waldemar Treder z Instytutu Ogrodnictwa – Państwowy Instytut Badawczy w Skierniewicach. Zwrócił przy tym uwagę na wzrost średniorocznej temperatury powietrza w kraju.
– Jak zaczynałem pracę w Instytucie 40 lat temu, to pisałem 8,4 stopnia Celsjusza. W zeszłym roku było to 9,73 stopnia, ale w ostatnich dziesięciu latach, mamy już cztery lata z temperaturą powyżej 10 stopni Celsjusza. Rekord, to rok 2019 z 10,67. Sierpień jest zdecydowanie suchym miesiącem. A symulacje jakie robimy na podstawie stuletnich danych pokazują, że jeśli ten trend się nie zatrzyma, będzie jeszcze gorzej – dodał ekspert. Jak zatem sami rolnicy podchodzą do tematu zatrzymania wody w glebie?
Rolnicy szukają sposobów na zatrzymanie wody
– Postawiłem na studnię melioracyjną przy samym rowie melioracyjnym, która ma z jednej strony wypływ do rowu, a z drugiej wpływ wody z ok. 40 ha gruntów ornych. I mogę tę wodę albo zatrzymać, albo regulować wysokość wypływu, czyli stabilizować poziom wód gruntowych – mówił o rozwiązaniu w swoim gospodarstwie Paweł Barczak, rolnik z woj. kujawsko-pomorskiego. To jednak tylko jeden z elementów, bowiem jak zwracał uwagę Andrzej Chodkowski, kluczowa jest agrotechnika, techniki bezorkowe, czy uprawa określonych gatunków roślin, które z jednej strony poprawiają właściwości gleby, a z drugiej pozwalają też oszczędzać zużycie wody. Nie od dziś przecież melioracja zawodzi rolników, o co często obwiniane są Wody Polskie. Ale czy słusznie?
Melioracja to nie tylko państwo – kto odpowiada za system?
– Od 2018 roku Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie administruje z ramienia Skarbu Państwa wodami i urządzeniami wodnymi na śródlądowych wodach płynących, mówiąc w skrócie rzekach. Natomiast urządzenia melioracji wodnych oraz gruntów zmeliorowanych, to jest własność prywatna. A zatem obowiązek utrzymania tych urządzeń wodnych zgodnie z obowiązującymi przepisami, spoczywa na właścicielach gruntów oraz na osobach, które z tytułu występowania tych urządzeń odnoszą korzyści. Mogą to być osoby prywatne, spółki wodne lub związki spółek wodnych – wyjaśnił Krzysztof Chęć, Dyrektor Departamentu Ochrony Przed Powodzią i Suszą, Wody Polskie. I choć tutaj głosy rolników są podzielone, część spółek wodnych działa prawidłowo, a część nie, to wg przedstawionych przez eksperta Andrzeja Chodkowskiego danych, na 800 zarejestrowanych, działa jedynie 300.
Nie tylko rolnictwo. Woda kluczowa także dla przemysłu
Dzisiaj jednak niedobór wody uderza nie tylko w rolnictwo, ale także przemysł przetwórczy.
– Na wytworzenie 1 kg mięsa w zakładzie zużywamy od 4 do nawet 20 litrów wody. To są bardzo duże ilości, a 80% tej zużywanej wody dotyczy działań sanitarnych, tj. dezynfekcja, higiena, przygotowanie sprzętu, czy chłodnictwo. Jednak na samo wzbogacanie wędlin idzie od 15-20%, a zatem niewiele – mówił Tomasz Parzybut, prezes zarządu, Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP. Tym samym podkreślał, jak ważne jest monitorowanie wykorzystania wody w zakładach.
– Z bólem serca muszę powiedzieć, że tego monitoringu nie ma, a jako Stowarzyszenie skupiamy 140 zakładów w kraju. No chyba, że jako monitoring uznamy rachunek za wodę. Małe zakłady na wodę rocznie wydają od 100 tys. do nawet miliona złotych. I to są bardzo duże pieniądze, które znacznie, podobnie jak wodę, można by oszczędzić – zaznaczył Tomasz Parzybut.
