Chłodna wiosna i niedobór opadów opóźniły pierwszy pokos nawet o dwa tygodnie. Hodowcy bydła z różnych regionów Polski alarmują, że trawy rosną wolno, a plony będą wyraźnie niższe niż rok temu. Najtrudniejsza sytuacja jest na słabszych glebach i w mniejszych gospodarstwach bez dużych zapasów pasz.
W wielu regionach kraju pierwszy pokos dopiero się rozpoczyna lub rolnicy wciąż czekają z koszeniem. Powodem są niskie temperatury, susza i bardzo wolny wzrost traw. Szczególnie trudna sytuacja występuje na trwałych użytkach zielonych oraz na torfach, które po zimie długo się nagrzewają.
Na Podlasiu trawa dopiero teraz rusza
Hodowczyni bydła mlecznego z okolic Łomży przyznaje, że na jej gospodarstwie pierwszy pokos będzie wyraźnie opóźniony.
– Na razie było zimno i słabo z opadami, tak naprawdę trawy ruszyły dopiero teraz – mówi rolniczka.
Jak podkreśla, mimo że na łąkach widać zieloną darń, rośliny są nadal niskie. W zeszłym roku pierwszy pokos zakończyła około 20 maja. W tym sezonie liczy, że koszenie rozpocznie się dopiero pod koniec miesiąca.
– W zeszłym roku mieliśmy cztery potężne pokosy. Teraz liczę, że będą trzy, jeśli pogoda pozwoli – dodaje.
Rolniczka zaznacza jednak, że gospodarstwo ma jeszcze zapasy pasz z ubiegłego sezonu, co pozwala spokojniej patrzeć na obecną sytuację.
Duże gospodarstwa spokojniejsze i z zapasami
Podobne obserwacje płyną z Opolszczyzny. Hodowca bydła mlecznego Martin Ziaja ocenia, że pierwszy pokos będzie słabszy, ale sytuacja nie zagrozi dużym producentom mleka.
– Duże gospodarstwa mają zapasy. Kiszonka z kukurydzy i z trawy musi być zabezpieczona nawet na półtorej roku – podkreśla.
Według niego problemy mogą dotknąć przede wszystkim małe gospodarstwa, które nie magazynują większej ilości pasz.
– Są gospodarstwa, gdzie kiszonka już się skończyła, a na łąkach jeszcze nie ma czego kosić – mówi hodowca.
Rolnik dodaje, że część gospodarstw rozpoczęła już zbiór mieszanki gorzowskiej, głównie z powodu konieczności siewu kukurydzy. Sam zebrał ją wcześniej niż zwykle.
– Normalnie mieszanka miała 80 centymetrów wysokości, teraz miała około 45 centymetrów. Plon był wyraźnie niższy, ale i tak udało się zebrać średnio 20 ton z hektara – relacjonuje.
Mazowsze: „Od zimy spadło tylko 16 litrów deszczu”
Jeszcze trudniejszą sytuację opisują rolnicy z Mazowsza. Hodowca z regionu podkreśla, że od zimy praktycznie nie było większych opadów.
– Od roztopów spadło tylko 16 litrów deszczu. Na razie nie ma co kosić – mówi.
Pierwszy pokos planowany jest tam dopiero pod koniec maja, głównie dlatego, że ruń zaczyna się już starzeć.
– Drugi pokos może być lepszy, jeśli przyjdą większe deszcze. Ale pierwszy będzie słaby – ocenia rolnik.
Problemy szczególnie na słabych glebach
Hodowca bydła opasowego z pogranicza Wielkopolski i Opolszczyzny zwraca uwagę na bardzo duże różnice między poszczególnymi polami.
– Na jednym polu trawa zaczyna się wykłaszać, a na bardziej piaskowych praktycznie jej nie ma – mówi.
Rolnik planuje rozpoczęcie koszenia w ostatnim tygodniu maja. Obawia się jednak, że przy dalszym braku opadów może pojawić się problem z drugim pokosem.
Opóźnia się także siew kukurydzy
Problemy z pierwszym pokosem wpływają również na terminy siewu kukurydzy kiszonkowej. Hodowca posiadający około 25–30 ha mieszanki gorzowskiej przyznaje, że chłodna i sucha wiosna mocno przesunęła harmonogram prac.
– Dopiero teraz mieszanka zaczyna dochodzić. Tak późny zbiór opóźni także siew kukurydzy – podkreśla.
Podobna sytuacja występuje również w okolicach Torunia. Tam pierwszy pokos rozpoczęli głównie rolnicy mający żyto na kiszonkę.
– Muszą zwolnić pole pod kukurydzę. Pozostałe użytki zielone stoją, bo jest za zimno i nie ma warunków do podsuszania zielonki – relacjonuje hodowca z regionu.
Pokos opóźniony co najmniej o dwa tygodnie
Rolnicy zgodnie przyznają, że tegoroczny pierwszy pokos jest wyraźnie opóźniony względem ubiegłego sezonu. Wojciech Łuba z Podlasia, gospodarujący na łąkach torfowych wzdłuż Narwi na Bagnie Wizna, ocenia:
– Pokos jest opóźniony co najmniej o dwa tygodnie. Jest za zimno i trawa nie odbiła. Nie wygląda najgorzej, ale pierwszy pokos na pewno będzie mniejszy.
