Po kukurydzy ziarnowej na każdą tonę zebranego plonu przypada około 1–1,5 tony słomy i pozostałych resztek pożniwnych. Przy plonie 10 t/ha oznacza to pozostawienie na polu 10–15 t/ha masy wegetatywnej.
Jak podkreśla prof. UPP dr hab. Tomasz Piechota z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, skala tego problemu jest szczególnie widoczna tam, gdzie po kukurydzy trzeba szybko przygotować stanowisko pod kolejną roślinę.
– Po zbiorze kukurydzy na ziarno pole zostaje pokryte dużą ilością słomy. Zbliża się zima, a już wiosną planujemy kolejne uprawy, podczas gdy zimą rozkład resztek będzie przebiegał wolno – zaznacza ekspert.
Ile składników zostaje w słomie kukurydzianej?
Resztki pożniwne po kukurydzy mają konkretną wartość nawozową. W jednej tonie słomy może znajdować się do 25 kg potasu, do 10 kg azotu, 3–4 kg fosforu oraz około 8 kg wapnia.
Najwięcej jest potasu, ponieważ ten składnik silnie kumuluje się w częściach wegetatywnych roślin. Nie oznacza to jednak, że wszystkie składniki ze słomy będą dostępne od razu dla rośliny następczej.
Potas uwalnia się szybko, azot i fosfor wolniej
Potas ze słomy kukurydzianej trafia do roztworu glebowego stosunkowo szybko. Po 3–4 tygodniach dostępne może być nawet 70% potasu zawartego w resztkach, a po około roku niemal całość wraca do obiegu.
Inaczej wygląda sytuacja z azotem. W pierwszych 3–4 tygodniach uwalnia się go około 5%, po 3–4 miesiącach około 15%, a po roku około 40%. Fosfor uwalnia się szybciej niż azot, ale również stopniowo: około 10% po kilku tygodniach, 30% po 3–4 miesiącach i 70% po roku.
Zobacz cały odcinek Pogotowia Polowego! Reszta artykułu pod materiałem video!
Grube łodygi i korzenie utrudniają przygotowanie pola
Duża ilość biomasy to nie tylko kwestia składników pokarmowych. Problemem pozostają grube łodygi oraz masywne korzenie.
– Zarówno ściernisko, jak i górna część systemu korzeniowego mogą powodować problemy techniczne podczas kolejnych zabiegów. Duże bryły ziemi połączone z resztkami później utrudniają siew – wyjaśnia prof. Piechota. Dlatego podstawą powinno być możliwie dokładne rozdrobnienie resztek. Sam rozdrabniacz w kombajnie często nie wystarcza, zwłaszcza gdy ściernisko zostało wysoko cięte.
Mulczer najskuteczniejszy, wał nożowy może być alternatywą
– Mulczer powinien pracować możliwie nisko, niemal przy powierzchni gleby, aby naruszyć także górną część korzeni. To jednocześnie skuteczny sposób ograniczania omacnicy prosowianki – wskazuje ekspert.
Gdy gospodarstwo nie ma dostępu do mulczera, alternatywą mogą być wały nożowe. Nie rozdrabniają masy tak intensywnie, ale łamią i kruszą ściernisko. W wielu sytuacjach taki zabieg może być wystarczający.
Omacnica prosowianka zimuje w łodygach
Właściwe zagospodarowanie resztek ogranicza także liczebność omacnicy prosowianki. Gąsienice zimują w dolnych częściach łodyg, dlatego ich niszczenie po zbiorze ma znaczenie szczególnie w monokulturze lub krótkim płodozmianie.
Jeden przejazd talerzówką może zniszczyć około 30–40% gąsienic. Mulczowanie pozwala ograniczyć ich liczebność o około 50–70%, a połączenie mulczera z późniejszą uprawą talerzową zwiększa skuteczność zabiegów.
– Gąsienice w tym okresie ukrywają się właśnie w częściach łodyg znajdujących się blisko ziemi – przypomina prof. Piechota.
Płytko wymieszać, nie zakopywać
Po rozdrobnieniu resztki należy wymieszać z glebą, ale nie za głęboko. Zalecana głębokość pierwszego zabiegu to około 10–15 cm. Warto wykonać dwa przejazdy, aby masa nie tworzyła w glebie zwiniętych pasów.
– Resztki powinny mieć kontakt z glebą, wilgocią, o ile jest dostępna, oraz z powietrzem i tlenem. W takich warunkach proces rozkładu może przebiegać prawidłowo – podkreśla ekspert.
Głębokie przykrycie słomy pługiem ogranicza dopływ tlenu i może spowolnić jej rozkład. Choć bezpośrednio po orce pole wydaje się czystsze, później zalegające głęboko resztki mogą utrudniać korzeniom dostęp do niższych warstw gleby.
– Roślina będzie wtedy funkcjonowała głównie do głębokości zaorania słomy kukurydzianej – ostrzega prof. Piechota.
A może zostawić resztki na powierzchni?
W systemach uproszczonych możliwe jest pozostawienie rozdrobnionych resztek na powierzchni. Taka technologia wymaga jednak odpowiedniego sprzętu i dopasowania jej do rośliny następczej.
Ekspert zwraca uwagę, że w określonych warunkach resztki na powierzchni mogą najmniej przeszkadzać w uprawie.
– W praktyce surowa słoma najmniej przeszkadza wtedy, gdy pozostaje na powierzchni pola. Dużo zależy jednak od posiadanego sprzętu – zaznacza.
Trzeba przy tym uwzględnić ryzyko przemieszczania rozdrobnionej słomy przez wiatr. Z drugiej strony nieruszone ściernisko może zatrzymywać śnieg, ograniczać powstawanie zasp i sprzyjać bardziej równomiernemu uwilgotnieniu pola po roztopach.
