W zgromadzeniu uczestniczyło ponad 100 osób. Protestujący domagali się zmian i ostrzegali, że problemy kadrowe i finansowe mogą utrudnić realizację zadań ważnych dla rolników i bezpieczeństwa żywności.
Specjaliści domagają się pilnych zmian
W proteście uczestniczyli lekarze weterynarii z różnych części Polski. Demonstranci z transparentami przeszli ulicą Wschodnią w Kutnie, a po około 20 minutach wrócili na miejsce zgromadzenia.
Ich główne postulaty to terminowe wypłaty za wykonane czynności, poprawa finansowania Inspekcji Weterynaryjnej i aktualizacja stawek za usługi świadczone przez lekarzy urzędowych.
Marcin Mioduszewski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Weterynarii, podkreślał, że stawki nie były waloryzowane od 15 lat, mimo istotnych zmian gospodarczych i wzrostu płacy minimalnej.
– Od 15 lat, jeżeli chodzi o waloryzację stawek, nic się nie zmieniło. W tym czasie płaca minimalna uległa ogromnym zmianom, trzy-, czterokrotnie te stawki się zmieniły, a my pozostaliśmy na tym samym etapie, co 15 lat temu – mówił z żalem Mioduszewski.
Jak relacjonował, propozycja nowego cennika, przygotowana przez organizacje reprezentujące lekarzy urzędowych i samorząd zawodowy, trafiła do ministerstwa rolnictwa. Środowisko oczekuje rozmów i konkretnych decyzji.
Zaległe płatności. "To w ogóle nie powinno być przedmiotem rozmów"
Jednym z głównych tematów protestu były opóźnienia w wypłatach należności za czynności wykonywane przez lekarzy weterynarii na rzecz państwa. Uczestnicy podkreślali, że terminowa wypłata należności powinna być standardem, a nie powodem do ogłaszania sukcesu.
– To w ogóle nie powinno być przedmiotem rozmów – mówił jeden z uczestników protestu, odnosząc się do sytuacji, w której lekarze muszą upominać się o należne im pieniądze.
Sara Meskel z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej podkreślała, że niewypłacone należności są niedopuszczalne, szczególnie gdy chodzi o pracę wykonywaną na rzecz jednostek budżetowych.
Zwracała również uwagę na ryzyko, że lekarze mogą rezygnować ze świadczenia usług na rzecz Inspekcji. To mogłoby utrudnić jej wykonywanie ustawowych zadań.
Problemy z finansowaniem Inspekcji Weterynaryjnej
Zdaniem protestujących problemem są nie tylko zamrożone stawki, lecz także sposób finansowania powiatowych inspektoratów weterynarii.
Jak wyjaśniał Mioduszewski, inspektoraty zgłaszają zapotrzebowanie na środki, ale pieniądze nie zawsze trafiają do nich bezpośrednio i w pełnej potrzebnej wysokości. Część środków trzeba uruchamiać z rezerw, co – według niego – utrudnia planowanie wydatków i terminowe regulowanie należności.
Podczas protestu pojawił się również postulat innego sposobu finansowania niektórych wydatków, w tym oddzielenia środków na rekompensaty związane ze zwalczaniem chorób zwierząt od budżetu Inspekcji. To propozycja zmian systemowych przedstawiana przez protestujących.
Bartosz Woźniak ze Stowarzyszenia Urzędowych Lekarzy Weterynarii podkreślał, że problemy mają szerszy charakter.
– Od kilkunastu lat mówimy o tym, że systemowo jesteśmy nieprzygotowani do wielu rzeczy, które dzieją się obecnie u nas w kraju. Należałoby to uregulować, należałoby podjąć rozmowy na odpowiednim szczeblu – mówił.
Co protest oznacza dla rolników?
Sprawne działanie Inspekcji Weterynaryjnej ma bezpośrednie znaczenie dla hodowców i całego łańcucha produkcji żywności. Lekarze badają i kontrolują zwierzęta, nadzorują produkcję żywności oraz wystawiają świadectwa zdrowia potrzebne w handlu, również przy eksporcie.
Mioduszewski podkreślał, że protestujący nie chcą działać przeciwko rolnikom ani przedsiębiorcom.
– My nie chcemy działać przeciwko przemysłowi, przeciwko branży w tym momencie. Chcemy robić tak, żeby polska żywność, polscy rolnicy mogli dalej działać na rynku polskim, jak i zagranicznym – zaznaczał.
Spór o wynagrodzenia i finansowanie wykracza poza sytuację zawodową lekarzy. Problemy kadrowe lub brak środków na wykonywanie zadań mogą mieć konsekwencje dla gospodarstw, zakładów przetwórczych i firm uczestniczących w eksporcie. Materiały z protestu nie potwierdzają jednak, by doszło już do konkretnych zakłóceń w obsłudze rolników.
Brakuje następców, a zadań nie ubywa
Mioduszewski zwracał uwagę na problemy kadrowe. Według jego obserwacji coraz mniej młodych lekarzy jest zainteresowanych pracą na rzecz Inspekcji, a część obowiązków wykonują osoby w wieku emerytalnym.
Praca w terenie bywa wymagająca fizycznie i wiąże się z ryzykiem. Zdaniem protestujących obecne stawki nie odpowiadają realiom wykonywania tych zadań.
Przedstawiciel związku wyraził także obawy dotyczące nadzoru nad chorobami zakaźnymi zwierząt, odnosząc się do planowanych zmian w zakresie poluzowania niektórych procedur. Wskazywał na możliwe konsekwencje ewentualnych zmian dla kontroli chorób i pozycji polskiej produkcji na rynkach zagranicznych.
Lekarze czekają na rozmowy z ministerstwem
Jednym z głównych postulatów protestujących jest rozpoczęcie rozmów na szczeblu ministerialnym. Mioduszewski relacjonował, że organizacja wielokrotnie występowała o spotkanie z ministrem rolnictwa, ale nie otrzymała odpowiedzi na swoje prośby.
– Wysłaliśmy wiele pism od zeszłego roku, praktycznie od samego początku, jak tylko minister Krajewski rozpoczął urzędowanie. Żadnej odpowiedzi nie dostaliśmy – mówił.
Lekarze zapowiadają dalsze działania i domagają się terminowych wypłat, waloryzacji stawek oraz stabilnego finansowania Inspekcji Weterynaryjnej. Jeżeli tak się nie stanie, grożą zaostrzeniem protestów.
Dla rolników kluczowe jest, czy postulaty przełożą się na sprawne działanie nadzoru weterynaryjnego.
Krzysztof Zacharuk
