StoryEditor

Niedługo komornicy zapukają do wielu gospodarstw w Polsce. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

W trakcie tegorocznego Agro Show z Janem Krzysztofem Ardanowskim, byłym ministrem rolnictwa, a obecnie przewodniczącym prezydenckiej rady ds. rolnictwa rozmawialiśmy o aktualnej sytuacji rynkowej w rolnictwie. W jego ocenie jest ona dziś bardzo trudna, ale jest też parę pomysłów na wyjście z tego impasu.

Agnieszka Kozlowska
[email protected]
15.10.2026., 19:00h

Aktualna sytuacja w rolnictwie jest niezaprzeczalnie trudna: wysokie koszty produkcji rolnej, niskie ceny, co gorsze praktycznie zerowe możliwości samych rolników, żeby tę sytuację poprawić. Paradoksalnie, w najgorszej sytuacji są nie małe gospodarstwa, ale te duże, towarowe, które inwestują w ziemię, w produkcję, modernizują gospodarstwa, korzystają z kredytów. Jana Krzysztofa Ardanowskiego zapytaliśmy, czy jego zdaniem pomoc resortu rolnictwa o której się mówi w postaci dopłat do paliwa i nawozów, czy dopłat do świń jest wystarczająca w tym momencie?

- Lepiej późno niż wcale – stwierdził minister Ardanowski w rozmowie przeprowadzonej 20 września br. - Ludzie mają w tej chwili nóż na gardle: mają niezapłacone często faktury za nawozy z wiosny, biorą paliwo na kredyt, nie mają pieniędzy na obsługę kredytów, a banki czekać nie będą, bo bank ma swoje procedury. Przeksięgowuje brak spłaty o miesiąc, o trzy, a potem do windykacji, do komornika. I wydaje mi się, że niestety w najbliższych miesiącach komornicy zapukają do bardzo wielu gospodarstw w Polsce. Pieniądze są potrzebne teraz, a nie kiedyś. Przyspieszanie zaliczek to jest mieszanie w tym samym kotle. Dobrze, że one są wcześniej, ale później już nic nie będzie. Wyda się je na zobowiązania, na długi, a przyjdzie końcówka roku, czy przełom roku i pieniędzy nie będzie – dodał.

Były minister przyznał w rozmowie z Redakcją, że w najgorszej sytuacji są właśnie te gospodarstwa, „na których opieraliśmy, przyszłość polskiego rolnictwa”. - Te są bankrutami de facto, bo one nie miały możliwości zapewnienia sobie dochodów spoza rolnictwa, jak te małe, bo za dużo pracy jest w samym gospodarstwie – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

Program prolongaty zadłużenia dla rolników. Czy to możliwe?

W swoich wypowiedziach publicznych proponuje Pan program prolongaty zadłużenia. Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej na ten temat? – prosimy ministra Ardanowskiego.

- Przygotowuję pod tym kątem pewne rozwiązania strategiczne. Nie bardzo wierzę, żeby obecna władza - pomimo moich zaklęć o zgodę polityczną - chciała z tego skorzystać, w związku z tym przygotowuję to już pod kątem tego, co się za rok, mam nadzieję, wydarzy. To są pewne strategiczne zmiany dotyczące rynku, jak przesunięcie części surowców rolniczych na cele nieżywnościowe – za chwilę o tym opowiem - ale to są działania, które będą przynosiły efekty za rok, za dwa, za trzy. Wstrzymanie spłat w rolnictwie - nie darowanie, bo prywatne banki nie darują żadnych pieniędzy, a spłata ewentualna przez państwo zobowiązań rolników byłaby nadużyciem - wstrzymanie tego miecza Damoklesa, który wisi nad rolnikami i spowoduje, że w ciągu najbliższych tygodni, miesięcy komornicy będą licytowali gospodarstwa -byłoby działaniem absolutnie potrzebnym. Mówię o tym już od wiosny  – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski.

W jego ocenie od dłuższego czasu było wiadomo, że w tym roku, z uwagi na występujące po sobie niekorzystne zjawiska atmosferyczne, „niewiele się z tego rolnictwa da wykrzesać”. Do tego – jak stwierdził były minister rolnictwa - na złą sytuację ekonomiczną rolników wciąż ma wpływ napływ żywności z Ukrainy w ogromnych ilościach, otwarcie rynku na żywność z Ameryki Południowej czy kolejne umowy handlowe podpisywane przez Komisję Europejską np. z Australią czy Nową Zelandią.

- Więc ta prolongata kredytów, czy jakaś abolicja kredytowa byłaby bardzo potrzebna, żeby ludzie nie porzucali gospodarstw. A to sobie można wyobrazić, że jeżeli ktoś nie ma dochodów, a ma zobowiązania, ma niepopłacone kredyty. Ziemię, która jest wtedy jedynym właściwie majątkiem, albo będą zabierały banki albo rolnicy będą ją sprzedawać – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski dodając, że wg jego informacji, rolnicy zgłosili w ostatnim czasie 7 mln wniosków o warunki zabudowy w nowych planach ogólnych gmin.

- Czyli wielu z nich nie widzi już szansy na utrzymanie rolnictwa i dochody z rolnictwa. Chcieliby sprzedawać działki po prostu i sprzedawać ziemie trochę drożej niż ziemia rolnicza. To też pokazuje jakie są nastroje na wsi – zaznaczył były minister.

Szansą dla Polski hodowla bydła mięsnego i owiec

Jan Krzysztof Ardanowski nie dziwi się tej postawie. W jego ocenie, „w tej chwili właściwie w rolnictwie nie ma żadnego działu, na który można by postawić”. No, może poza jednym wyjątkiem: - Szansą dla Polski, uważam, że jedną z najbardziej realnych byłaby hodowla bydła mięsnego. Mamy 2 mln ha użytków zielonych jako bazy paszowej. Przy bydle mięsnym nie potrzeba tych wielkich inwestycji, jak przy mleczarstwie typu roboty udojowe itd. Część zwierząt może żyć przez cały rok na polu. Zbyt na wołowinę na świecie jest zapewniony - oczywiście warunek to utrzymanie uboju rytualnego - stwierdził były minister rolnictwa.

Jak zaznaczył, nie chodzi o Żydów i o koszer, ale o 1,6 mln muzułmanów, którzy potrzebują wołowiny, baraniny, jagnięciny. Potrzebne jest tu jednak wsparcie ze strony państwa, by rolnicy uzyskiwali dochody z dobrze skonstruowanego rynku.

Program ratunkowy dla polskiego rolnictwa i obszarów wiejskich

Oczywiście nie ma możliwości powrotu do urzędowego wyznaczania cen, ale możliwe są inne działania stabilizujące rynek. Jak wiemy, zarejestrował Pan nowe Stowarzyszenie Polski Chleb, w ramach którego pracuje nad ratunkowym programem dla polskiego rolnictwa i szerzej dla obszarów wiejskich. Proszę powiedzieć coś więcej na ten temat – dopytywaliśmy Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

- Moje Stowarzyszenie nie ma charakteru politycznego, nie jest przybudówką żadnej partii politycznej, jest think tankiem ludzi, którzy mnie wspierali, kiedy byłem ministrem rolnictwa. To są propaństwowcy, ludzie, do których mam zaufanie i którzy nie o własnej karierze myślą. Chcemy przygotować pewien zdroworozsądkowy, logiczny program, jak ratować polskie rolnictwo, jak sprawić, żeby ono w kolejnych latach, dekadach, pokoleniach było silnym elementem gospodarki. Jego tezą podstawową to jest to, że rolnictwo jest potrzebne, bo daje bezpieczeństwo żywnościowe w takim podstawowym wymiarze – jest elementem suwerenności państwa. Nie masz własnej żywności, to zależysz od tego, który ci ją ewentualnie sprzeda. Musisz zgodzić się na jego warunki, często bardzo trudne i złe. Niepodległość zależy od własnej żywności – tłumaczył minister dodając, że kolejny krok to rzetelna analiza, jak państwo może stabilizować rynek.

Przyznał, że jego zespół opracowuje m.in. zasady większego udziału firm państwowych w rynku (takich jak np. KGS), aby móc w razie potrzeby lepiej reagować. Kolejnymi modułami są kwestia minimalnych cen płaconych producentowi rolnemu, sprawniejsza administracja, racjonalne gospodarowanie wodą, lepiej działający system inspekcji weterynaryjnej, bezpieczeństwa produkcji zwierzęcej oraz zdrowie zwierząt, przesunięcie części niewykorzystanych surowców rolniczych na cele nieżywnościowe, aby utrzymać produktywność gospodarstwa i dochody rolników.

- Powinniśmy w Polsce utrzymać produkcję buraków cukrowych, nawet nie ze względu na cukier, a ze względu na strukturę zmianowania, czyli płodozmianu na konkretnym polu. Oczywiście - jak utrzymać buraki, jeżeli jest moda na to, żeby od cukru odejść, bo to jest biała śmierć? Można. Jest tworzywo, nazywa się polimer kwasu mlekowego PLA, który się robi z soku gęstego, buraczanego, nawet nie potrzeba fazy krystalicznej, która energii wymaga i ma Pani plastyczne tworzywo, coś w rodzaju plastiku, z którego może Pani robić talerzyki, rurki, kubeczki itd., które w odpowiednich warunkach rozłożą się do wody i dwutlenku węgla. Świat oszalał na punkcie produktów biodegradowalnych, a to jest produkt biodegradowalny. To może w tym kierunku powinniśmy iść i część cukrowni powinna tym się zajmować, a nie sprzedażą cukru poniżej kosztów wytwarzania, jak to ma miejsce w tej chwili, bo z naszych głównych rynków eksportowych, którymi była Europa Zachodnia, głównie Europa Południowa, zostaliśmy wytknięci przez cukier ukraiński. Szukanie tych nowych biotechnologicznych rozwiązań, nad czym też pracujemy, to jest może szansa w ogóle dla utrzymania rolnictwa – tłumaczył Jan Krzysztof Ardanowski dodając, że tu z pomocą musi wkroczyć jednak mądre i świadome państwo.

Kiedy ujrzymy konkretne propozycje tego programu? – dopytujemy.

- W swoim czasie – stwierdził były minister rolnictwa dodając, że chce go przedstawić w dopracowanej formie, by wszyscy w Polsce decydenci polityczni od lewa do prawa powiedzieli tak, to jest logiczne, bo to stabilizuje polską wieś, daje jej nadzieję na lata, zapewnia dochody i sprawia, że możemy czuć się bezpiecznie.

Agnieszka Kozłowska

Agnieszka Kozlowska<br/>a.kozlowska@agrohorti.plAgnieszka Kozlowska
[email protected]
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. październik 2026 19:02