StoryEditor

Pomoc klęskowa rusza, ale tysiąc protokołów nadal czeka na akceptację

Rolnicy z Warmii i Mazur alarmują, że część gospodarstw wciąż czeka na zatwierdzenie protokołów potrzebnych do ubiegania się o pomoc po stratach pogodowych. Według Damiana Murawca około tysiąca dokumentów nie zostało jeszcze zaakceptowanych, choć 22 października ma ruszyć kolejny nabór wniosków. Na spotkaniu w Byszwałdzie padły też pytania o terminy, opłacalność produkcji i zasady nowych ubezpieczeń.

15.10.2026., 11:00h

Niskie ceny i koszty produkcji wypierają hodowlę

Jak mówi jeden z organizatorów Damian Murawiec spotkanie rolników w Byszwałdzie (woj. warmińsko-mazurskie) nie było przypadkowe, ponieważ byli na nim obecni producenci rolni z powiatów lubawskiego i nowomiejskiego, które są zagłębiem trzody chlewnej i drobiarstwa. Z relacji organizatora wynika, że niestety, ale wielu rolników rezygnuje z produkcji zwierzęcej z uwagi na brak opłacalności i choroby. 

– Rolnicy mówią przede wszystkim o braku skutecznej walki z ASF, niskich cenach skupu i długotrwałym okresie dekoniunktury. Sytuacja zmusza ich do likwidowania hodowli. Podczas spotkania padło wiele mocnych słów, szczególnie pod adresem parlamentarzystów – przyznaje Murawiec. 

Pomoc do paliwa i nawozów nie przekonuje rolników

Podczas rozmowy został poruszony temat zapowiadanej pomocy nawozowej i paliwowej, która jest krytycznie oceniana przez rolników. Ich zdaniem, proponowane wsparcie może służyć bardziej celom wizerunkowym niż rzeczywistej poprawie sytuacji gospodarstw. 

– W odpowiedzi usłyszeliśmy przede wszystkim ogólniki. Pojawiła się informacja, że ministerstwo ma przyjrzeć się cenom referencyjnym, ale nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych gwarancji. Środków jest ograniczona ilość, dlatego trudno oczekiwać, że pomoc realnie rozwiąże problemy rolników – mówi rolnik.

Jak dodaje, poruszony został temat opłacalności produkcji i wysokich kosztów ponoszonych przez rolników, którzy mówili o absurdalnych cenach nawozów, paliwa oraz gazu wykorzystywanego do suszenia płodów rolnych. 

– Samo okazanie zrozumienia dla problemów gospodarstw nie wystarczy, jeśli nie idą za nim konkretne działania – dodaje.

Franszyza redukcyjna może obniżyć odszkodowania

Uczestnicy spotkania dużo uwagi poświęcili również zmianom w ubezpieczeniach upraw, a zwłaszcza tematowi, który jest teraz głośno komentowany, franszyzy redukcyjnej. Z relacji rolnika wynika, że na spotkaniu była obecna osoba na co dzień zajmująca się szacowaniem szkód i pomagająca rolnikom w tego rodzaju sprawach, która zwróciła uwagę na zagrożenia wynikające z nowych rozwiązań. 

– Niepokojące jest to, że nawet parlamentarzyści zajmujący się rolnictwem nie zawsze rozumieją, na czym polega problem. Tymczasem sposób naliczania franszyzy może sprawić, że rolnik nie otrzyma odszkodowania wcale albo będzie ono symboliczne – mówi.

Jak tłumaczy Murawie, nawet jeśli  franszyza wynosiłaby 10 czy 15 proc., istotne jest to, od jakiej wartości będzie liczona i jak zostanie uwzględniona przy wyliczaniu szkody.

– Przedstawiliśmy przykład takiej kalkulacji, który pokazuje, jak niskie mogą być wypłaty. Warto podkreślić, że jeżeli zasady zostaną zapisane w ogólnych warunkach ubezpieczenia i umowie, ubezpieczyciel będzie je stosował przy wyliczaniu odszkodowania – twierdzi.

Poniżej grafika obrazująca przykład:

image
Plakty OOPR
FOTO: Oopr

Tysiąc protokołów bez akceptacji. Co zgłaszają rolnicy?

Kolejnym tematem, który wstrząsnął spotkaniem, były protokoły klęskowe. Z informacji, którymi dysponuje Murawiec, wynika bowiem, że w woj. warmińsko-mazurskim na ok. 3,1 tys. protokołów aż 1 tys. nadal nie zostało zaakceptowanych przez wojewodę. 

– Podczas dyskusji omówiony został temat protokołów klęskowych, ponieważ urząd wojewódzki naciska na komisje szacujące szkody, by te zaniżyły poziom oszacowanych strat. W urzędzie wojewódzkim wciąż pozostają niepodpisane przez wojewodę protokoły rolników kwalifikujących się do pomocy. Tymczasem już 22 października br. wystartuje kolejny nabór dla rolników, którzy ponieśli straty z powodu niekorzystnych warunków pogodowych. Rolnicy zauważyli również, że w rozporządzeniu pominięto jedną z klęsk, którą są złe skutki przezimowania – komentuje. 

Jak dodaje, jest to problem, który powtarza się kolejny rok.

– Rolnicy oczekują sprawnego działania zarówno komisji, jak i urzędu wojewódzkiego, ponieważ opóźnienia utrudniają im uzyskanie pomocy – dodaje. 

Odszkodowania za szkody od ptaków. Rolnicy czekają na szczegóły

Z relacji Murawca wynika, że podczas spotkania poseł Zbigniew Ziejewski przedstawił ustawę dotyczącą odszkodowań za szkody powodowane przez dzikie ptaki jako sukces. Jednak rolnicy zwrócili mu uwagę, że samo przyjęcie przepisów nie oznacza jeszcze, że rolnicy rzeczywiście otrzymają sprawiedliwe rekompensaty.

– Trzeba poczekać na zakończenie procesu legislacyjnego, wejście przepisów w życie i praktyczne funkcjonowanie systemu. Dopiero gdy zobaczymy, jakie będą stawki i jak będzie przebiegała wypłata odszkodowań, będzie można ocenić, czy nowe rozwiązanie rzeczywiście pomoże gospodarstwom – komentuje. 

Jak dodaje, podczas dyskusji pojawił się też argument, że liczebność niektórych gatunków ptaków, w tym żurawi, może szybko rosnąć. W takiej sytuacji budżet przewidziany na rekompensaty może z czasem okazać się niewystarczający.

Rolnicy oczekują konkretnych odpowiedzi, nie deklaracji

Na spotkaniu była obecna około setka rolników, czego nie można było powiedzieć o zaproszonych parlamentarzystach z woj. warmińsko-mazurskiego, posłach, senatorach i europosłach. Z informacji przekazanych przez Murawca wynika, że na spotkaniu pojawiło się dwóch posłów i jeden senator oraz wicewojewoda. 

– Zabrakło natomiast odpowiedzi od większości zaproszonych parlamentarzystów. Tylko jeden poseł poinformował, że nie może przyjechać z powodu kolizji terminów, natomiast pozostali nie odpowiedzieli na zaproszenie – nie kryje rozczarowania, choć przyznaje, że to nie pierwszy raz, kiedy rolnicy odbijają się od ściany, prosząc przedstawicieli okręgów o rozmowę na temat lokalnych problemów. Jak dodaje, rolnicy chcieliby po prostu wiedzieć, że ktoś nie będzie uczestniczył w rozmowach, a nie mieć złudną nadzieję. 

Na spotkanie przyjechali przedstawiciele ARiMR, KOWR i ODR

Zdecydowanie lepszą frekwencję odnotowano w przypadku przedstawicieli instytucji około rolniczych. Jak informuje Murawiec, obecni byli m.in. dyrektorzy ARiMR, KOWR i ODR z terenu woj. warmińsko-mazurskiego, a także przedstawiciele zarządu Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej: wiceprezes Marek Kuźniewski i członek zarządu Jerzy Salitra.

– Pozytywnie oceniliśmy również postawę wójta gminy Lubawa, który udostępnił halę sportową w Byszwałdzie i wspierał organizację spotkania. W trakcie dyskusji wykazywał również zrozumienie dla problemów rolników, a takich przedstawicieli samorządów lokalnych powinno być więcej – komentuje. 

Kolejny nabór pomocy klęskowej rusza 22 października

Murawiec przyznaje, że rolnic w kuluarach rozmawiali także z dyrektorem ARiMR w Olsztynie. Zgłaszali m.in. problemy związane z pomocą nawozowo-paliwową i nakładaniem się terminów naborów. Jak zauważa, nabór na pomoc nawozowo-paliwową trwa, a jednocześnie rusza przyjmowanie wniosków o pomoc klęskową.

– To duże obciążenie zarówno dla doradców rolniczych, jak i pracowników biur powiatowych ARiMR. Wielu rolników korzysta z pomocy doradców przy wypełnianiu dokumentów, dlatego jednoczesna obsługa kilku naborów może utrudnić terminowe i prawidłowe składanie wniosków – tłumaczy.

Jak przyznaje, rolnicy zwrócili uwagę na potrzebę rozważenia przesunięcia lub wydłużenia terminów, tak aby rolnicy i osoby pomagające im w przygotowaniu dokumentacji mogły spokojnie dopełnić wszystkich formalności.

Rolnicy chcą inwestować, ale blokują ich przepisy i koszty

Rozmowa dotyczyła również możliwości rozwoju produkcji zwierzęcej i problemów planistycznych, które utrudniają budowę nowych budynków inwentarskich.

– Będziemy kontynuować takie spotkania. Parlamentarzyści zostali wybrani z konkretnych okręgów i powinni zabiegać o rozwiązanie problemów mieszkańców oraz rolników, których reprezentują, dlatego zależy nam na tym, aby najpilniejsze sprawy wsi były traktowane priorytetowo, a za deklaracjami i słowami zrozumienia szły konkretne decyzje – dodaje. 

Pszenica jak 20 lat temu, koszty produkcji dużo wyższe

O wrażenia ze spotkania zapytaliśmy również wiceprezesa Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej Marka Kuźniewskiego, który przyznał, że jako przedstawiciel samorządu rolniczego zwracał uwagę przede wszystkim na ekonomię. Jak mówi, rolnicy potrafią produkować, wdrażać nowe technologie i rozwijać gospodarstwa, ale to wszystko kosztuje, a bez opłacalności produkcji nawet najlepsze rozwiązania nie wystarczą.

– Wytłumaczyłem to na przykładzie cen pszenicy i wzrostu kosztów pracy. Około 20 lat temu płaca minimalna wynosiła 845 zł, a dziś jest wielokrotnie wyższa. Tymczasem rolnicy również mierzą się z rosnącymi kosztami produkcji. Takie porównania pokazują skalę zmian i pozwalają rozmawiać o konkretnych liczbach, a nie samych deklaracjach – komentuje. 

Rolnicy pytają: dlaczego wolny rynek nie dotyczy paliwa?

Jak przyznaje Kuźniewski, zwracał uwagę na sprzeczności w podejściu do wolnego rynku. Kiedy rolnicy mówią o potrzebie zagwarantowania opłacalnych cen skupu swoich produktów, słyszą, że nie można ingerować w rynek. Jednocześnie państwo wpływa na ceny paliw, ustalając ich maksymalny poziom.

– Jeśli chodzi o nas, rolników, słyszymy, że nie możemy mieć cen minimalnych, bo mamy wolny rynek. Ale w przypadku paliwa to już jakoś nie działa. Zapytałem podczas spotkania, czy w takim razie mamy wolny rynek, czy nie – mówi wiceprezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.

Jak dodaje, na takie pytania trudno było uzyskać konkretne odpowiedzi, a jego zdaniem rolnicy potrzebują jasnych wyjaśnień, a nie jedynie deklaracji zrozumienia dla ich sytuacji.

Biurokracja zabiera czas rolnikom i doradcom

Kuźniewski zwraca również uwagę na narastającą biurokrację, która jego zdaniem coraz bardziej utrudnia prowadzenie gospodarstw. Kolejne przepisy i obowiązki administracyjne pochłaniają czas zarówno rolników, jak i urzędników oraz doradców.

Jako przykład podaje procedurę ubiegania się o dopłaty do paliwa. Rolnik musi zgromadzić faktury i dokumenty, a następnie przekazać je do dalszej obsługi. Jeśli ma 20 faktur, doradca musi każdą z nich osobno zeskanować i wprowadzić do systemu.

– Wystarczyłoby przekazać odpowiednie środki gminom i uprościć rozliczanie paliwa kupionego przez rolników w danym okresie. Zamiast angażować setki tysięcy ludzi w niepotrzebną pracę, można byłoby stworzyć prostszy system. Jako samorząd rolniczy zwracaliśmy na to uwagę i protestowaliśmy – mówi Kuźniewski.

Ceny referencyjne nawozów mogą nie odzwierciedlać zakupów

Wiceprezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej krytycznie odnosi się także do zasad zapowiadanej pomocy nawozowej. Problemem są m.in. ceny referencyjne, które w niektórych przypadkach mogą być wyższe od cen, po których rolnicy faktycznie kupili nawozy.

– Rolnicy sami się z tego śmieją, bo wychodzi na to, że będą musieli dopłacić do nawozu, który kupili taniej niż wynosi cena referencyjna – zauważa.

Rolnicy chcą mniej ograniczeń i prostszych zasad

Podczas spotkania Kuźniewski poruszył również kwestie ochrony środowiska i zarządzania populacjami dzikich zwierząt. Zwracał uwagę na potrzebę podjęcia konkretnych decyzji dotyczących wilków oraz dzików, które coraz częściej pojawiają się również na terenach miejskich.

W jego ocenie nie można odkładać tych problemów na później. Potrzebne są działania i odpowiedzialne podejście do zarządzania populacjami zwierząt, z uwzględnieniem zarówno ochrony przyrody, jak i bezpieczeństwa ludzi oraz interesów rolników.

Krytycznie odniósł się również do proponowanych zmian w prawie łowieckim. Obawia się, że nowe ograniczenia mogą utrudnić rolnikom ochronę upraw przed szkodami powodowanymi przez dziką zwierzynę.

– Rolnik kocha ziemię, dba o nią, nie chce jej niszczyć. Tak samo kocha zwierzęta, opiekuje się nimi i je pielęgnuje. Oczywiście zdarzają się patologie, jak wszędzie, i trzeba je karać. Nie można jednak podejrzewać wszystkich i nakładać na nich kolejnych ograniczeń. To do niczego nie prowadzi – podkreśla.

Jak dodaje, rolnictwo potrzebuje przede wszystkim stabilnych warunków ekonomicznych, uproszczenia przepisów i większej swobody prowadzenia działalności. Bez tego trudno oczekiwać, że gospodarstwa będą się rozwijać, nawet jeśli rolnicy są gotowi inwestować i wdrażać nowe technologie.

Kolejne spotkanie rolników zaplanowano na 15 października

Spotkanie w Byszwałdzie nie będzie ostatnią okazją do przedstawienia problemów warmińsko-mazurskiej wsi. Rolnicy zapowiadają dalsze rozmowy z parlamentarzystami i oczekują, że zgłaszane przez nich postulaty przełożą się na konkretne działania.

Już 15 października br. rolnicy spotkają się z wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Małgorzatą Gromadzką w Nowakowie (gm. Elbląg). Tym razem dyskusja będzie dotyczyć sytuacji na rynkach rolnych, problemów gospodarstw rolnych na Żuławach i ich wsparcia, a także problemów z biurokracją i przepisami oraz wilkami, bobrami i dziką zwierzyną. 

image
Plakty OOPR
FOTO: Oopr

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. październik 2026 11:02