StoryEditor

Nowe nasiona odporne na suszę i choroby. Rolnicy mogą jednak zapłacić więcej

Nowe techniki genomowe mają pomóc w hodowli odmian odporniejszych na suszę i choroby, a w konsekwencji ograniczyć stosowanie środków ochrony roślin. Europoseł Waldemar Buda ostrzega jednak, że zmiany mogą oznaczać wyższe koszty produkcji i większą zależność polskich rolników od dużych firm nasiennych. Kluczowe znaczenie ma fakt, że w Polsce wielu gospodarzy nadal korzysta z własnego materiału siewnego.

Agnieszka Kozlowska
[email protected]
17.10.2026., 20:00h

Odporność na suszę i choroby. Co mogą zyskać rolnicy?

NGT ro rewolucja na rynku nasiennym – unijne regulacje dotyczące NGT, które mają ułatwić wprowadzanie na rynek m.in. roślin odpornych na suszę i choroby, będą stosowane od lipca 2028 roku. Jest jednak jedno „ale”: - Nowe techniki genomowe mogą zwiększyć wydatki polskich rolników na nasiona i ich zależność od dużych producentów materiału siewnego – ocenia europoseł Waldemar Buda w rozmowie z Newseria. Jego zdaniem skutki nowych przepisów mogą być jednak w Polsce większe niż w państwach, w których rolnicy częściej korzystają z kupowanych nasion.

Nowe przepisy dotyczące roślin uzyskanych za pomocą nowych technik genomowych dzielą rośliny NGT na dwie kategorie. NGT1 obejmuje rośliny ze zmianami genetycznymi, które mogłyby powstać także naturalnie lub w wyniku tradycyjnej uprawy. Po przejściu procedury weryfikacyjnej będą one traktowane podobnie jak rośliny konwencjonalne. Rośliny NGT2, w których zmiany są bardziej złożone, będą wymagały oceny ryzyka i zezwolenia. Rozporządzenie weszło w życie 16 lipca, a większość jego przepisów będzie stosowana od 17 lipca 2028 roku.

– Między nowymi technikami genomowymi a GMO, które było do tej pory, widzimy różnicę. W przypadku nowych technik genomowych, tych „jedynek” [NGT1 – red.], jest to modyfikacja w zakresie danego gatunku rośliny. To pokazuje, że jest to mniej inwazyjne. Można na przykład wycinać elementy, które powodują podatność na choroby czy mniejszą odporność na suszę – mówi agencji Newseria Biznes Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS.

W Polsce większość nasion zbóż pochodzi z własnych zasobów. Czeka nad uzależnienie od korporacji?

Jednym z celów nowych regulacji jest ułatwienie hodowli odmian lepiej przystosowanych do zmieniających się warunków klimatycznych oraz odpornych na choroby i szkodniki. Analizy Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej wskazują, że w przypadku odpornych na zarazę odmian ziemniaka wykorzystanie fungicydów mogłoby spaść o 50–80 proc. W przypadku jabłoni odpornych na parcha potencjalny spadek mógłby wynieść od 12 do 58 proc., w zależności od regionu. W przypadku nowych odmian znaczenie ma również to, z jakich nasion będą korzystać rolnicy.

– W Polsce, gdzie 60–70 proc. nasion wykorzystywanych do siewu pochodzi z własnej produkcji rolników, masowe wprowadzenie technik genomowych do rolnictwa spowoduje, że uzależnimy rolników od zakupu nasion od dużych korporacji. Producenci takich nasion w ramach nowych technik genomowych to będą giganci – zaledwie pięć lub sześć korporacji, od amerykańskich po europejskie. We Francji, gdzie już dzisiaj większość kupuje nasiona do siewu, wielkiej różnicy nie będzie, natomiast dla polskiego rolnika to będzie wprost zmiana technologii produkcji – ocenia europoseł.

Według danych IHAR-PIB w 2025 roku kwalifikowany materiał siewny stanowił 20,1 proc. nasion zbóż zużytych do siewu w Polsce. Po uwzględnieniu mieszanek jego udział wynosił 19,4 proc. W sezonie 2024/25 materiał siewny wyprodukowany w kraju stanowił 86 proc. kwalifikowanego materiału siewnego oferowanego do sprzedaży. Nowe przepisy nie wprowadzają obowiązku stosowania nasion NGT.

– Te zabezpieczenia mimo wszystko nie wyłączają zmiany podejścia rolników, to znaczy kupowania zamiast korzystania z własnych nasion do produkcji zbóż. To powoduje, że koszty produkcji byłyby wyższe. Dzisiaj, jak widzimy, ceny skupu pszenicy są na poziomie 760 zł, i mówimy jeszcze: zapłać za nasiona. To powoduje, że z punktu widzenia produkcji rolnej w Polsce to się całkowicie nie opłaca – przekonuje Waldemar Buda.

Rynek nasion wart 7 mld euro. Kto skorzysta na NGT?

Unia Europejska jest drugim największym rynkiem nasion na świecie, którego wartość Komisja Europejska szacowała w 2024 roku na ok. 7 mld euro. Jedną z kwestii związanych z rozwojem NGT jest wpływ patentów na dostęp do materiału siewnego i konkurencję na tym rynku. Nowe przepisy przewidują, że informacje o patentach dotyczących roślin NGT1 mają trafiać do publicznej bazy danych, a Komisja Europejska ma ocenić ich wpływ m.in. na dostęp rolników do nasion i konkurencję w sektorze hodowlanym.

–  Na pewno na tych rozwiązaniach skorzystają duże korporacje, które będą produkować nasiona modyfikowane genetycznie w sposób mniej inwazyjny. Nie zrobi tego mały producent, ktoś mający małą hodowlę, tylko zrobi to gigantyczne przedsiębiorstwo – podkreśla europoseł.

Oznakowane będą nasiona i materiał rozmnożeniowy NGT1, ale już nie produkty z nich wytworzone, w tym żywność. Informacje o odmianach NGT1 mają być dostępne również w publicznej bazie danych. W przypadku NGT2 zostaną utrzymane wymogi dotyczące identyfikowalności i oznakowania.

– Im więcej wiedzy jesteśmy w stanie przekazywać konsumentom, tym lepiej. Pewna grupa ludzi nie będzie takich produktów chciała i ona powinna mieć wybór. Obywatel w demokracji ma prawo wyboru, czyli powinien wiedzieć. Przekonujmy go do tego, żeby wybierał te produkty, ale niech ma wybór i sam podejmie decyzję. Wszelka dodatkowa informacja na produkcie jest korzystna z punktu widzenia konsumenta – mówi Waldemar Buda.

NGT nie są jednak jeszcze powszechnie znane konsumentom. Z badania przeprowadzonego w 2024 roku w ramach finansowanego przez UE projektu GeneBEcon wśród 5 tys. konsumentów w Niemczech, Francji, Danii, Słowacji i Wielkiej Brytanii wynika, że w zależności od kraju od 45,7 do 59,9 proc. badanych deklarowało, że słyszało o NGT. Gotowość do zakupu żywności wytworzonej z wykorzystaniem tych technik deklarowało od 26,1 do 43,6 proc. respondentów.

NGT a rolnictwo ekologiczne. Czy to szansa na przewagę?

Przyjęte przepisy wykluczają stosowanie roślin NGT1 i NGT2 w produkcji ekologicznej. Przypadkowa lub technicznie nieunikniona obecność roślin NGT1 w uprawach ekologicznych nie będzie jednak oznaczała naruszenia unijnych przepisów dotyczących produkcji ekologicznej.

– U nas większość produktów mimo wszystko będzie bez technik genomowych, nawet tych nowych, w związku z czym mogłyby się wyróżnić. Rolnik mógłby powiedzieć, że ma naturalny produkt, niemodyfikowany w żaden sposób, wytworzony od początku do końca w ramach własnej produkcji. To byłby pewien element przewagi produkcji ekologicznej, zdrowej i bez żadnych kontrowersji. My byśmy na tym z pewnością skorzystali – zapowiada europoseł PiS.

 

Opr. A.Kozłowska na podst. Newseria

Agnieszka Kozlowska<br/>a.kozlowska@agrohorti.plAgnieszka Kozlowska
[email protected]
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
17. październik 2026 20:02