StoryEditor

Kara więzienia w zawieszeniu: prawomocny wyrok za odór z chlewni. Czy czeka nas wysyp podobnych spraw?

Sąd Okręgowy w Opolu utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Nysie, który skazał sześcioro hodowców trzody chlewnej za emisję odoru gnojowicy na kary więzienia w zawieszeniu. Czy czeka nas teraz wysyp podobnych spraw?

25.09.2026., 14:00h

Rodzina hodowców skazana za zanieczyszczenie środowiska

Ta sprawa odbiła się wielkim echem w środowisku rolniczym. W lutym tego roku informowaliśmy o wyroku, który zapadł przed Sądem Rejonowym w Nysie w procesie przeciwko sześciorgu hodowców trzody chlewnej. To członkowie rolniczej rodziny Bulików, która od lat zajmuje się hodowlą trzody chlewnej.

Rodzina mieszka w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim, natomiast hodowlę prowadzi w Domaszkowicach, w powiecie nyskim, w obiektach po dawnej rolniczej spółdzielni produkcyjnej. To intensywna produkcja w cyklu otwartym i systemie bezściółkowym. Formalnie działalność jest podzielona na sześć odrębnych chlewni, współpracujących jako niewielka grupa producencka. Łącznie w budynkach może jednocześnie przebywać około 8 tys. świń.

Od dawna mieszkańcy Domaszkowic i sąsiednich Kubic skarżyli się na odór gnojowicy napływający znad chlewni oraz z okolicznych pól, na które wywożona była gnojowica. Fermę w Domaszkowicach kontrolowało wiele instytucji, ale protesty mieszkańców nie ustawały. W sprawie wszczęto postępowanie karne, którego efektem był akt oskarżenia sporządzony przez Prokuraturę Rejonową w Nysie.

Rodzinę Bulików oskarżono o zanieczyszczenie powietrza w związku z prowadzoną w Domaszkowicach hodowlą trzody chlewnej. Według prokuratury od lipca 2020 r. do 19 lipca 2023 r. z pól nawożonych gnojowicą, pomieszczeń inwentarskich oraz miejsc gromadzenia odpadów emitowane były odory, m.in. amoniak i siarkowodór. Mogły one negatywnie wpływać na samopoczucie i zdrowie mieszkańców oraz powodować znaczne obniżenie jakości powietrza.

Hodowcom zarzucono popełnienie przestępstwa z art. 182 § 1 Kodeksu karnego. W styczniu 2026 r. Sąd Rejonowy w Nysie uznał wszystkich sześcioro oskarżonych członków rodziny Bulików za winnych.

Sąd rozszerzył opis czynu

Co istotne, Sąd Rejonowy w Nysie w wyroku rozszerzył opis czynu w stosunku do zarzutów zawartych w akcie oskarżenia. Prokuratura zarzucała hodowcom zanieczyszczenie powietrza, natomiast sąd uznał, że poprzez odprowadzanie do gruntu gnojowicy, która przedostawała się do wód, zanieczyszczano także wodę i powierzchnię ziemi.

Każdego z oskarżonych sąd skazał na 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na rok. Ponadto każdy z oskarżonych miał zapłacić 10 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz pokryć koszty sądowe. Sąd nakazał również podanie wyroku do publicznej wiadomości.

Zdaniem sądu problemem nie była sama hodowla świń ani typowe dla niej zapachy, lecz sposób zagospodarowania ogromnych ilości gnojowicy. Sąd ustalił, że była ona wylewana w nadmiernych ilościach, również poza dozwolonym terminem, podczas deszczu i na zamarzniętą ziemię, a także do rowów, lasu, na drogi i do kanalizacji burzowej.

W efekcie miało dochodzić do zanieczyszczenia ziemi, wód powierzchniowych i powietrza oraz powstania zagrożenia dla zdrowia mieszkańców. Sąd uznał przy tym, że hodowcy mieli świadomość naruszania przepisów.

W uzasadnieniu wyroku sąd przywołał wcześniejsze sprawy karne i wykroczeniowe związane z prowadzeniem gospodarstwa, w tym wyrok z 2019 r. dotyczący wycieku gnojowicy do kanalizacji deszczowej, a następnie do Domaszkowickiego Potoku.

Sąd wskazywał też na przypadki wylewania gnojowicy poza dopuszczalnymi terminami, do rowów, lasu czy na drogi, a także na problemy z udokumentowaniem sposobu jej zagospodarowania. Jednocześnie podczas wizji lokalnej w 2022 r. urzędnik starostwa oszacował, że na jednym z pól zastosowano równowartość 653,18 kg azotu na hektar przy limicie wynoszącym 170 kg.

Obrona kwestionowała ustalenia sądu

Tych wyliczeń urzędnika nigdy nie zweryfikowano ani nie potwierdzono. Nigdy też nie przeprowadzono badań olfaktometrycznych, które obiektywnie określiłyby skalę uciążliwości zapachowej. Sami Bulikowie zapewniali, że działają zgodnie z przepisami i podejmują działania ograniczające odór.

Wyrok skazujący zbulwersował niemal całe środowisko rolnicze. Wpisywał się bowiem w szersze zjawisko obserwowane w Polsce od dłuższego czasu, czyli coraz liczniejsze protesty osób, które z miast przeprowadziły się na wieś i którym przeszkadzają zapachy czy hałasy nieodłącznie związane z działalnością rolniczą.

W marcu pojechaliśmy do Domaszkowic, by z bliska przyjrzeć się tej sprawie i sprawdzić, czy również ona wpisuje się w ten trend. Sprawa okazała się jednak bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Potwierdziło się, że konflikt między Bulikami a częścią mieszkańców trwa od wielu lat i dotyczy nie tylko odoru, lecz także sposobu funkcjonowania fermy i gospodarowania gnojowicą.

Hodowcy od początku nie zgadzali się z wyrokiem i złożyli apelacje. Przekonywali, że sąd błędnie potraktował prowadzone przez członków rodziny gospodarstwa jako jedną fermę, podczas gdy – jak argumentowali – były to odrębne, legalnie funkcjonujące gospodarstwa. Miały to potwierdzać wcześniejsze kontrole i decyzje organów ochrony środowiska.

Zarzucali sądowi również, że nie ustalił indywidualnej odpowiedzialności każdego z oskarżonych i nie wykazał, kto konkretnie, kiedy i gdzie miał wylewać gnojowicę w sposób powodujący zanieczyszczenie środowiska.

Podnosili, że brakowało dowodów na wylewanie jej do rowów, lasów, na drogi czy do kanalizacji burzowej, a także specjalistycznych badań potwierdzających zanieczyszczenie powietrza oraz związek między działalnością hodowców a dolegliwościami zgłaszanymi przez mieszkańców.

Obrona zakwestionowała również ustalenia dotyczące terminów i sposobu nawożenia pól oraz zarzuciła sądowi, że dopiero w wyroku rozszerzył opis czynu o zanieczyszczenie wód i powierzchni ziemi, ograniczając oskarżonym możliwość obrony.

W apelacjach domagano się uniewinnienia, a ewentualnie uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy.

Sąd Okręgowy utrzymał wyrok

Sąd Okręgowy w Opolu wydał już wyrok w sprawie odwoławczej, choć nie został on jeszcze opublikowany na portalu sądowym. Utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, skazujący hodowców na kary więzienia w zawieszeniu. Cofnął jednak nakaz podania treści wyroku do wiadomości na łamach lokalnej prasy. Wyrok jest prawomocny.

Rajmund Bulik, głowa rodziny, nie kryje rozczarowania i zapowiada dalszą walkę.

– Myśmy byli przekonani, że nas uniewinnią, bo my mamy dokumenty, że tam nie ma zagrożeń. No ale to się nic nie liczy – mówi hodowca.

Jak przekazał, rodzina zamierza złożyć kasację. Podkreśla przy tym, że w innych postępowaniach dotyczących funkcjonowania chlewni Bulikowie uzyskiwali korzystne rozstrzygnięcia, a obecnie wraz z prawnikami analizują dalsze kroki.

Co dalej z odorem w Domaszkowicach?

O to, jak obecnie wygląda sprawa odoru w Domaszkowicach, pytaliśmy telefonicznie sołtys Edytę Wąs. Jak mówi, sytuacja we wsi nieco się uspokoiła. Odór nie jest już tak intensywny jak wcześniej, jednak hodowla nadal funkcjonuje, a gnojowica jest wywożona na pola.

Mieszkańcy ponownie zwracali się w tej sprawie do WIOŚ, ale – jak relacjonuje sołtys – otrzymali jedynie informację, że procedura trwa. Jej zdaniem ograniczenie uciążliwości wynika z obawy hodowców przed konsekwencjami wyroku.

Arkadiusz Jakubowski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Arkadiusz Jakubowski
Autor Artykułu:Arkadiusz Jakubowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. wrzesień 2026 15:01