StoryEditor

Rolnicy stracili dojazd do pól! 212 podpisów za przywróceniem przejazdu.

Mieszkańcy Jerzmanic-Zdroju domagają się przywrócenia przejazdu kolejowego zlikwidowanego podczas modernizacji linii do Legnicy. Pod petycją podpisały się 212 osoby, a rolnicy przekonują, że stracili jedyny dogodny dojazd do części swoich pól. PKP PLK tłumaczą decyzję stanem drogi, ale w sprawie pojawiają się także pytania o prawidłowość procedury.

25.09.2026., 16:00h

Rolnicy odcięci od pól. Żądają przywrócenia przejazdu kolejowego

Ponad 200 osób podpisało petycję o przywrócenie przejazdu kolejowego w Jerzmanicach-Zdroju, który PKP PLK zlikwidowały przy okazji modernizacji linii kolejowej do Legnicy. Tym samym miejscowym rolnikom zamknięto jedyny sensowny dojazd do uprawianych pól. Mieszkańcy, w razie nieuwzględnienia ich żądań, zapowiadają pikietę.

O sprawie pisaliśmy obszernie w tegorocznym czerwcowym numerze „Top Agrar”. Pisaliśmy o znikających z kolejowej mapy Polski przejazdach, szczególnie tych kategorii D. To przejazdy niestrzeżone, bez rogatek i sygnalizacji świetlnej, oznakowane znakami drogowymi i krzyżem św. Andrzeja. Kierowca przed wjazdem na tory musi sam upewnić się, czy może je bezpiecznie przekroczyć. Takie przejazdy zazwyczaj zlokalizowane są na mało ruchliwych liniach kolejowych, gdzieś na bocznych drogach, często na drogach dojazdowych do pól. W ciągu 10 lat ich liczba spadła o ponad 2300 sztuk. Jakie praktyczne kłopoty może sprawiać zamknięcie takiego przejazdu rolnikom, pokazuje właśnie historia z Jerzmanic-Zdroju, którą opisaliśmy.

image
FOTO: Arkadiusz Jakubowski

Zlikwidowany przejazd był jedynym dojazdem do pól

Spór o przejazd w Jerzmanicach-Zdroju rozpoczął się w związku z rewitalizacją nieczynnej od lat linii kolejowej z i do Legnicy. Podczas przygotowania inwestycji PKP PLK zdecydowały o likwidacji przejazdu kategorii D (określanego jako „przejazd w 23,475 km linii”), z którego od dziesięcioleci miejscowi rolnicy korzystali, aby dojeżdżać do swoich pól. Jednym z nich jest Wiesław Skop. Przekonuje, że dla części gruntów jest to jedyny możliwy dojazd maszynami rolniczymi. Gdy informował o tym PKP PLK, te zaproponowały wprawdzie odtworzenie tego przejazdu, ale w niższej kategorii – F. Szkopuł w tym, że w przypadku przejazdów kategorii F obowiązek ich utrzymania spoczywa na użytkownikach – w tym przypadku rolnikach. To oni muszą ponosić związane z tym comiesięczne koszty i, co ważniejsze, ponosić odpowiedzialność za bezpieczeństwo. Ani Wiesław Skop, ani inni rolnicy nie zamierzali się z tym godzić. Rolnicy interweniowali m.in. w samorządach, izbach rolniczych, u parlamentarzystów oraz w Ministerstwie Infrastruktury. Bez efektu.

Wątpliwości dotyczące formalności przy likwidacji

Pikanterii tej konkretnej sprawie dodaje fakt, który odkryliśmy w trakcie zbierania informacji. Pojawiają się bowiem poważne wątpliwości, czy przy likwidacji tego przejazdu PKP PLK dochowały wszystkich wymogów formalnych. PKP PLK zwróciły się w sprawie jego likwidacji do Urzędu Miejskiego w Złotoryi. Problem w tym, że przejazd znajduje się poza granicami miasta – na terenie Gminy Wiejskiej Złotoryja, będącej osobną jednostką samorządową. Burmistrz Złotoryi zauważył, że nie jest właściwym adresatem w sprawie tego przejazdu i w odpowiedzi udzielonej kolei wyraził jedynie opinię na temat likwidacji, a nie zgodę na likwidację.

Tymczasem wójt Gminy Wiejskiej Złotoryja w ogóle nie otrzymał wniosku w sprawie likwidacji tego przejazdu. Tym samym żadnej zgody na to nie wyrażał. Mimo tego przejazd został zlikwidowany.

Kolej tłumaczy decyzję złym stanem drogi

Na PKP PLK to zamieszanie decyzyjne wrażenia nie zrobiło. W odpowiedzi na pismo Krajowej Rady Izb Rolniczych, która dopytywała między innymi o likwidację przejazdu w Jerzmanicach-Zdroju, PKP PLK tłumaczą, że przed rozpoczęciem rewitalizacji linii nr 284 prowadziły korespondencję z Urzędem Miejskim w Złotoryi także w sprawie przejazdu w km 23,475. Droga, w ciągu której znajdował się przejazd, miała status drogi publicznej, jednak – zdaniem kolei – nie spełniała obowiązujących wymogów technicznych. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim zbyt dużego nachylenia drogi oraz niewłaściwego kąta jej skrzyżowania z torami. Dodatkowo po opadach ziemia od strony południowej spływała na tor, co po modernizacji mogłoby prowadzić do niszczenia infrastruktury i stwarzać zagrożenie. PKP PLK twierdzą, że Urząd Miejski w Złotoryi pisemnie pozytywnie zaopiniował likwidację tego przejazdu. W odpowiedzi ani słowa jednak o tym, dlaczego w sprawie tego przejazdu PKP PLK nie zwróciły się do Gminy Wiejskiej Złotoryja.

image
FOTO: Arkadiusz Jakubowski

Rolnicy zebrali 212 podpisów pod petycją

Rolnicy nie dają za wygraną.

– Powołaliśmy społeczny komitet i zebraliśmy podpisy pod petycją w sprawie przywrócenia przejazdu. Podpisało ją 212 mieszkańców Jerzmanic-Zdroju oraz osób zainteresowanych jego przywróceniem. Petycję wysłaliśmy do PKP Polskich Linii Kolejowych – mówi Wiesław Skop.

W petycji komitet społeczny domaga się przywrócenia zlikwidowanego przejazdu w Jerzmanicach-Zdroju. Mieszkańcy podkreślają, że funkcjonował on od 1945 r., a jego likwidacja wydłużyła dojazdy i utrudniła dostęp do gruntów. Żądają od PKP PLK ujawnienia dokumentacji i podstaw decyzji oraz rozpoczęcia rozmów o przywróceniu przejazdu. Zapowiadają, że jeśli ich postulaty nadal będą ignorowane, mogą zorganizować protest w pobliżu prowadzonych robót kolejowych.

– Jesteśmy zdesperowani, nie mamy innego wyjścia – mówi W. Skop.

Mieszkańcy zapowiadają protest przy torach

Tym bardziej że państwowe urzędy, które prosili o pomoc, umywają ręce. Np. Ministerstwo Rolnictwa odpowiedziało, że nie ma kompetencji do ingerowania w decyzje dotyczące likwidacji przejazdu, ponieważ zarządcą infrastruktury jest PKP PLK. Podpisana pod odpowiedzią Lidia Kostańska, zastępca dyrektora Departamentu Nieruchomości i Infrastruktury Wsi MRiRW, przyznała, że inwestycje liniowe mogą prowadzić do fragmentowania gruntów i utrudniać funkcjonowanie gospodarstw. Podkreśliła, że instytucje realizujące takie inwestycje powinny uwzględniać potrzeby lokalnych społeczności, elastycznie podchodzić do skarg poszkodowanych rolników i szukać rozwiązań pozwalających zachować funkcjonalną spójność gospodarstw.

– Nic z tego dla nas nie wynika – mówi z żalem Skop. – Czekamy jeszcze na odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury, do którego również wysłaliśmy petycję. To właśnie ten resort sprawuje nadzór właścicielski nad PKP PLK.

Na petycję nie odpowiedziała dotąd także sama PKP PLK. Mieszkańcy zapowiadają, że jeśli ich postulaty nadal będą ignorowane, kolejnym krokiem może być protest w pobliżu prowadzonych robót kolejowych.

Arkadiusz Jakubowski

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Arkadiusz Jakubowski
Autor Artykułu:Arkadiusz Jakubowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. wrzesień 2026 16:02