Oznacza to, że przejściowa umowa handlowa pozostaje tymczasowo stosowana. Nie jest to jednak ostateczny wyrok w sprawie polskiej skargi. Główne postępowanie nadal trwa, a dla rolników najważniejsze będzie to, jak umowa wpłynie na konkurencję na unijnym rynku, szczególnie w sektorach wołowiny i drobiu.
TSUE nie zawiesił stosowania umowy
Polska 10 maja 2026 r. zaskarżyła decyzję Rady UE ze stycznia br. dotyczącą podpisania i tymczasowego stosowania przejściowej umowy handlowej między Unią Europejską a Mercosurem. Jednocześnie zwróciła się do TSUE o zastosowanie środka tymczasowego, który zawiesiłby wykonanie tej decyzji do czasu rozstrzygnięcia głównej sprawy.
Trybunał odrzucił ten wniosek. Nie oznacza to jednak, że rozstrzygnął całą sprawę na korzyść jednej ze stron. Postępowanie dotyczące zasadniczej skargi Polski nadal się toczy.
Polska kwestionuje decyzję Rady UE
Sprawa została zarejestrowana w TSUE jako C-460/26. Polska domaga się stwierdzenia nieważności decyzji Rady UE 2026/183.
W skardze Warszawa przedstawiła siedem zarzutów. Dotyczą one m.in. sposobu przyjęcia decyzji, podziału porozumienia UE–Mercosur na dwa instrumenty prawne, zasad tymczasowego stosowania umowy oraz udziału Parlamentu Europejskiego. Polska podnosi również kwestie związane z uzasadnieniem decyzji, zasadą ostrożności oraz tzw. klauzulami lustrzanymi, czyli wymaganiem porównywalnych warunków produkcji dla towarów importowanych do UE.
Żaden z tych zarzutów nie został rozstrzygnięty w ramach decyzji dotyczącej środka tymczasowego.
Umowa UE–Mercosur jest już tymczasowo stosowana
Przejściowa umowa handlowa jest tymczasowo stosowana od 1 maja br. 17 stycznia 2026 r. w Asunción (stolica Paragwaju) podpisano umowę o partnerstwie UE–Mercosur oraz towarzyszącą jej przejściową umowę handlową.
Tymczasowe stosowanie ma umożliwić funkcjonowanie części uzgodnień handlowych przed zakończeniem pełnej procedury dotyczącej umowy o partnerstwie. Oznacza to, że decyzja TSUE o odrzuceniu wniosku Polski nie wprowadza nowej sytuacji w handlu z Mercosurem, lecz oznacza brak sądowego zawieszenia obowiązujących już zasad tymczasowego stosowania.
Wołowina pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych sektorów
Dla producentów bydła szczególne znaczenie ma kontyngent na wołowinę. Umowa przewiduje możliwość importu z krajów Mercosuru 99 tys. ton wołowiny rocznie z preferencyjną stawką celną 7,5 proc. Kontyngent obejmuje 55% mięsa świeżego i schłodzonego oraz 45% mięsa mrożonego. Według Komisji Europejskiej odpowiada on około 1,5 proc. unijnej produkcji wołowiny.
Trzeba jednak pamiętać, że handel wołowiną między UE a Mercosurem istniał już wcześniej. W 2024 r. do Unii sprowadzono z tych państw blisko 206 tys. ton wołowiny.
Z punktu widzenia rolników istotne będzie więc nie tylko to, jaki jest nominalny kontyngent, lecz przede wszystkim jak szybko będzie wykorzystywany, jaki asortyment trafi na rynek i czy dodatkowa podaż wpłynie na ceny oraz konkurencję między dostawcami.
Import drobiu z Mercosuru już jest znaczący
Podobne znaczenie ma rynek drobiu. Umowa przewiduje kontyngent w wysokości 180 tys. ton rocznie, który będzie stopniowo wprowadzany w ciągu pięciu lat. Import w ramach kontyngentu ma być objęty zerową stawką celną. Komisja Europejska ocenia, że odpowiada to około 1,3% unijnej produkcji drobiu.
Także w tym przypadku nie jest to jednak handel rozpoczynający się od zera. W 2024 r. import drobiu z krajów Mercosuru do UE wyniósł ponad 293 tys. ton.
Nie oznacza to, że kolejne 293 tys. ton automatycznie trafi na unijny rynek w związku z umową. Dane pokazują jednak, że państwa Mercosuru już są istotnymi dostawcami produktów drobiowych do Unii, dlatego dla europejskich producentów ważne będzie monitorowanie zarówno wielkości importu, jak i jego wpływu na ceny.
UE ma mechanizm ochronny dla rolnictwa
Porozumienie przewiduje również mechanizmy ochronne dla unijnych producentów. W przypadku stwierdzenia, że wzrost importu powoduje lub może powodować poważną szkodę dla producentów w UE, możliwe jest zastosowanie środków ochronnych, w tym zawieszenie preferencji taryfowych.
Przepisy określają m.in. progi dotyczące wzrostu preferencyjnego importu i zmian cen importowych, które – przy spełnieniu pozostałych warunków – mogą stanowić podstawę wszczęcia dochodzenia. Samo przekroczenie progu nie oznacza jednak automatycznego zatrzymania importu.
W przypadku produktów wrażliwych Komisja Europejska może przeprowadzić dochodzenie w sprawie wpływu importu na rynek unijny. W sytuacjach wymagających szybkiej reakcji możliwe jest także zastosowanie tymczasowych środków ochronnych.
Spór dotyczy również standardów produkcji
Jednym z elementów polskiej skargi są tzw. klauzule lustrzane oraz różnice w warunkach produkcji obowiązujących w UE i państwach Mercosuru, m.in. w zakresie stosowania środków ochrony roślin.
W tym miejscu trzeba jednak rozróżnić dwie kwestie. Produkty importowane do Unii muszą spełniać unijne wymagania dotyczące bezpieczeństwa żywności. Nie oznacza to natomiast, że sposób ich produkcji w państwie pochodzenia musi być w każdym aspekcie identyczny z warunkami obowiązującymi unijnych rolników.
To właśnie różnica między wymaganiami dotyczącymi samego produktu a warunkami jego wytwarzania jest jednym z ważnych elementów debaty wokół umowy UE–Mercosur.
Pierwsze dane z Polski nie pokazują gwałtownego wzrostu importu
Na razie dane dotyczące polskiego handlu z Mercosurem nie wskazują na gwałtowny wzrost importu produktów rolno-spożywczych po rozpoczęciu tymczasowego stosowania umowy.
Według danych MRiRW w maju 2026 r. wartość polskiego importu rolno-spożywczego z państw Mercosuru wyniosła 141 mln euro i była o 13,3% niższa niż w maju 2025 r. Jednocześnie polski eksport do Mercosuru zwiększył się z około 4,6 mln do 5,9 mln euro.
To jednak dane tylko z jednego miesiąca, dlatego nie można na ich podstawie przesądzać o długoterminowym wpływie umowy na polski rynek. Potrzebne są dane obejmujące kolejne miesiące oraz konkretne grupy produktów.
Nasz sprzeciw niewiele pomógł
Polski rząd od początku krytycznie oceniał porozumienie. Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreślał wcześniej, że Polska zabiegała o stworzenie mniejszości blokującej oraz o dodatkowe mechanizmy ochronne dla rolnictwa.
– Polski rząd od początku sprzeciwiał się umowie UE–Mercosur. Budowaliśmy mniejszość blokującą, zgłaszaliśmy uwagi i zabiegaliśmy o hamulec bezpieczeństwa oraz klauzule ochronne – mówił minister.
Stanowisko Polski nie zmienia jednak faktu, że tymczasowe stosowanie przejściowej umowy handlowej trwa, a dalszy los głównej skargi zostanie rozstrzygnięty w toku postępowania przed TSUE.
UE liczy także na wzrost eksportu
Komisja Europejska wskazuje jednocześnie, że umowa ma nie tylko zwiększyć dostęp produktów z Mercosuru do rynku UE, ale również otworzyć nowe możliwości dla europejskich eksporterów.
Rynek Mercosuru obejmuje ponad 270 mln konsumentów. Komisja wskazuje wśród produktów, które mogą zyskać lepszy dostęp do tamtejszych rynków, m.in. wino, oliwę, makarony, czekoladę, piwo oraz wybrane produkty mleczne. Według szacunków Komisji porozumienie może zwiększyć unijny eksport rolno-spożywczy do państw Mercosuru.
Dla europejskiego rolnictwa oznacza to więc zarówno ryzyko związane ze zwiększoną konkurencją w niektórych sektorach, jak i potencjalne możliwości eksportowe. Skala tych efektów będzie zależała od rzeczywistego wykorzystania preferencji handlowych.
Krzysztof Zacharuk
