Seweryn Nowak – rolnik z północnej Wielkopolski, wspólnie z żoną Magdaleną, rozwija 120-ha gospodarstwo, nastawione na produkcję roślinną. Dodatkowo Nowakowie prowadzą też agroturystykę, a trzecim filarem gospodarstwa są usługi międzysąsiedzkie – głównie uprawa i siew.
Park maszynowy stanowią m.in. średniej mocy Ursusy, Claas Ares 815 czy kombajn Claas Dominator 108 SL Maxi. Co istotne od 4 lat Nowak pracuje też wynajmowanym sprzętem. Jak zaznacza, pierwsze skorzystanie z opcji wypożyczenia spowodowane było awarią głównego ciągnika w gospodarstwie.
Ciągnik potrzebny od zaraz
– Miałem poważną awarię pompy paliwa, a czas naprawy przez mechanika wynosił nawet do 3 tygodni. Był to też najbardziej wzmożony czas wiosennych prac, dlatego musiałem bardzo szybko szukać zastępczego traktora. Wtedy pojawił się pomysł wynajmu ciągnika – opowiada
Jeden z punktów firmy AgroSharing zlokalizowany jest ok. 30 km od gospodarstwa. – Zadzwoniłem, firma miała wolny ciągnik, podpisałem umowę i na następny dzień mogłem już pracować wynajętą maszyną i dokończyć pracę – tłumaczy Nowak.
Rolnik zdecydował się wynająć ciągnik John Deere 6155M, który pracował przez 3 tygodnie. Wykonywał głównie prace uprawowe, siewy zbóż, zarówno w gospodarstwie, jak i na usługach. – Wybrałem opcję z dziennym limitem godzin pracy, a stawka wyniosła ok. 450 zł/dobę – mówi młody gospodarz.
Zaznacza, że cała procedura wypożyczenia maszyny była bardzo szybka i prosta, dlatego jesienią rolnik również zdecydował się wynająć ciągnik, żeby przyśpieszyć pracę w gospodarstwie. Tym razem wybór padł na mocniejszy 250-konny model 6250R.
– Mam dużo gliniastych pól z górkami, dlatego potrzebowałem mocniejszego ciągnika do uprawy bezorkowej z 3-m agregatem Namyslo Marracell. Dodatkowo wynajętym ciągnikiem świadczyłem też usługi w zakresie orki i siewu. Wynajem ciągnika bez limitu motogodzin kosztował ok. 2000 zł/dobę – wyjaśnia gospodarz.
Pozytywne doświadczenie z wynajem ciągnika sprawiło, że rolnik obecnie regularnie korzysta z takiej opcji – ciągnik wypożycza przeważnie na wiosnę i jesienią, kiedy pracy w polu jest najwięcej.
– Do mojego gospodarstwa potrzebuję ciągnika co najmniej 200-KM. Kupno nowej maszyny to olbrzymie koszty. Dziś sytuacja w rolnictwie jest niepewna i nieprzewidywalna, ceny płodów są niskie, dlatego w moim przypadku rozsądną opcją jest wynajęcie ciągnika na kilka tygodni w roku. Znam koszty, szybko to sobie kalkuluję i wiem, czy mi się to opłaci. Dostaję nowy sprzęt za stosunkowo nieduże pieniądze i co ważne, nie interesuje mnie amortyzacja, serwis czy ubezpieczenie maszyny – wykonuję prace i oddaję ciągnik. Obecnie to najlepsza dla mnie opcja – wyjaśnia.
Komfortowa praca z nawigacją
Rolnikowi przypadło szczególnie do gustu podczas pracy wypożyczonym ciągnikiem wyposażenie w nawigację. Co istotne, były to pierwsze doświadczenia Nowaka z automatycznym prowadzeniem.
– Praca na nawigacji to przede wszystkim wygoda pracy, mniejsze obciążenie i skupienie się na maszynie z tyłu. Po pierwszych doświadczeniach z automatycznym prowadzeniem zacząłem myśleć o zakupie nawigacji do swojego ciągnika – opowiada.
W tym roku rolnik zdecydował się na zakup nawigacji PWL Nanosteer, sprzedawanej przez firmę Pawelec Agro. Do zakupu zachęciła go bardzo przystępna cena ok. 11 600 zł brutto z montażem. Nawigacja pracuje na darmowym sygnale RTK, wyposażona jest w elektryczną kierownicę, montowaną na dachu antenę, wiązkę z okablowaniem oraz 10-calowy terminal. Ma możliwość m.in. jazdy AB, jazdy po krzywej, czy automatyczne uwrocia.
– Nawigację wykorzystałem na wiosnę do uprawy, siewu i wałowania. Po pierwszych testach jestem z niej zadowolony. Wszystko jest dokładnie zasiane, nie ma nakładek, a klienci doceniają precyzyjniejsze wykonanie usługi – zaznacza. Nowak rozważa jeszcze w tym roku zakup kolejnych nawigacji – do opryskiwacza oraz do kombajnu.
