Rynek zbożowy nie cierpi pustki, jeśli jeden kraj mniej sprzedaje, natychmiast w chodzi w jego miejsce kolejny. Tym razem UE jest sukcesorem mniejszego eksportu zbóż z Ukrainy. Polska też wyniki tegorocznego eksportu przez nasze porty ma lepsze, ale w kraju większego ruchu nie widać.
Unijne wyniki eksportowe już o 5 mln t wyższe
Analiza bieżących wyników eksportu zbóż z UE poza granicę Wspólnoty pozwala potwierdzić zdecydowaną przewagę tegorocznej sprzedaży nad analogicznym okresem ubiegłego sezonu. Na niecały miesiąc przed końcem sezonu, do 7.06. 2026 r. unia wyeksportowała w tym sezonie 36,86 mln t wszystkich zbóż, gdy ubiegłoroczny wynik, dla podobnego terminu wynosił 31,78 mln t.
Mamy więc wzrost o blisko 5 mln t, co przekłada się na 16%. I choć w eksporcie pszenicy, której Unia wyeksportowała łącznie wszystkich rodzajów wraz z mąką 23,5 mln t wzrost wyniósł 8%, to pozostałych zbóż wyeksportowaliśmy 33% więcej, w sumie 13,36 mln t. W tej puli największy udział stanowił jęczmień, którego Unia wyeksportowała do krajów trzecich 8,6 mln t, a wraz ze słodem wychodziłoby nawet 11,36 mln t.
A Ukraina obniżyła eksport właśnie o 5 mln t
Te unijne wzrosty być weszły w rynek dzięki przestrzeni stworzonej przez spadający eksport z Ukrainy, która w tym sezonie do 3.06. wyeksportowała 33,66 mln t zbóż i roślin strączkowych. Rok temu o bardzo podobnej porze ukraiński eksport wynosił 38,65 mln t, a więc dokładnie 5 mln t więcej.
W tym sezonie dotychczasowy eksport pszenicy wynosząc 12,66 mln t, był o 2,3 mln t mniejszy w stosunku do ubiegłego roku. Jęczmienia wywożąc 1,48 mln t Ukraina wyeksportowała o 0,83 mln t mniej, a kukurydzy wywieziono 19,5 mln t mniej o 1,3 mln t r/r. W wynikach słabszego eksportu zbóż z Ukrainy zobaczymy jeszcze żyto, którego eksport w zeszłym roku wynosił niecałe 11 tys. t, a teraz jest to dosłownie 200 ton.
Eksport morski z Polski większy, ale w kraju ruch spowalnia
W Polsce eksport przez porty osiąga korzystniejsze wyniki, za które odpowiada głownie wzrost załadunków pszenicy, który na miesiąc przed końcem sezonu według Sparks Polska osiągnął 3,39 mln t (2,23 mln t w poprzednim sezonie).
Pszenica na giełdzie MATIF w tym tygodniu ruchy kursów ma niewielkie. Także w czwartek (11.06.26 r.) zmiany są nieznaczne i notowania wrześniowe są wyceniane na 203 €/t, co oznacza nawet wzrost o 1,5 euro w porównaniu do ubiegłego tygodnia.
Krajowy rynek zbożowy znajduje się obecnie w dość trudnym do jednoznacznej oceny okresie, bo z jednej strony ruch jest mocno ograniczony, jak to zwykle na koniec sezonu, bo zarówno producenci rolni, jak i handlowcy myślą już o żniwach i nowym rozdaniu. Niektórzy korzystają z ostatnich okazji do urlopów i skupy przymykają. Jeśli jest to skup, który miał ceny bliskie średniej krajowej lub nawet poniżej jej, to pół biedy, ale jeśli był to wyraźny dotychczasowy cenowy lider, to wpływ na tę średnią jest spory.
Skupy na w gruncie rzeczy drobne ruchy na MATIF reagują rozmaicie. Jedni panicznie obniżają ceny, co od razu hamuje ruch. – W naszej okolicy ceny trochę pospadały. Okoliczne skupy obniżyły swoje cenniki o 20–30 zł, co od razu spowodowało zastój w handlu. U nas ceny też trochę spadły, ale jak w poprzednim tygodniu mieliśmy dostawy, to teraz ich nie ma. Trudno powiedzieć, czy u rolników jest jeszcze jakiś zapas, czy już mamy po wszystkim – zastanawia się właściciel niewielkiej firmy skupowej.
Te przemyślenia są zasadne, zwłaszcza, gdy słyszy się głos z firmy, która niedawno cenę podniosła i utrzymała, a teraz cieszy się z większej podaży. – Tydzień temu podnieśliśmy cenę i jej nie skorygowaliśmy. W tym tygodniu mamy zdecydowanie większy ruch – słyszymy od przedstawiciela firmy skupowej z centrum kraju.
Nie wszyscy jednak mają tak dobrze, nawet firma, która na brak ruchu nigdy nie narzekała teraz już ogląda pustą wagę. – Ruch już najwyraźniej zaczyna wygasać, już chyba towar zaczął się u naszych dostawców kończyć – mówi szef skupu w firmie handlowej na Kujawach. I to takich głosów o spowolnionej podaży jest zdecydowanie najwięcej.
Cenniki także w stagnacji
W efekcie jakiś mniejszych ruchów cenowych pszenica konsumpcyjna akurat w ten tydzień i w ciągu ostatnich dwóch tygodni praktycznie średniej ceny nie zmieniła nadal kosztuje 780 zł/t i jest skupowana po 740–830 zł/t.
Stabilna średnia dotyczy także ceny pszenicy paszowej, która wynosi 748 zł/t, tu jednak mamy właśnie z ograniczeniem maksymalnej ceny, bo dosłownie jeden podmiot zamknięty z powodów przerwy wakacyjnej powoduje, że zniknęło maksimum wynoszące 840 zł i paszówka jest teraz kupowana po 680–800 zł/t.
Nieco gorzej jest z jęczmieniem, którego średnia cena spadła o 5 zł. Główna przyczyna leży znowu po stronie dosłownie jednej firmy handlowej, która cenę obniżyła z 660 na 600 zł, co wydaje się już akcją przygotowawczą do nowych zbirów. Jęczmień aktualnie w kraju sprzedamy po 590–720 zł/t.
Delikatną 2-złotową, korektę na średniej cenie, do 654 zł/t zobaczymy na pszenżycie. Może to być jednak mylące, bo paszowcy chętnie pszenżyto kupią i to w wyższych cenach. W całym kraju za pszenżyto oferuje się 600–720 zł/t.
Żyto w tym tygodniu średnią skorygowało dosłownie o złotówkę, a w dwa tygodnie średnia spadła o 2 zł do 590 zł/t. Delikatnie obniżyło się cenowe minimum i aktualne ceny krajowe zamykają się w korytarzu 540–640 zł/t.
W kukurydzy mamy podobny przypadek, o jakim mówiliśmy przy pszenicy paszowej. Jeden zamknięty okresowo skup, który płacił najwyższą cenę spowodował obcięcie maksimum cenowego z 930 do 900 zł, co wystarczyło na zmniejszenie ceny średniej o 4 zł do 828 zł/t. Tym samym aktualne oferty na kukurydzę wystawiane w skupach są w zakresie 720–900 zł/t.
Bardzo podobnie zachował się owies, który w tym tygodniu i w sumie w dwa tygodnie stracił 4 zł. Średnia cena owsa to dziś 526 zł/t, a skupy oferują 480–580 zł/t.
