– Ustawa jest potrzebna na wczoraj – przekonuje Bartosz Mielniczek, autor opublikowanego właśnie raportu Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dotyczącego ochrony funkcji produkcyjnej wsi.
Nowe przepisy mają zakończyć sytuacje, w których rolnicy odpowiadają przed sądem za zapach z obory, stosowanie nawozów naturalnych czy nocne prace polowe.
Zdaniem autora raportu legalnie działające gospodarstwa rodzinne powinny otrzymać szczególną ochronę przed roszczeniami wynikającymi z typowych uciążliwości związanych z produkcją żywności.
Koniec pozwów za zapachy i hałas? Rolnicy zyskają ochronę
Rosnąca liczba konfliktów między rolnikami a nowymi mieszkańcami wsi stała się jednym z najważniejszych problemów polskich obszarów wiejskich. Coraz częściej przedmiotem sporów są zapachy związane z produkcją zwierzęcą, hałas maszyn rolniczych czy prace polowe prowadzone w porach uzależnionych od warunków pogodowych.
Według autorów raportu obecny stan niepewności prawnej uderza nie tylko w rolników, ale również w bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
Bartosz Mielniczek proponuje połączenie dwóch projektów ustaw przygotowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Kancelarię Prezydenta RP. Jego zdaniem tylko kompleksowe rozwiązanie może skutecznie chronić gospodarstwa rodzinne przed pozwami dotyczącymi tzw. immisji rolniczych.
Projekt prezydencki lepszy od ministerialnego?
W raporcie nie brakuje krytycznych ocen pod adresem propozycji przygotowanej przez resort rolnictwa.
Autor wskazuje, że projekt MRiRW jest zbyt ogólny i pozostawia sądom szerokie pole do interpretacji. W efekcie nie gwarantuje rolnikom wystarczającej pewności prawnej.
Znacznie lepiej oceniona została propozycja przygotowana przez Kancelarię Prezydenta RP, która wprowadza konkretne mechanizmy ochronne, takie jak domniemanie nieuciążliwości legalnej działalności rolniczej, zasadę pierwszeństwa czy obowiązkową mediację.
– Projekt prezydencki znacznie bardziej kompleksowo podchodzi do zagadnienia ochrony funkcji produkcyjnej wsi i w ogólnym rozrachunku rozwiązania zaproponowane przez KPRP lepiej realizują swój cel – czytamy w raporcie.
Gospodarstwo było pierwsze. Nowi mieszkańcy muszą zaakceptować realia wsi
Jednym z najważniejszych rozwiązań jest tzw. zasada pierwszeństwa.
Jeżeli gospodarstwo funkcjonowało w danym miejscu jeszcze przed wybudowaniem nowych domów lub przeprowadzką nowych mieszkańców, sąd powinien uwzględniać ten fakt przy rozpatrywaniu ewentualnych roszczeń.
W praktyce oznaczałoby to znacznie skuteczniejszą ochronę gospodarstw, które prowadzą działalność od wielu lat, a problemy pojawiają się dopiero po zmianie sąsiedztwa.
– Chcesz mieszkać na wsi, musisz szanować lokalne stosunki i zwyczaje – podkreśla Mielniczek.
Rolnik nie odpowie za nocne żniwa?
Dla wielu gospodarstw szczególnie istotna może okazać się propozycja wyłączenia odpowiedzialności za zakłócanie ciszy nocnej podczas wykonywania typowych prac rolniczych.
Projekt resortu rolnictwa zakłada, że prowadzenie legalnej działalności rolniczej nie będzie mogło stanowić podstawy do karania za zakłócanie spoczynku nocnego. Dotyczyłoby to między innymi żniw, zbioru kukurydzy czy innych prac prowadzonych w krótkich oknach pogodowych.
Autor raportu uważa ten element projektu za jeden z najcenniejszych. – Zwolnienie z odpowiedzialności za zakłócenie nocnego spoczynku przy robotach polowych jest rozwiązaniem koniecznym – podkreślono w analizie.
Legalne gospodarstwo z domniemaniem niewinności
Projekt prezydencki zakłada również wprowadzenie zasady domniemania nieuciążliwości legalnej działalności rolniczej.
Oznaczałoby to, że typowe oddziaływania związane z produkcją rolną nie byłyby automatycznie traktowane jako naruszenie prawa. Jeżeli gospodarstwo działa zgodnie z obowiązującymi przepisami, jego działalność korzystałaby z dodatkowej ochrony prawnej.
Dodatkowo osoby kupujące nieruchomości na terenach wiejskich miałyby podpisywać oświadczenie, że są świadome możliwych uciążliwości wynikających z sąsiedztwa gospodarstw rolnych.
Spełnisz standardy? Sąsiad nie dostanie odszkodowania
Jednym z najciekawszych elementów raportu jest propozycja stworzenia dedykowanych standardów inwestycyjnych dla poszczególnych rodzajów działalności rolniczej.
Rolnik, który spełniłby określone wymogi dotyczące ograniczania hałasu, zapachów czy innych oddziaływań, zyskiwałby dodatkową ochronę przed roszczeniami odszkodowawczymi. Standardy miałyby uwzględniać skalę gospodarstwa oraz rodzaj prowadzonej produkcji.
To rozwiązanie może okazać się przełomowe, ponieważ po raz pierwszy ochrona prawna zostałaby powiązana z jasno określonymi wymaganiami technicznymi i organizacyjnymi.
Ochrona także dla już toczących się sporów
Autor raportu postuluje również, aby nowe przepisy obejmowały sprawy już wszczęte, ale jeszcze niezakończone.
Dzięki temu rolnicy pozostający obecnie w sporach sądowych mogliby skorzystać z nowych regulacji bez konieczności oczekiwania na zakończenie wieloletnich postępowań.
Najpierw mediacja, potem sąd
Raport popiera także obowiązkową próbę polubownego rozwiązania konfliktu. O co chodzi? Zanim sprawa trafiłaby do sądu, strony musiałyby przejść etap mediacji, w który mogłyby zostać zaangażowane izby rolnicze.
Zdaniem autorów takie rozwiązanie mogłoby ograniczyć liczbę wieloletnich sporów sąsiedzkich i zmniejszyć koszty postępowań.
Nie dla ferm przemysłowych
Co istotne, proponowana ochrona nie miałaby obejmować wszystkich podmiotów prowadzących działalność rolniczą.
Autor raportu postuluje wyłączenie wielkoprzemysłowych inwestycji fermowych i skoncentrowanie ochrony na gospodarstwach rodzinnych, szczególnie małych i średnich.
– Ochrona funkcji produkcyjnej wsi powinna dotyczyć wyłącznie gospodarstw rodzinnych, w szczególności małych i średnich – wskazano w raporcie.
Sprawa Szymona Kluki zmieniła debatę
Bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia prac nad nowymi regulacjami była głośna sprawa Szymona Kluki, rolnika z woj. łódzkiego.
Mężczyzna został pozwany przez nowych sąsiadów z powodu zapachów związanych z produkcją zwierzęcą. Mimo że gospodarstwo funkcjonowało w tym miejscu od lat i przechodziło kontrole administracyjne, sąd zasądził na rzecz powodów zadośćuczynienie i nałożył dodatkowe obowiązki dotyczące ograniczania uciążliwości.
To właśnie ta sprawa stała się symbolem problemu, który dziś określany jest mianem "Lex Kluka".
Politycy porozumieją się w sprawie wsi?
Autor raportu ostrzega, że największym zagrożeniem dla nowych przepisów może być nie ich treść, lecz polityka.
Choć oba projekty mają ten sam cel, istnieje ryzyko, że staną się elementem bieżącego sporu między ugrupowaniami politycznymi. Tymczasem – jak podkreśla Bartosz Mielniczek – rozwiązania są potrzebne natychmiast.
Jeżeli proponowane przepisy wejdą w życie, po raz pierwszy w polskim prawie pojawi się zasada, że legalnie działające gospodarstwo rodzinne korzysta ze szczególnej ochrony przed roszczeniami wynikającymi z typowych uciążliwości produkcji rolnej.
Dla wielu rolników byłaby to największa zmiana w relacjach między wsią a nowymi mieszkańcami od wielu lat.
Krzysztof Zacharuk
