Rynek zbóż
Ceny zbóż układają się nie tylko w skupach
Powyższy tytuł nie ma dotyczyć utartego jak kilka lat noszone jeansy sloganu, że ceny zbóż w kraju zależą od notowań na światowych giełdach. Czas z tym sloganem często przesłaniającym szeroki punkt widzenia skończyć. Szeroki, bo oczywiście tak też jest, ale tylko też. Od giełdowych kursów zależy bardzo często eksport, ale już prawdziwy jego wymiar zależy od relacji tych kursów do cen krajowych.
A na te ostatnie wpływają przecież zbiory. Zachodni analitycy obserwując ostatnie opady, które nawiedziły Europę są pod wrażeniem poprawiającej się sytuacji na polach i pojawił się w ich ocenach spory optymizm. U nas na ten optymizm jest jednak za wcześnie. Wprawdzie pola zazieleniły się na nowo, ale ilości źdźbeł z kłosami już nie przybędzie. Kukurydza skorzystała mocniej, ale reszta zbóż teraz dopiero rozegra batalię o nadrabianie strat z suchej wiosny i niekoniecznie ta batalia będzie wygraną.
Przy mniejszej liczbie kłosów teoretycznie moglibyśmy liczyć na większe wypełnienie ziaren i lepsze rozłożenie azotu powodujące korzystniejsze zawartości białka. Ale też ten azot musi być dostarczony, a deszcze powodują też większa presję chorobową. O tym wszystkim musimy pamiętać, a mam obawy, że w obecnej sytuacji materialnej gospodarstw nie będzie tak wszędzie.
Przy ocenie startu na nowe zbiory wraca też temat zapasów. Przetwórcy mówią z jednej strony, ze wyraźnie ich nie czuja, ale przy płaskim rynku i stabilnych bardzo długo cenach łatwiej im się zboża w tym sezonie kupowało. Na obecne uspokojenie, patrzą z dystansem, bo twierdzą że do nowych zbiorów jeszcze wiele może się wydarzyć.
Pierwsze pojawiające się oferty sa cen na nowe zbiory sa bardzo podobne do obecnych cen więc nie ma w kontraktach ruchu. Sa tez skupujący, którzy przy marnym obecnie skupie decydują się już pod kątem nowych zbiorów obniżyć ceny tak od razy o 50 zł/t. W zeszłym roku też ten błąd popełnili i szybko go korygowali. Choć w sierpniu okazało się, że ceny w żniwa i tak były wyższe niż w miesiąc i długo po nich, ale wtedy poziom startowy był zdecydowanie wyższy.
Rynek rzepaku
Rzepak przesuwa się z automatu
Rzepakowy handel z każdym tygodniem niejako z automatu wchodzić zaczyna w okres nowych zbiorów. Coraz więcej firm wchodzi w okres zaplanowanych przeglądów i remontów linii tłoczących olej i pokazuje już tylko ceny z nowych zbiorów. wciąż jednak są to ceny niższe niż, konkurencja kupuje rzepak stary. Często też wydłużając możliwy termin realizacji tych starych kontraktów nawet do 20 lipca. Dla rzepaków, które dopiero przekwitły, to rzeczywiście oddaje istotę tego roku. Pamiętajmy, że przetwórcy nie ruszą z tłoczeniem, gdy nie będą mieli u siebie surowca choćby na parę dni i perspektywy ciągłości dalszych dostaw.
Na rozpoczęcie zbiorów rzepak moim zdaniem najsilniej zareaguje i to już w momencie rozpoczęcia koszenia na południu Europy, a pamiętajmy, że doniesienia z Francji, Rumunii i Bułgarii na temat szacunków plonów w porównaniu do ubiegłorocznych są korzystniejsze niż w naszej północnej części, zwłaszcza w Polsce. Zanim więc giełda zacznie konsumować pierwsze doniesienia o być może gorszych plonach w Polsce, otrzyma zapewne porcje optymistycznych doniesień z postępów zbiorów na południu.
To może przyczynić się do dołowania notowań rzepaku na MATIF, a także u nas w kraju do zejścia z premiami. Czy MATIF utrzyma się korytarzu 515–525 €/t, czy poleci poniżej 500 €. Tego oczywiście nie wiemy, ale ja mam obawy, że w trakcie żniw pięćsetka może być zagrożona. Zwłaszcza, że jak widzimy giełdowe kursy ropy naftowej nawet na jakieś znów pojawiające się wojenne wymiany ciosów, na przemian z uprzejmościami w wojnie Iranu z USA reagują już bardzo nieśmiało.
Kursy walut
Czy wakacje osłabią złotego?
Złotówka wciąż jest bardzo stabilną walutą, choć w tym tygodniu mieliśmy takie dosłownie jednogroszowe osłabienie w stosunku do euro. O jeden grosz jednak nie chodzi, gra idzie o zdecydowanie więcej.
Zwykle w okresie wakacyjnym złotówka się jednak osłabiała, pod wpływem wzmożonych zakupów walutowych Polaków wyjeżdżających na wakacje. Czy w tym roku też tak będzie.
W ciągu wielu lat mojej pracy w handlu okres żniwny, a dla innych wakacyjny kojarzył mi się ze złotówką układająca się do euro w proporcji ok. 4,23–4,25 zł za 1 €. Teraz już ten poziom mamy. Dla krajowych cen w skupach, a zwłaszcza dla cen rzepaku, dobrym wsparciem byłoby osłabienie złotego, ale mam obawy, że tym razem tak się nie stanie.
Juliusz Urban
