Nie sztuka jest wydać setki tysięcy na nowoczesny świetnie wyposażony sprzęt, a zainwestować ułamek tej kwoty i mieć maszynę pracującą na podobnym lub tym samym poziomie technologicznym – zwłaszcza dziś, kiedy każda nawet najmniejsza oszczędność może zadecydować o opłacalności gospodarstwa.
– Za niespełna 100 tys. zł mam precyzyjny 4-m siewnik Horsch Pronto, z wyposażeniem nieodbiegającym od nowych maszyn – mówi Eryk Labrenz, młody rolnik z Wielkopolski.
W swoim 200-ha gospodarstwie z powodzeniem wykorzystuje technologie rolnictwa precyzyjnego, w tym m.in. siewnik punktowy, rozsiewacz nawozów, opryskiwacz oraz siewnik zbożowy. Co istotne, wszystkie ciągniki wyposażone są w nawigację i ISOBUS.
– Pięć lat temu stanęliśmy przed decyzją zakupu siewnika do zbóż. Początkowo planowaliśmy kupić nową maszynę, lecz cena ok. 300 tys. zł oraz długi czas oczekiwania spowodowały, że finalnie kupiliśmy maszynę używaną. Wybór padł na siewnik Horsch Pronto 4 DC z 2007 r., który kosztował 65 tys. zł – opowiada rolnik.
Jak zaznacza Labrenz, maszyna nie miała ISOBUS i była wyposażona w stary komputer Agtron, który nie spełniał oczekiwań gospodarstwa. Poza tym siewnik był sprawny i utrzymany w dobrej kondycji, dlatego młody rolnik postanowił go doposażyć.
– Stwierdziłem, że lepiej doposażyć używany siewnik w ISOBUS i nowy system sterowania, niż wydać 3-krotnie więcej pieniędzy na nową maszynę.
Rolnik zdecydował się zmodernizować siewnik i wyposażyć go w zaawansowany system sterowania E-Manager, który po wgraniu odpowiedniego oprogramowania jest w stanie obsłużyć mapy aplikacyjne we współpracy z systemem John Deere (Operation Center). Wymiana komputera wiązała się z zakupem nowych czujników poziomu ziarna, czujnika pozycji roboczej, silników zamykania ścieżek technologicznych oraz okablowania ISOBUS i wiązki na siewniku. Modernizację siewnika wykonała firma FarmSpec z Wielkopolski. Doposażenie wraz z usługą montażu kosztowało ok. 25 tys. zł.
ISOBUS, kontrola sekcji i zmienne dawkowanie wysiewu
– Teraz siewnik pracuje z ciągnikiem przez ISOBUS, wszystkie parametry ustawiane są z pozycji terminalu ciągnika – mówi Labrenz.
Co istotne, w planach młodego rolnika jest nawożenie, siew i ochrona na podstawie map aplikacyjnych. – Wszystko jest już przygotowane. Mam zrobione próby glebowe, nawigacja ma odblokowane mapowanie i zmienne dawkowanie. W przyszłym roku planuję już tak nawozić, siać czy aplikować r.s.m. – wymienia.
Wyjaśnia, że głównym powodem pójścia w tym kierunku są przede wszystkim mozaikowate pola, gdzie technologia zmiennego dawkowania może przynieść sporo oszczędności. W planach gospodarstwa jest też doposażenie kombajnu John Deere W540 w system mapowania plonu. Wszystkie dane zbierane są i wykorzystywane w platformie John Deere Operation Center.
Siewnik Horsch Pronto pracuje z ciągnikiem John Deere 7R230, John Deere 6630 lub w razie potrzeby z Fendt 936. – Przełączam na terminalu model ciągnika, ustawiam parametry siewu, wykonuję obrys pola i ruszam. To ogromna wygoda, bo nie muszę zmieniać terminali czy anten – wyjaśnia gospodarz. Siewnik Horsch Pronto 4 DC z 2007 r. wraz z modernizacją kosztował rolnika ok. 95 tys. zł.
Dzięki modernizacji maszyny wzrosła nie tylko precyzja, ale też wydajność pracy. – Sieję bezpośrednio za agregatem bezorkowym z prędkością ok. 12–14 km/h, rocznie ok. 250 ha wraz z poplonami. Po 5 latach intensywnej pracy, w tym roku w siewniku zostaną wymienione wszystkie talerze wraz z łożyskami – kończy rolnik.
